Zaczytana1
Posty: 9
Rejestracja: sobota 19 sty 2013, 22:03

Zastępstwa w bibliotece szkolnej

czwartek 12 wrz 2013, 09:01

Mam pytanie do tych osób, które pracują w większych bibliotekach, gdzie jest więcej niż 1 etat. Czy dostajecie płatne zastępstwa w razie nieobecności waszego kolegi/koleżanki bibliotekarza? U nas w tamtym roku szkolnym, jeśli zdarzyła się sytuacja, że bibliotekarz był nieobecny (choroba, szkolenie itp.) drugi bibliotekarz dostawał płatne zastępstwo np. na te 3 czy 4 godziny. W tym roku otrzymaliśmy informację od p. dyr., że bibliotekarze nie mogą dostać płatnego zastępstwa, bo wyszło jakieś rozporządzenie, które nie przewiduje "dodatkowego" wynagrodzenia. Czy rzeczywiście tak jest?

dobroduch
Posty: 3
Rejestracja: czwartek 19 lis 2009, 17:53

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

piątek 13 wrz 2013, 20:34

U nas sytuacja wygląda następująco - w bibliotece jest 1 i 1/2 etatu, jeśli koleżanka jest chora, nie dostaję żadnych nadgodzin, w tym czasie kiedy mnie nie ma (15 h pracy, wychodzę z biblioteki na swoje lekcje) biblioteka jest zamknięta.
W drugą stronę sytuacja wygląda tak samo oczywiście.

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

piątek 13 wrz 2013, 23:47

Żadnego rozporządzenia nie ma. Kwestię zastępstw reguluje KN

jerzyk
Posty: 6
Rejestracja: sobota 21 wrz 2013, 16:07

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

sobota 21 wrz 2013, 16:32

Chciałbym zapytać ile pracujecie na bezpłatnych doraźnych zastępstwach? Pracuje w dużej szkole (ponad 850 uczniów, szkoła podstawowa), dotąd 2 etaty bibliotekarskie. Teraz 1,5 (to 0,5 wzięte na świetlicę szkolną). Od początku roku już mam 14 godzin bezpłatnych zastępstw. W ub. roku szkolnych było ich ok. 400. Tyle zastępstw zrobionych przez bibliotekarzy bezpłatnie. Problem jest taki, że u nas nie ma godzin ponadwymiarowych więc żaden przedmiotowiec w czasie okienka nie pójdzie na zastępstwo za darmo. Wykorzystywani są więc bibliotekarze, logopedzi. psycholog i pedagog. Jeśli są ewentualne zastępstwa dla przedmiotowców to w ten sposób, że jeśli realizują oni dydaktyczną godzinę karcianą, która trwa 45 minut to dyrekcja zapisuje im każde 15 minut (każda godzina karciana jest u nas liczona po 60 minut) i gdy się uzbiera 45 minut muszą po prostu to odrobić na doraźnych zastępstwach. Wiem, że bezpłatne doraźne zastępstwa dla bibliotekarzy są nielegalne. Wiem, że jest nawet wyrok sądu w tej sprawie.
Jak się bronić, do kogo iść po wsparcie? To nie jest normalny proceder, ale codziennie przychodzę rano do pracy i z mety dostaję jakieś zastępstwo, bo w tak wielkiej szkole ciągle ktoś choruje. Proszę o jakąś radę, pomoc.

Aqa
Posty: 2293
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

niedziela 22 wrz 2013, 10:13

To bardzo trudne zagadnienie, chociaż prawie jest jasna wykładnia MENiS, PIP o nielegalności zastępstw. Trudna z racji tego, że mamy bezrobocie olbrzymie, a OP nie liczą się z nami wcale, dyrektorzy ... zbyt rzadko rozumieją fakt, że to nielegalny proceder- nielegalne nieodpłatne zastępstwa w bibliotekach. Dyrekcje pewnie w dobrych układach z OP, lub całkowicie podlegli.
Trudna, bo możesz wiele i niewiele zrobić, na pewno nie zastrajkujesz,:
- pokojowa rozmowa z dyrekcją, z argumentami /jak rozumiem bezsensowna/, z pokazaniem art. z wykładnią prawną
- powiadomienie PIP, anonimowe nawet zgłoszenie. Przyjda na kontrolę, dyrekcja oberwie na pewno. Ale co dalej? Powinno się zmienić na lepsze z zastępstwami, ale atmosfera będzie niemiła
- przeczekać wściekłość dyrekcji, której zależy wyłącznie na oszczędnościach twoim kosztem, robić swoje. Nie wiem na ile masz normalną dyrekcję

Jedyna rada w celu poprawy sytuacji to powiadomienie PIP. Anonimowe, wprawdzie nie powinni absolutnie ujawniać zgłaszajacego, ale w to nie wierzę, że nie znajdzie się u nich usłużny dyrekcji. Niestety, my jesteśmy na samym dole, kogo to mamy po swojej stronie???? /pytanie retoryczne/

Z mojego przykładu...
Kilka lat temu poszłam na rozmowę w tej kwestii do dyrektora, bardzo mądrego człowieka. Liczyłam na zrozumienie po rzeczowej rozmowie .- Wykładnia MENiS, PIP, art w Gazecie Łódzkiej /mam te art zapisane u siebie na dysku/ Powiedziałam o: tym, że ja mam masę zadań, planowych, mam planowe zajęcia w porozumieniu z wychowawcami klas, często realizowane wspólnie z nauczycielem klasy- bo to ma swój cel, o tym, że każdy dydaktyk ma płacone za zastępstwa, a ja nie- to nieludzkie dość, o tym, że zastępstwo nie jest moim zadaniem etatowym.. , pokazałam na wydruku ile zrobiłam w danym roku, czym się zajmuję... itp
.Jednak spotkałam się z dość ostrą reakcją dyrektora: "pani nie rozumie specyfiki szkoły". "Specyfika szkoły" polega na tym, bym była zapchajdziurą????? Dość kuriozalne, świadczące o tym, że o porozumienie trudno, jak to ja jestem zapchajdziurą a dyrektor tylko /aż dyrektorem, który widzi wyłącznie interes szkoły/finanse, nie widzi człowieka/ inaczej traktowanej bibliotekarki/zapchajdziury niż jakiegokolwiek dydaktyka, który ma 3-4 lekcje dziennie, kilka zastępstw płatnych miesiecznie; gdzie bibliotekarka pracuje 6-7 godzin ZEGAROWYCH AUTENTYCZNYCH dziennie, dodatkowo mając klasę na zastępstwie.

Skończyły mi się nielegalne zastępstwa, ale miałam cyrk codzienny: wpadanie wice do lokalu równo z godziną rozpoczęcia pracy i zakończenia, trzaskanie drzwiami czasem, żądanie dziennika nagłe /zawsze mam aktualny stan, nigdy nie wychodzę bez wpisania co trzeba/. Do tego traktowanie mnie jak bandyty.. trwało ze 3 lata.Szybciej przeszło dyrektorowi, wice nigdy.

Po zmianie dyrektora.. z innym poszłam znów na rozmowę...Grzeczną z mojej strony... Po czym pracowałam jeszcze miesiąc... i jestem na urlopie zdrowotnym /nie tylko z tego powodu. Był jeszcze atak dyrekcji na mnie , pisemny/. Szukam innej pracy, nie znajduję. Byłam nagradzana, chwalona, doceniana. Tyle, ze "w głowie mi się przewróciło, gdy nie chciałam być zapchajdziurą", powinnam dalej wykonywać te aranżacje, akcje, imprezy, prowadzić www, gazetki, e-gazetki, pokornie znosząc to, że jestem gorszym nauczycielem.
Jako że dyrektor jest w świetnej komitywie z OP...i wieloma instytucjami /jak sądy/.. Nie mam szans.

Tak, że trudne jest twoje pytanie, Jerzyku. Zmiany u ciebie zależą od twojej determinacji- liczba zastępstw jest kryminalna wręcz, od układów z dyrektorem, jego pozycji w OP, znajomości.

jerzyk
Posty: 6
Rejestracja: sobota 21 wrz 2013, 16:07

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

niedziela 22 wrz 2013, 15:19

Dziękuję Ci za odpowiedź. To jest przykre, że łamanie prawa jest obecne w tak wielu szkołach i , jak widzę, problem ten dotyczy wielu wielu nauczycieli bibliotekarzy. Jestem człowiekiem pokojowym, podobnie jak Ty nagradzanym za swoją pracę. Jednak zauważam, że ciągłe odwoływanie mnie od moich etatowych obowiązków sprawia, że zaczynam wątpić w sens swojej pracy i powołania. Dziękuję za wsparcie, będę szukać siły w sobie, żeby pogadać z dyrekcją. Choć znając ją wiem, że będzie to bardzo trudne i kto wie jak się skończy.

madabar
Posty: 33
Rejestracja: niedziela 28 paź 2012, 14:53

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

niedziela 22 wrz 2013, 18:50

To rzeczywiście przekręt, którymi powinny się zająć nie tylko PIP i sądy pracy, ale również media. Może kuratoria wszczęłyby podobne kontrole w szkołach, jak w przypadku afery ze szkołami, które wybierały podręczniki ze względu na bonusy dla swoich placówek i podpisywały z wydawnictwami korupcyjne umowy. Gdyby temat został przedstawiony publicznie w skali kraju, MEN, KO i samorządy musiałyby zrobić z tym porządek.

U mnie nie tylko bibliotekarze są tak wykorzystywani, ale również nauczyciele wspomagający w klasach integracyjnych. Też chodzą na zastępstwa za darmo, mimo że ich obowiązkiem jest wspomaganie. Gdy dyrekcja idzie na zastępstwo (oczywiście w ramach swojego czasu pracy), zapisuje sobie zastępstwo płatne. O sprawiedliwości!

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

niedziela 22 wrz 2013, 19:25

PIP, KO, itp. powinni się zająć.....

no tak, tyle, że to nie są instytucje śledcze i w stylu prokuratorskim, gdyż działają generalnie na zgłoszenie ewentualnych nieprawidłowości a nie z urzędu, chyba że kontrola danej jednostki tego dotyczy.
Zatem bez zgłoszenia, czy skargi, wniosku, itp. nie spodziewajcie się cudów.

Prawo nasze nie zawsze jest spójne i takie jakim chcielibyśmy je widzieć. Ale nawet takie jakie jest daje możliwości nauczycielowi-pracownikowi dochodzenie swoich praw i jeśli się chce to trzeba z tego korzystać a nie czekać nie wiadomo na co...
Narzekanie, że jak powiem, doniosę, zwrócę się z pismem, itp.. to mnie udupi (sorki) dyrektor nie ma sensu, bo inaczej to nigdy się nic nie zmieni...
Jak ktoś chce dochodzić swoich praw to po prostu to robi a jeśli nie to trwa w tym co jest i czeka... w nieskończoność

Aqa
Posty: 2293
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

niedziela 22 wrz 2013, 19:38

Bardzo trudne zadanie: poradzenie sobie z dyrektorami, służącymi OP bezdyskusyjnie NASZYM kosztem. Dydaktykom płacą.
Widzisz, Madabar, póki nie ma standardów zatrudniania i pracy nauczycieli bibliotekarzy, dyrektorzy wykorzystują luki prawne. Nie ma określonej liczby zajęć lekcyjnych bibliotekarza, stąd jeden dyrektor uznaje, że bibliotekarz powinien rozsądnie prowadzić zajęcia w oparciu o realne potrzeby w danej chwili. Inny z kolei uznaje, że 100 zastępstw na półrocze to niewiele, bo "ma bibliotekarz psi obowiązek realizować zadanie: rozwijanie czytelnictwa, inspiracja czytelnictwa", itp.

Nielegalne zastępstwa to jedyna forma pracy, która mnie wytrąca całkowicie z równowagi: ja mam /JAK WIELU Z NAS/ nieustannie ruch w lokalu, mam specjalne formy /sama je wprowadziłam/ pracy z najmłodszymi w szkole, z ich rodzicami, prowadzę sporo zadań, akcji- owszem, to jest zauważane, ale nie jest doceniane na równi z JEDNYM KONKURSEM POLONISTY np. -tak przy okazji. Przy 1 etacie, masie uczniów w ICIM /jestem tez po informatyce, umiem wskazać im fajne formy zabawy i nauki/ do pilnowania i pomocy, wypożyczających dziennie ok 80 osobach, nauczycielach /zestawy materiałów na lekcje/ ja się dziwię sama sobie, że w ogóle daję radę prowadzić imprezy /ze 3 rocznie/, inscenizacje, akcje całoroczne. Może jestem... niepoważna, bo na pewno nie jestem tak doceniana jak dydaktyk.

Wszystko zniosę, bo mam dość /miałam chyba... , lepszy czas/ mocny system nerwowy w stosunku do obładowania pracą układu nerwowego /sporo uczniów z patologicznego srodowiska, "mieszka" w lokalu/ , POZA TRAKTOWANIEM MNIE JAK ŚMIECIA, czyli ZAPCHAJDZIURY. NIE mam czasu, zdrowia.

Każde zastępstwo jest dodatkowym,ponad etatem zadaniem, musi być płatne- wykładnia MENiS, PIP. Co z tego, jak nie ma norm?? Brak norm pozwala nadal dyrektorom mówić tak, jak do mojej zastępczyni: "musi być pani świadoma, że ma pani obowiązek prowadzić zajęcia lekcyjne z klasami".
Swoją drogą pani "za mnie" już po 4 dniach pracy poszła do dyrekcji z żądaniami dania jej osoby do pomocy :D /sorry za śmiech/, bowiem, jak stwierdziła, "nie mozna wytrzymać tego, co się tu dzieje, taki ruch i nie ma jak się wyrobić". No cóż.. wszystko to kwestia organizacji pracy, mocnych nerwów.
Pani usłyszała, że jak nie ma umiejętności panowania nad sobą i klasami, nie jest w stanie się wyrabiać, powinna się zastanowić, czy się nadaje na ten etat. Jest wiele podan na 1 miejsce

Nie wiem, czy smiać się, czy płakać- nie jesteśmy kretynami /to jednostka chorobowa/, wiemy, ze MAMY, ale wiemy też, że zastępstwa NIE SĄ naszym etatowym obowiązkiem, tylko dodatkową czynnoscią, dla której przerywamy pracę, powinniśmy miec zapłacone JAK DYDAKTYKOWI, a nie.. nie jak..BO MNIEJ- już tu czysta oszczędność dla dyrekcji, nieludzkiej.

Może by i Kuratoria się zainteresowały, nie wiem... Swego czasu PiP wkroczył do iluś szkół po artykułach w gazetach na ten temat. /Dziennik Łódzki 7 maja 2007/. Chyba zapadła potem cisza. Wiem, że u mnie kuratorium zna te praktyki, jednak nie uważają tego za aż taki problem, by interweniować.

Bibliotekarz jest osamotniony w szkole, zwłaszcza na tak dzikim rynku pracy. Tym bardziej akcja wspólna środowiska z Biblioteką w Szkole, w sprawie wyrzucania bibliotek ze szkół, jest niezwykle cenna. Po prostu problemów w naszym środowisku jest multum.
Czy doczekamy się standardów, opracowanych nawet już i przekazanych MEN przez TNBSP ? Hym.. nadzieja matka. Poza nami nikomu na tym nie zalezy, wręcz przeciwnie.
Nie macie czasem wrażenia, że pracujecie jakby dla siebie? Wbrew OP, dyrektorom?

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

niedziela 22 wrz 2013, 21:23

Aqa.. przepisy są jakie są ale nie są złe. Problem tkwi w ich stosowaniu. Ale by walczyć o swoje to trzeba tak czy siak stanąć okoniem i udowadniać, że racja jest po mojej stronie. Tu nikt nikogo nie wyręczy.
no i to może boleć jak się zacznie dopominać o swoje...

Augustowianka
Posty: 234
Rejestracja: piątek 15 lut 2013, 14:19

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

poniedziałek 23 wrz 2013, 09:41

Jerzyk, znajdź siłę w sobie i walcz. Ja walczyłam i nie chodzę już na zastępstwa. Najwyżej czasem (bardzo rzadko) uprzejmie mnie pytają, czy nie mam nic innego zaplanowanego i czy mogłabym poprowadzić lekcję biblioteczną w ramach zastępstwa. Wcześniej sytuacja była taka jak w wielu szkołach - wstawiano mi bezpłatne zastępstwa bez pytania o zgodę. Pomogła nieoceniona "Biblioteka w Szkole" i artykuł o nielegalnych zastępstwach, o którym opowiedziałam dyrekcji. Powiedziałam także, że dyrekcja ma fałszywe wyobrażenie o charakterze mojej pracy i w związku z tym serdecznie zapraszam do biblioteki, wytłumaczę, co konkretnie robię i dlaczego nawet na moje podstawowe obowiązki nie wystarcza mi czasu. Była awantura, że "trzeba być człowiekiem i rozumieć dyrekcję", na co kontrargumentowałam, że dyrekcja też powinna być człowiekiem i rozumieć bibliotekarza. Dyrekcja się do mnie przez dłuższy czas nie odzywała lub dzwoniła z awanturą, dlaczego przeprowadziłam lekcję biblioteczną na godzinie wychowawczej w IV b w ubiegłym tygodniu, skoro właśnie w tym tygodniu ich wychowawczyni zachorowała i to teraz powinnam przeprowadzic tę lekcję w ramach bezpłatnego zastępstwa. Dodatek motywacyjny obniżono mi do 1%, przestałam otrzymywać nagrody dyrektora, ale na zastępstwa nie chodzę, mogę spokojnie pracować. Edukację czytelniczą, imprezy czytelnicze prowadzę wtedy, kiedy wynika to z mojego planu pracy. Było warto.
Teraz coraz intensywniej myślę o tym, żeby walczyć o przeniesienie biblioteki z ciemnej, zimnej i wilgotnej piwnicy do nowo wybudowanego skrzydła szkoły, bo po 15 latach siedzenia w wilgoci bolą mnie stawy.

Aqa
Posty: 2293
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

poniedziałek 23 wrz 2013, 10:50

Jacko, pewnie, że przyczyna problemów głównie tkwi w interpretacji przepisów i ich stosowaniu :).
Ja tylko uzmysławiam Jerzykowi problemy, z którymi pewnie się zderzy- by się nastawił na nie. Bo ja się postawiłam, grzecznie acz stanowczo, dwukrotnie. /wielokrotne rozmowy z pismami- wykładnia MENiS i PIP. Dwóch dyrektorów/ Było warto mimo wszystko. Przy pierwszym dyrektorze odzyskałam spokój pracy:planowania, spokojnego, acz aktywnego działania, zadowolenia z pracy.
Przy drugim dyrektorze ... jestem atakowana pismami, bardzo niemiłymi. A ten dyrektor ma za sobą cały OP, prezydenta, sądy /na co są jasne potwierdzenia/

Jacko, ty jesteś dyrektorem w stylu mojego byłego dyrektora, jak widzę po licznych komentarzach /wyważonych, z szukaniem rozwiązań problemu, z kontaktowym podejściem do pracownika/ . Nie każdy ma takiego dyrektora.
I.. nie zawsze można się stawiać. Czasem stawiając się trzeba się liczyć z utratą pracy.

Są szefowie, którzy absolutnie nie życzą sobie jakichkolwiek pertraktacji, uznając je za atak na swoją osobę/czy podważanie funkcji? sama nie wiem/. Oni nie wzywają na rozmowę /o proszeniu na rozmowę nie ma mowy nawet/. Przysyłają pisma, które zostają w aktach, pisma w ostrym tonie. Pewnie, że można z tym iść do sądów....
Trzeba mieć bardzo mocne zdrowie.

W każdym razie wszystkim życzę szefów wymagających /bo to ważne dla szkoły, jakości pracy itp/, ale i mądrych, kontaktowych. Jednym słowem wielu Jacko. :)

Aqa
Posty: 2293
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

poniedziałek 23 wrz 2013, 11:20

Zastanowiłam się, moi drodzy, czy możliwa jest sytuacja taka: do Jacko wchodzi pracownik z pertraktacjami, Jacko nic nie mówi do pracownika, zero kontaktu. Godzinę po "spotkaniu" kadry wręczają pracownikowi pismo z zarzutami. :shock:
... a to po to, by zrozumieć, czy Jacko coś podobnego w ogóle sobie wyobraża...

Normalnie śmiech mnie ogarnął aż mój labrador się obudził. :)
Widocznie jeszcze mam jakieś poczucie humoru /albo mi .. psychika szwankuje;)
Heh, życie...

Z całym szacunkiem dla Jacko, który poczucie humoru MA na bank.

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

poniedziałek 23 wrz 2013, 11:27

Aqa pisze:... a to po to, by zrozumieć, czy Jacko coś podobnego w ogóle sobie wyobraża...
tiaaa.. w życiu wszystko jest możliwe a i ja potrafię przywalić jeśli widzę niekompetencję, taka też czasem rola dyrka.
Ale w przypadku, który Cię zastanowił to musiałbym się chyba czegoś porządnie opić lub najeść jakiegoś świństwa by tak zareagować
:-)

jerzyk
Posty: 6
Rejestracja: sobota 21 wrz 2013, 16:07

Re: Zastępstwa w bibliotece szkolnej

poniedziałek 23 wrz 2013, 18:56

Widzę, że temat gnębi niejednego bibliotekarza. Dziś były już dwa zastępstwa w mojej bibliotece-ja jedno, koleżanka drugie. I to na minutę przed planowym rozpoczęciem zajęć. Tak to działa w mojej szkole, nawet nie ma czasu, by pomyśleć o czym będzie ta lekcja. Jedno jest jeszcze zastanawiające, dlaczego my nadal tak się staramy, żeby zrealizować wszystkie plany, mimo tych wszystkich zastępstw. Żeby spotkanie autorskie się odbyło, żeby impreza biblioteczna się udała, żeby konkurs gminny dopiąć na ostatni guzik itd itp, bo przecież za wszystko to jesteśmy odpowiedzialni MY bibliotekarze. Jednak napiszę, że nie ma nic bardziej demotywującego dla mnie jako nauczyciela niż doraźne zastępstwa.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości