ufo
Posty: 38
Rejestracja: piątek 04 paź 2013, 20:22

przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

piątek 18 paź 2013, 16:28

Od niedawna pracuje ze mna w bibliotece kolezanka-przedmiotowiec. Ma uprawnienia bibliotekarskie, zna te prace juz z innej szkoly. Ale jej glowne zajecie to uczenie powiedzmy... matematyki.
Dlaczego pisze o tym? Bo bywaja sytuacje, gdy niefajnie sie czuje, gdy ona w ramach godzin w bibliotece sprawdza prace, cwiczenia itp. We wrzesniu opracowywala dokumentacje, orzeczenia, dostosowania. Zostaje z cala bibliotekarska robota praktycznie sama, ona mnie przeprasza, ze musi np. sprawdzic zesztyty itd.
Czy to, co sie u mnie dzieje jest powszechnym zjawiskiem? Jak do tego podejsc? Troche staram sie ja zrozumiec ale tez gdzies w glebi czuje sprzeciw.

Aqa
Posty: 2294
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

piątek 18 paź 2013, 18:49

U nas był etat i 5 godzin ponad etat. Ja NIE mogłam dostac owych 5 godzin- do dziś nie rozumiem, czemu bibliotekarz ma nie miec takich godzin, a dydaktyk może. Godziny dostała babka z 1-3, jako dodatkowe /co mnie świetnie "dopingowało do wytężonej pracy"/
Przychodziła na godzinę dziennie, po przerwie oczywiście, ... po co??? Po godzinie lekcyjnej się pakowała. Co miałam jej zlecać do pracy w tym czasie? Gadała przez tel, pytała co 5 minut co gdzie leży i tak nie umiała znaleźć..., chciała mi wpisywać karty "moje", po co? wpisuję wypożyczenie, wypisuję zwroty, muszę mieć sama owe karty, by nie robić zbędnego zamieszania, na siłę jej szukać pracy

Gdybym ja miała te godziny, miałabym więcej czasu np. na administrację, na którą nie mam w ogóle czasu, albo rozłożyła swoje prace związane z obsługą uczniów.

Tak, są takie sytuacje.

bogna3
Posty: 665
Rejestracja: środa 27 sie 2008, 15:03

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

piątek 18 paź 2013, 20:57

Skąd ja to znam. Miałam sytuację identyczną. Pani przychodziła na godzinę dziennie i się cieszyła, że może spokojnie wypić kawę, ale to juz przeszłość (teraz mam inną bajkę).

Mena
Posty: 10
Rejestracja: czwartek 17 paź 2013, 19:17

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

sobota 19 paź 2013, 16:25

I u mnie bylo to samo i w koncu nie wytrzymalam . Postawilam sprawe jasno i powiedzialam kolezance, ze albo zajmie sie praca biblioteczna, albo zglaszam do dyrekcji . Oczywiscie obrazila sie na mnie ( przez miesiac przechodzila obok mnie jak kolo powietrza ) , ale podzialalo . do dyrektorki nie musialam chodzic, a ona swoje sprawdziany poprawiala w domu .

Zuzza
Posty: 584
Rejestracja: czwartek 05 cze 2008, 14:15

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

sobota 19 paź 2013, 22:51

Chyba bym tak nie ryzykowała - ta osoba mogła pójść i bez ostrzeżenia coś na ciebie nagadać. No chyba, żeby tak robił ktoś, kto ma pół etatu. Ale dla kilku godzin?

Mena
Posty: 10
Rejestracja: czwartek 17 paź 2013, 19:17

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

niedziela 20 paź 2013, 15:35

Zuzza pisze:Chyba bym tak nie ryzykowała - ta osoba mogła pójść i bez ostrzeżenia coś na ciebie nagadać. No chyba, żeby tak robił ktoś, kto ma pół etatu. Ale dla kilku godzin?

Zuza i tu nie masz racji . jeżeli dalej chowalabym głowę w piasek tzn. jak koleżanki pozwalałabym aby w godzinach pracy w bibliotece poprawiała sobie zadania, a ja w dalszym ciagu musialabym wykonywać pracę sama - za nia i za siebie , to prędzj czy później poszłabym do dyrekcji i zgłosiła ten fakt . A gdyby koleżanka uprzedziła mnie w tym i bez ostrzeżenia poszlaby na mnie nagadać- jak piszesz, to ja i tak mialam atut w rękawie : moja praca przeciwko jej "pseudo"pracy w bibliotece.
Uważam , ze warto podjać takie wyzwanie

Zuzza
Posty: 584
Rejestracja: czwartek 05 cze 2008, 14:15

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

niedziela 20 paź 2013, 17:56

Tylko ostrzegałam przed czymś co obserwowałam: Ola nagadała na Alę, więc Ala też na nią nagadała i po piątej rundce (po 2 miesiącach) obie zapłakane wrzeszczały na siebie w gabinecie dyrektorki, która miała straszną zagwozdkę, bo traf chciał, że obie należały do jej najlepszych psiapsiółek. A że razem przygotowywały tylko dzień otwarty szkoły, więc po 3 miesiącach było po przymusowej współpracy. W końcu jedna z nich zmieniła od następnego roku miejsce pracy.

barka35
Posty: 30
Rejestracja: czwartek 29 paź 2009, 11:16

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

poniedziałek 21 paź 2013, 09:29

Ufo, mam zupełnie taką samą `sytuację w tej chwili u siebie. koleżanka, która jest w bibliotece na 1/2 etatu robi dokładnie tak samo jak Twoja współpracownica. Sprawdza kartkówki,przygotouje się do lekcji, odpytuje uczniów a na dodatek lekceważąco odnosi się do mojej pracy. "A to jakieś głupoty, po co robić gazetkę, a kto to czyta, a ja nie wiem kto napisał "Jądro ciemności" bo mnie to kompletnie nie interesuje" I tak cały dzień. Jednocześnie jest to osoba, którą zawsze lubiłam i dobrze się rozumiałam.(teraz jakby mniej) Do dyrekcji nie pójdę, bo nie chcę jej narobić kłopotów a sobie ciężkiej atmosfery w pracy. Pewnie nie jest to dobra postawa, ale jak pomyslę o kłopotach, które sie po takiej akcji pojawią to mi się nie chce.

halinah
Posty: 934
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

poniedziałek 21 paź 2013, 10:18

Dziwi mnie Twoje, Barko 35, podejście. Pół etatu, to przecież 15 godzin. Uświadom koleżance, że gdyby ich nie miała, nie miałaby też połowy pensji. Czy na lekcjach też siedzi, robiąc coś innego i twierdząc, że uczenie nie ma sensu?
Mówisz, że obawiasz się ciężkiej atmosfery w pracy. A teraz masz "lekką"? Nie chciałabym przychodzić do pracy ze świadomością, że ktoś, kto powinien ze mną współpracować, lekceważy moją pracę. I pewnie jeszcze komentuje ją w rozmowach z innymi nauczycielami.

bomila
Posty: 431
Rejestracja: wtorek 07 paź 2008, 12:03

Re: przedmiotowiec w bibliotece na czesc etatu

wtorek 22 paź 2013, 08:27

Przez 20 lat przerobiłam już różne opcje i różnych nauczycieli. Najpierw było tak, jak piszecie. Ale wtedy pracowało nas 4, a ja byłam młodym bibliotekarzem, więc nie mnie było robić cokolwiek w tej sprawie. Teraz od kilku lat mam normalnie pracujące dziewczyny (aktualnie jedną). Fakt, że czasem się zdarza, że się z dziećmi umówią lub jakieś szkolne sprawy załatwiają, bo jest taka potrzeba chwili. Jednak potem zawsze dłużej zostają i odpracowują.
Ale pomiędzy miałam i taką sytuację, że wyrywałyśmy pani robotę z rąk, bo za dużo czasu schodziło potem na odkręcanie tego wszystkiego, co namieszała... :D
Każda sytuacja jest inna, ale otwarte i konkretne postawienie sprawy może pomóc. Pod warunkiem, że się spróbuje...

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 6 gości