Pati
Posty: 28
Rejestracja: czwartek 17 sty 2008, 23:44

Zawód bez przyszłości?

wtorek 05 lis 2013, 10:57

Witam,
Poradźcie, co zrobić żeby zainteresować uczniów i nauczycieli czytelnictwem i w ogóle biblioteką szkolną! Pracuję już tutaj 25 (!) lat i z przykrością stwierdzam, że tak jak jest teraz źle, nie było nigdy. Podejmuję różne inicjatywy czytelnicze, ale nauczyciele mają to w nosie. Odnoszę wrażenie, ze interesują ich głównie nadgodziny i udział w płatnych projektach. Do biblioteki przychodzą tylko po to, żeby kserować i odbywać z uczniami zajęcia dodatkowe. (Biada mi, jeśli biblioteka byłaby wtedy zamknięta! )Oczywiście, jest wtedy okazja, żeby zachęcić do wspólnych działań czytelniczych, pokazać nowości książkowe itp. Patrzą na mnie jak na nieszkodliwego dziwaka i dalej nic się nie dzieje. Dyrekcja również omija bibliotekę dużym łukiem. Próbowałam wdrożyć u nas projekt "Czytające szkoły". Zostałam prawie wyśmiana przez polonistkę.Zaczynam tracić wiarę w sens naszej pracy. Czy w innych szkołach jest podobnie?

Pozdrawiam. Pati :cry:

Taliaa
Posty: 20
Rejestracja: poniedziałek 24 sie 2009, 10:58

Re: Zawód bez przyszłości?

wtorek 05 lis 2013, 11:23

Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale u mnie jest podobnie. Pracuję w małej bibliotece w szkole specjalnej. Dzieci mają duże problemy z czytaniem. Biblioteka mieści się na drugim - ostatnim piętrze. Często podczas przerw nie ma nauczycieli na ostatnim piętrze i wtedy nie wpuszczają uczniów na drugie piętro, przez co nawet Ci, którzy chcieliby skorzystać z biblioteki, tego nie robią. Nauczycielki, które ustalają harmonogram dyżurów, specjalnie się tym faktem nie przejmują.
W maju prowadziłam w bibliotece zajęcia w ramach Dni Książki i Prasy. Na zajęcia weszła jedna z nauczycielek i zabrała uczennicę z komentarzem "zajęcia biblioteczne zajęciami bibliotecznymi, ale próba (przedstawienia) jest ważniejsza". Zajęcia były fajne, dzieci zajęte zabawą związaną z wybranymi lekturami.
Od ponad miesiąca czekam na to aż pani sekretarka, której oddaję dokumenty, potwierdzające przyjęcie lub wycofanie książek, odda mi dokument, pozwalający na ubytkowanie książek zagubionych przez uczniów. Czerwcowego w ogóle nie otrzymałam i musiałam prosić księgową o informację, czy mogę książki wycofać czy nie. Przykłady mogłabym mnożyć, ale po co... Myślę, że trzeba robić, to co możliwe, bo na pewne rzeczy, sposób myślenia, po prostu nie mamy wpływu...

barka35
Posty: 30
Rejestracja: czwartek 29 paź 2009, 11:16

Re: Zawód bez przyszłości?

wtorek 05 lis 2013, 11:58

Jak już tak sobie narzekamy, to ja niestety muszę się dołączyć. Pracuję w zespole szkół ogólnokształcących (gimnazjum i liceum). W mojej bibliotece od lat działalo bardzo prężnie kółko biblioteczne, w którym się zawierał i Dyskusyjny Klub Książki i Koło Młodych Poetów i klub scrabblistów. Od czasu gdy na poważnie weszły godziny KN i każdy nauczyciel na swoim przedmiotowym kółku daje plusy, piątki i inne marchewki , na moich zajęciach się bardzo przerzedzilo. Tak jak u Pati nauczyciele przychodzą głownie na lekcje indywidualne. Najbardziej przeraża mnie szybkość, z jaką te negatywne zmiany zachodzą.

alin
Posty: 270
Rejestracja: czwartek 09 lis 2006, 11:21

Re: Zawód bez przyszłości?

wtorek 05 lis 2013, 14:33

Witam
Ja pracuję w szkole podstawowej i nie mogę narzekać. Mam huk roboty, co chwilkę coś się dzieje, jak nie ja prowadze zajęcia to zaprzyjaznione biblioteki. Bywa ze wychodze na imprezy wszelakie z kilkorgiem uczniow. I musze przyznac ze nauczyciele sie dopytują kiedy bedzie kolej ich klasy na zajęcia. Trochę mi kuleja klasy 4-6 i tu mam plan żeby tez im ofertę poszerzyć.. Niestety nie przekłada mi sie to na czytelnictwo które mi spada.

Rade mam jedną - choć trochę kontrowersyją;)
Spytac na kolejnej Radzie Pedagogicznej - Czy ja wam czasami nie przeszkadzam??????????????? Skoro ..... i tu cała lista zarzutów.
Może choć kilku sie zastanowi bo na duży odzew bym nie liczyła.
Jak się nie da bezpośrednio z księgową to moze przez dyrektora?

pozdrawiam

Augustowianka
Posty: 234
Rejestracja: piątek 15 lut 2013, 14:19

Re: Zawód bez przyszłości?

wtorek 05 lis 2013, 18:56

Kiedy zaczynałam pracę w swojej bibliotece 15 lat temu, to była to po prostu sala lekcyjna (ponad 20 godzin tygodniowo lekcji ze wszystkich przedmiotów), w której w czasie przerw wypożyczałam książki (o ile udało mi się dostać do mojego biurka, bo nie wszyscy nauczyciele rozumieli, że to moje miejsce pracy). No i oczywiście był to też szkolny punkt ksero (setki kopii dziennie dla wszystkich nauczycieli i uczniów). O nagłych zastępstwach już nawet nie będę pisać. Przez długie lata powoli zmieniałam tę chorą sytuację głośno mówiąc na zebraniach Rady Pedagogicznej co jest nie tak, jak powinno być i po co w szkole jest biblioteka. Wydeptywałam też ścieżki do dyrekcji w tej samej sprawie. Irytowali się nauczyciele, irytowała się dyrekcja, tylko pojedyncze osoby przyznawały mi rację, ale ja uparcie przekonywałam do swoich pomysłów na bibliotekę i udało się. Teraz w bibliotece są tylko lekcje biblioteczne, wcześniej umówione z wychowawcami klas. Organizuję imprezy czytelnicze, konkursy, poszczególne klasy regularnie przychodzą na głośne czytanie. Dzieci odrabiają tu lekcje, słuchają audiobooków, grają w scrabble, kolorują, rysują. Nauczyciele mają pozytywny stosunek do biblioteki i chętnie przyjmują zaproszenia na moje lekcje.
Uważam, że ze strony uczniów i nauczycieli nie brakuje zrozumienia dla mojej pracy. Mam za to pewność, że zrozumienia brakuje ze strony dyrekcji i samorządu, ale to już zupełnie inna sprawa.

bibliotekarkaja
Posty: 7
Rejestracja: niedziela 10 lis 2013, 15:09

Re: Zawód bez przyszłości?

niedziela 10 lis 2013, 15:40

Pati pisze:Witam,
Poradźcie, co zrobić żeby zainteresować uczniów i nauczycieli czytelnictwem i w ogóle biblioteką szkolną! Pracuję już tutaj 25 (!) lat i z przykrością stwierdzam, że tak jak jest teraz źle, nie było nigdy. Podejmuję różne inicjatywy czytelnicze, ale nauczyciele mają to w nosie. Odnoszę wrażenie, ze interesują ich głównie nadgodziny i udział w płatnych projektach. Do biblioteki przychodzą tylko po to, żeby kserować i odbywać z uczniami zajęcia dodatkowe. (Biada mi, jeśli biblioteka byłaby wtedy zamknięta! )Oczywiście, jest wtedy okazja, żeby zachęcić do wspólnych działań czytelniczych, pokazać nowości książkowe itp. Patrzą na mnie jak na nieszkodliwego dziwaka i dalej nic się nie dzieje. Dyrekcja również omija bibliotekę dużym łukiem. Próbowałam wdrożyć u nas projekt "Czytające szkoły". Zostałam prawie wyśmiana przez polonistkę.Zaczynam tracić wiarę w sens naszej pracy. Czy w innych szkołach jest podobnie?

Pozdrawiam. Pati :cry:
PaTI KSERO NIE POWINNO BYĆ W BIBLIOTECE - ONO MA STAĆ W SEKRETARIACIE LUB W SEKRETARIACIE UCZNIOWSKIM( JEZELI TAKIE JEST ).
Jeżeli my same, my bibliotekarki zaczniemy tracić wiarę w sens naszej pracy , to nie dziwmy się później , że władze podejmują takie czy inne prace zwiazane z likwidacją lub łączeniem bibliotek .
Nikt nigdy nie mówił, że będzie lekko . Wiadomo,że czasy się zmieniają, ze nasza młodzież ulega presji Internetu , gier itp. , ale zawsze jest szansa na to ,że można pasja czytania "zarazić" naszych młodych czytelników. Trzeba wierzyć w to co się robi , nawet jeżeli przez jakiś czas spada czytelnictwo lub jak piszesz zarówno dyrekcja, jak i nauczyciele szerokim łukiem omijaja drzwi Biblioteki Szkolnej . Wystarczy , że trafisz na kilku uczniów , ktorzy z zainteresowaniem sięgną po tą czy inną książkę i opowiedza lub podpowiedzą swoim rówieśnikom o niej . Pamietaj - nic na siłę. czasami trzeba drobnych kroczków by osiagnąć sukces- Pamietaj o tym i nie wątp nigdy w swns swojej pracy . My - nauczycielki bibliotekarski jestesmy dla naszych czytelników nie tylko Pania od książek , jestesmy także bardzo często ich powiernikami ich doradcami i potrafimy podpowiedzieć co jest dobre a co złe.
W przeciwieństwie do wychowawców klas( którzy mają ze swoimi uczniami tylko jedną w tygodniu godzinę wychowawczą i to 45 minutową) mamy większą możliwość na rozmowy z uczniami - trzeba tylko chcieć, a nawet - czasami przy herbatce porozmawiać o ich codziennych kłopotach i zmartwieniach i wówczas w dobrym momencie zaproponować tą lub inną książkę , która doskonale odzwierciedla aktualny problem młodego człowieka.
Koleżanki - nasz zawód to zawód z przyszłością!!! Pamietajmy , że nawet najlepszemu graczowi w końcu znudza sie gry internetowe i filmy takie czy inne , a książka to mędrzec łagodny , który nigdy nie zdradzi !

Malkontent
Posty: 557
Rejestracja: czwartek 25 maja 2006, 23:00

Re: Zawód bez przyszłości?

niedziela 10 lis 2013, 19:46

bibliotekarkaja pisze: Nikt nigdy nie mówił, że będzie lekko . Wiadomo,że czasy się zmieniają, ze nasza młodzież ulega presji Internetu , gier itp. , ale zawsze jest szansa na to ,że można pasja czytania "zarazić" naszych młodych czytelników. Trzeba wierzyć w to co się robi , nawet jeżeli przez jakiś czas spada czytelnictwo lub jak piszesz zarówno dyrekcja, jak i nauczyciele szerokim łukiem omijaja drzwi Biblioteki Szkolnej . Wystarczy , że trafisz na kilku uczniów , ktorzy z zainteresowaniem sięgną po tą czy inną książkę i opowiedza lub podpowiedzą swoim rówieśnikom o niej . Pamietaj - nic na siłę. czasami trzeba drobnych kroczków by osiagnąć sukces- Pamietaj o tym i nie wątp nigdy w swns swojej pracy . My - nauczycielki bibliotekarski jestesmy dla naszych czytelników nie tylko Pania od książek , jestesmy także bardzo często ich powiernikami ich doradcami i potrafimy podpowiedzieć co jest dobre a co złe.
[/b]

Niestety to co piszesz , to puste słowa, to optymistyczne frazesy, w które mało kto z nas wierzy.Młodzież i dzieci do "mędrca łagodnego" mają takie podejście jak do starszych osób - żadnego szacunku, zrozumienia, chęci czerpania doświadczeń.Czytanie jest passe, niemodne, a osoby, które czytają w opinii uczniów są dziwne.
Wiara może niby przenosić góry - tu jedynie daje się karmić nierealistycznym mrzonkom i pobożnym życzeniom.

Aqa
Posty: 2289
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Zawód bez przyszłości?

poniedziałek 11 lis 2013, 10:54

Masa idealizmu u koleżanki ;)
Świat się zmienia niezmiernie szybko. Wraz ze światem zmieniają się zarówno potrzeby młodych ludzi jak i ich mentalność, możliwości.
Na drobnym moim przykładzie:
Moje starsze dzieci czytały wszystkie lektury szkolne, w tym nielubiane, jak W pustyni.., najmłodsze dziecko- jak i jego równieśnicy, jest pokoleniem elektroniki, nie było w stanie przebrnąć przez "takie coś"- sensu nie widziało. Błyskawicznie porusza się po świecie wiedzy elektronicznej, mimo moich studiów informatycznych.. wiele się uczę od niego ;) Tu wyszukuje słowniki, rozmawia z koleżeństwem w Hiszpanii /poznanym na chatach, a sam się uczy od dawna hiszpańskiego/, błyskawicznie lokalizuje odpowiednie treści, jakie potrzebuje, loguje się do baz danych swojej uczelni, skąd ściąga podręczniki wykładowców, wykłady tam umieszczane etc.

To jest kwestia właśnie rozwoju cywilizacji w określonym kierunku i równieśniczych dążeń. Nauczyłam każde swoje dziecko czytać, ale zainteresowania kształtowały zupełnie indywidualnie /najmłodsze czyta właśnie Wiedźmina, dorosłe już/

Świat się zmienia błyskawicznie, a z nim muszą się zmieniać i biblioteki, inaczej znikną.
I zmieniają się, ileż bibliotek miało kilka lat temu audiobooki? Ile miało komputery dla uczniów?
Obecnie do każdej sali lekcyjnej wkraczają tablice multimedialne /u mnie prawie w każdej są od 3 lat/, gdzie łączenie się z bazą danych jest kwestią sekundy, pobierane są wszelkie materiały elektronicznie. Bibliotekarze maja możliwość wysyłania swoich opracowań do pobrania przez wszystkich.

Nie wiem, jak będzie wyglądała biblioteka za 5 lat, za 10 w ogóle trudno mi sobie wyobrazić. .. czy będzie. To nie jest kwestia czytania grupce dzieci, by wyrosły z nich zarażacze do czytania dla innych dzieci.
Tendencje nie są dla nas zbyt optymistyczne. Lubię ten zawód, ale rozumiem zmiany, popieram informatyzację- to kwestia kształcenia, dostępu do wiedzy, błyskawicznej informacji bez której nie ma człowieka przygotowanego do życia na cywilizowanym poziomie.

Jako nauczyciele bibliotekarze mamy czasem dziwne /dla mnie/ hobby- pracy omnibusa /niczym rzecznik wszystkich/: bycie świetlicą, wychowawcą, księdzem rozgrzeszającym, matką i ojcem... Rozmieniamy się na drobne. To nie jest możliwe, byśmy lepiej wiedzieli jakie są problemy ucznia, który wpada do nas sporadycznie- nawet jak na każdej przerwie. Wychowawca z pewnością zna go lepiej, każdy uczący go nauczyciel. Ma kontakt z jego rodzicami. W szkole są pedagodzy i psycholodzy, są świetlice.

Jestem życzliwa dla uczniów, mam ich sporo w lokalu non stop do zmęczenia materiału. Reaguję spokojnie, stanowczo często, mam kącik dla dzieci szukających azylu. Nie wyręczam pedagoga itp. Jeśli widzę problemy- rozmawiam z uczniem i pedagogiem- tam jest miejsce na rozwiązywanie problemów.
Herbatka w lokalu???? Dla ucznia??? Nie wiem, czy dożyję, mam obiekcje.. Jeśli jest chory, to owszem.

Mamy możliwości oddziaływania szerszego na uczniów. Możemy oddziaływać na nich już od najmłodszych lat szkolnych, prowadzący programy dla całych klas, organizując zabawy w lokalach, czytając w odpowiedniej scenerii.. , zachęcając do czytania dziecku i z dzieckiem. Róbmy co możemy, by dzieci czytały jak najdłużej.

Już w klasie 4 widać spadek czytelnictwa, gdy otwierają się większe możliwości Internetowe dla uczniów a i ich samodzielność jest większa. W średnich szkołach gołym okiem widać cywilizacyjne zmiany. To są realia.
Owszem, staramy się im przeciwdziałać już od 5 roku życia dziecka, jednak życie jest życiem
Przyszłość biblioteki szkolnej, czy nam się to podoba czy nie, jest zupełnie niejasna. Jak długo nam się uda ją utrzymać, nie wiemy-nie wie nikt. Biblioteka szkolna ma olbrzymie lobby negatywne, wśród rządzących, wśród samorządowców, nawet wśród dydaktyków i wielu dyrektorów. Nasza praca obecna jest tańcem na linie. I wykańcza nerwowo.
Na idealizm miejsca nie ma. Walka o byt, walka /z uśmiechem rzecz jasna/ o efekty pracy /rozwój czytelnictwa, słownictwa/, walka z dyrekcjami i samorządami...

bibliotekarkaja
Posty: 7
Rejestracja: niedziela 10 lis 2013, 15:09

Re: Zawód bez przyszłości?

wtorek 12 lis 2013, 17:46

Malkontent pisze: Niestety to co piszesz , to puste słowa, to optymistyczne frazesy, w które mało kto z nas wierzy.Młodzież i dzieci do "mędrca łagodnego" mają takie podejście jak do starszych osób - żadnego szacunku, zrozumienia, chęci czerpania doświadczeń.Czytanie jest passe, niemodne, a osoby, które czytają w opinii uczniów są dziwne.
Wiara może niby przenosić góry - tu jedynie daje się karmić nierealistycznym mrzonkom i pobożnym życzeniom.
Nie są to frazesy - piszę bo tak jest i w to wierzę, a pracuję juz w zawodzie nauczyciela bibliotekarza aż ...a może i ...28 lat - nie wiem czy to dużo czy mało ( jak kto woli)

zanja
Posty: 37
Rejestracja: piątek 05 sty 2007, 12:06

Re: Zawód bez przyszłości?

poniedziałek 02 gru 2013, 22:42

Ja z kolei mam u siebie wzrost czytelnictwa, co mnie szczerze mówiąc zaskoczyło. Jeszcze z trzy lata temu wszyscy "rzucali" się na komputery a z książek wypożyczali tylko lektury. W zeszłym roku i obecnym dzieciaki zaczęły pytać o inne książki do poczytania i to czasem nawet o naprawdę ambitne tytuły. Może minął ten pierwszy zachwyt internetem i dzieciaki wracają do książek... zobaczymy.

librarian
Posty: 3
Rejestracja: środa 18 gru 2013, 16:22

Re: Zawód bez przyszłości?

czwartek 19 gru 2013, 16:23

Wydaje mi sie, ze w wiekszosci bibliotek jest podobnie.
Jest to znak naszych czasow - ludzie zwyczajnie coraz mniej czytaja i tyle.
Kiedys czytanie ksiazki bylo dla ludzi rozrywka, dzis jest tv z 200 kanalami, internet, facebook, playstation itp.
Czytanie zrobilo sie retro :(

Eve
Posty: 53
Rejestracja: piątek 19 sie 2011, 21:02

Re: Zawód bez przyszłości?

wtorek 21 sty 2014, 02:28

Tak, to zawód bez przyszłości. Ja mam jeszcze prawie 30 lat do emerytury i oczywiste jest dla mnie, że muszę sp... przepraszam, uciekać z tego zawodu :(

smerfna
Posty: 18
Rejestracja: poniedziałek 15 lip 2013, 13:56

Re: Zawód bez przyszłości?

czwartek 23 sty 2014, 12:29

W świecie komputerów, audiobooków, e-booków tradycyjne książki niestety przegrywają, choć chyba tylko w pewnej grupie wiekowej, odnoszę bowiem wrażenie, że wśród starszych nastolatków powraca moda na czytanie tradycyjnych książek. Przykre to wszystko, zwłaszcza, gdy bibliotekarze wkładają w swoją pracę całe serce, a inni nie potrafią lub nie chcą tego docenić.

libia11
Posty: 337
Rejestracja: środa 07 lis 2012, 09:13

Re: Zawód bez przyszłości?

czwartek 23 sty 2014, 13:59

Ja też widzę coraz większą liczbę czytających uczniów i o dziwo z klas informatycznych. Nie zawsze się ujawniają. Coraz większą popularnością cieszą na FB zakładane tam grupy np: Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka i wiele innych powstających jak grzyby po deszczu. Jest wiele do zrobienia, potrzebne są nam nowości i inne działania. Współpraca z innym nauczycielami. Pewnie, że rewelacji nie ma ale nie ma się co poddawać i tracić wiary. Młodzież jak ich zaangażować to działa cuda. Obecnie nagrywamy fragment książki z efektami specjalnymi i zamierzamy puścić na długiej przerwie przez głośniki. Zaprosimy przy okazji młodzież do wypożyczenia danej książki z biblioteki. :o Jeśli wyjdzie nagrywamy następne fragmenty.
http://biblioteki-szkolne.blogspot.com
Biblioteki Szkolne Online


Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 14 gości