libia11
Posty: 337
Rejestracja: środa 07 lis 2012, 09:13

Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

czwartek 07 lis 2013, 10:35

Właśnie się dowiedziałam od dyrektora polonisty, że biblioteki szkolne to takie koziołki które są chore i leżą czekają na doktora który powie żyje jeszcze lub padnie. Że on jest za tym aby stworzyć jeden punkt który nie będzie nazywał się ani biblioteka szkolna ani publiczna tylko jakieś centrum kultury w którym oprócz wielu funkcji będzie można wypożyczać książki. A jestem idealistką . Kobiety jeśli się nie ruszymy i nie będziemy walczyć to mając takich popleczników krucho to widzę. Może w tej chwili chandra przeze mnie przemawia :cry:
http://biblioteki-szkolne.blogspot.com
Biblioteki Szkolne Online

bibliofilka 2
Posty: 44
Rejestracja: piątek 15 lut 2013, 12:55

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

czwartek 07 lis 2013, 10:56

chyba nie chandra, bo jakaś prawda w tym jest, mój dyrektor mimo że chce ocalić bibliotekę, ma naciski z OP i jak ograniczą godziny wg.swoich projektów, to biblioteki raczej nie będzie :evil:

Anna
Posty: 782
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

czwartek 07 lis 2013, 11:54

libia11 To przerażające, że mamy takich polonistów i jeszcze dyrektorów. Sama znam szkołę gdzie obie dyrektorki to polonistki a biblioteka od lat zdycha. Mój dyr. chemik zawsze doceniał i docenia rolę biblioteki.
Dzisiaj od rana co chwila wpada nauczyciel po jakieś materiały na lekcję. Jak twój dyr. wyobrażałby sobie nauczyciela gnającego do tego mitycznego centrum kultury po słownik, encyklopedię czy inne materiały między jedną a drugą lekcją? A nie wszystko da się przewidzieć wcześniej. Bezmyślność takich dyrektorów jest porażająca.

Malkontent
Posty: 557
Rejestracja: czwartek 25 maja 2006, 23:00

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

czwartek 07 lis 2013, 15:27

Powinniśmy już dawno ogłosić akcję jak ZNP "Dość tego".
Nie chce mi się pracować - czuję się jak Siłaczka, która próbuje zatrzymać nieuniknione.Jak wejdą nowe przepisy część szkół trafi w prywatne ręce, a OP w myśl nowych przepisów będzie już monarchią absolutną.A my najgorszym gatunkiem chłopa pańszczyźnianego.

Aqa
Posty: 2294
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

czwartek 07 lis 2013, 19:17

Libio, chociaż wypowiedź polonistki poniżej krytyki, to odzwierciedla chaos w wielu dziedzinach w kraju, w tym w naszej. Chaos.. to delikatne słowo. Samorządy, które miały być tym najlepszym ogniwem władzy lokalnej, są chyba bez żadnego nadzoru w tym, co wyprawiają. Już nie tylko ze śmieciami, innymi inicjatywami ich przerastającymi, ale i z nami.
Trudno być idealistką, ja zawsze byłam realistką z odrobiną optymizmu. Ostatnio odrobina.. sobie poszła.

U "nas" są takie cyrki, że nie sposób spisać. Zamykane szkoły mimo dużej liczby dzieci, otwierane prywatne... ze znanymi "przywódcami", łączone klasy w szkołach "nie ich", a stwarzane warunki idealne do uczenia w szkołach "ich" /gdzie władza ma dzieci./
Trudno o równowagę psychiczną, gdzie pracę daje nie wykształcenie, wiedza, opanowanie, ale bliskość z władzami.
Mamy szkoły zlikwidowane - wszyscy na bruku, budynki sprzedawane, mamy takie, gdzie na 700 uczniów jest 1,5 etatu, mamy też mniejsze, gdzie do 400 uczniów daje się 2 etaty do biblioteki. Można by powiedzieć : s u p e r, gdyby nie fakt, że .. to nie jest normalne że tak powiem. /np. z "dodaną" osobą w ogóle nie sposób się dogadać, nie jest to osoba wybrana z najlepszych/
W Internecie trudno mówić więcej.

Zdurnieli i nauczyciele w tym wszystkim, w czym żyjemy. W sumie- kiedy była solidarność między nauczycielami? Nawet związki zawodowe nigdy nie są w stanie się dogadać- na wzór np. Związku Zielonogórskiego lekarzy, byśmy mieli np. płace adekwatne do wykształcenia i rodzaju pracy, by w mediach nagłośnić /nawet odpłatnie/ jak wygląda prawda o zawodzie i jego przywilejach-zestawiając go z innymi, jak administracja wyższego szczebla.

To głęboko chore jest, że walczymy o utrzymywanie bibliotek szkolnych i miejsc pracy nauczycieli bibliotekarzy. MY, nie rząd. My jesteśmy od wykonywania pracy na rzecz procesu dydaktycznego, a nie szarpania się na każdym froncie udowadniając, że wielbłąd ma garby do gromadzenia wody a nie ozdoby.

W dobie komputerów w każdej sali, pakietów programowych na nośnikach, każdy dydaktyk ma słownik elektroniczny na zawołanie- jak u nas.To dobrze. Jednak czy bez czytania książek w okresie edukacyjnym dziecka- młodego człowieka, wyrośnie nam wrażliwy, wyedukowany, z dużym zasobem słownictwa przyszły: minister, premier, dyrektor zakładu- firmy... etc, etc.?
Czy zasada: kopiuj-wklej wyedukuje nam wartościowych ludzi dorosłych, którzy będą umieli samodzielnie wyciągać wnioski? Będą wyczuleni na problemy innych? Czy zapanuje dżungla, którą ja widzę od paru lat, galopującą, w mieście, w którym żyję od iluś lat /a nie jestem jego rodowitą mieszkanką/ a z którego nie udaje mi się wyjechać?

Kto zajmuje się istotnymi problemami edukacji i LUDZI W EDUKACJI?? ? Na pewno nie samorząd ani rząd, którzy produkują papiery do papierów /czytaj: reformy po reformach, zanim reforma weszła -nowa ja goni, jeszcze głupsza, do tego zeszyty pracy, godziny karciane, I CO JESZCZE BY DOWALIĆ PRACUJĄCEMU CZŁOWIEKOWI????/

Frustrację widzę u każdego, z młodymi włącznie. Piramidalną.

Pati
Posty: 28
Rejestracja: czwartek 17 sty 2008, 23:44

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

piątek 08 lis 2013, 18:15

Witam, absolutnie zgadzam się z Libią. To nie jest niestety tak, że nasza kadra zarządzająca jeśli nawet ma wykształcenie humanistyczne, to zawsze popiera czytelnictwo i biblioteki szkolne. W mojej szkole wicedyrektor polonistka prawie wyśmiewała moje inicjatywy czytelnicze, natomiast sama podkradła mi wręcz parę ciekawych pomysłów. Bywa i tak. Nie jesteśmy też szanowane przez większość przedmiotowców. Traktują bibliotekę jak swój teren prywatny. Wchodzą np. z dzieciakami do biblioteki bez wcześniejszej zapowiedzi, bo żądają przeprowadzenia lekcji bibliotecznej. Siedziałam własnie po uszy w dokumentacji. Zaczynam być niegrzeczną dziewczynką, mam dosyć traktowania mnie jak zapchajdziurę. Spróbujcie wejść jakiemuś nauczycielowi na lekcję. Dopiero by się oburzył! A my? No cóż, przecież i tak nic nie robimy, prawda?

Pozdrawiam Agata

bibliotekarkaja
Posty: 7
Rejestracja: niedziela 10 lis 2013, 15:09

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

niedziela 10 lis 2013, 15:20

To straszne , ale nie rozumienm jednego . Za rada PollyAnny , ktora tu kiedyś bywala na forum zaczęłam pisywać do wydawnictw , do drukarn i firm ( ktore w rankingach wg "Polityki" mialy wysokie miejsca ) i od dobrych 6 lat pozyskuje mnostwo pieknych i wartosciowych ksiazek do biblioteki szkolnej w ktorej pracuje . Z roku na rok przybywaja mi Firmy , ktore chetnie przekazuja darowizny pieniezne na zakup ksiazek , o ktore pytaja moi czytelnicy . Tylko w tym roku kalendarzowym - od stycznia do teraz czyli listopada otrzymalam 7500,00 zł , a w polowie grudnia mam dostac jeszcze 2600,00 od kolejnej firmy . "Moja" biblioteka pęka w szwach od nowości , a czytelnictwo wsrod moich mlodocianych czytelnikow bardzo sie zwiekszylo i co wazne - wsrod kadry takze .
A moze kolezanki i koledzy pokazmy , ze potrafimy zawalczyc o swoje , ze nie czwekamy na te marne grosze, z budzetu szkoly - ze jestesmy nie tylko pedagogami- nauczycielkami bibliotekarkami , ale takze znakomitymi menadzerkami , ktore doskonale daja sobie rade z brakiem pieniedzy , ze potrafimy zaistniec nie tylko w szkole, ale i na rynku :-)

Anna
Posty: 782
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

wtorek 12 lis 2013, 00:41

Przestałam pisać o jakiekolwiek dary bo za każdym razem słyszę, ze dają chętnie na wieś i do małych miejscowosci. W pojęciu wydawnictw w Warszawie to my mamy luksus nad luksusy. A potem słyszę od różnych szkołokrązców, że najwięcej kupują szkoły z małych miejscowości. A ja od kilku lat bida z nędzą.

bibliotekarkaja
Posty: 7
Rejestracja: niedziela 10 lis 2013, 15:09

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

wtorek 12 lis 2013, 17:40

Anna pisze:Przestałam pisać o jakiekolwiek dary bo za każdym razem słyszę, ze dają chętnie na wieś i do małych miejscowosci. W pojęciu wydawnictw w Warszawie to my mamy luksus nad luksusy. A potem słyszę od różnych szkołokrązców, że najwięcej kupują szkoły z małych miejscowości. A ja od kilku lat bida z nędzą.

Aniu ja też nie mieszkam ani na wsi , ani też w malutkim mieście. Moze źle piszesz? Ja dostawalam i dostaję i ksiażki i pieniażki .

Anna
Posty: 782
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

Re: Biblioteki jako koziołki które nie mają szans

środa 13 lis 2013, 11:08

I piszę i dzwonię. Jedyne wyd. , które odpowiedziało pozytywnie to Pruszyński. Z innego wyd. dostaliśmy dzięki temu, że pracuje w nim matka ucznia. Próbowali też pomóc z Rady Rodziców, wiem, że pisali i do zakładów i do wydawnictw i niczego nie uzyskali. czsem wydawnictwa proponują sprzedaż z rabatem ale jak ja nie mam ani złotówki to rabat nic mi nie daje.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości