Danka

zebrania z rodzicami

środa 07 lis 2007, 17:34

Mam pytanie. Czy nauczyciel bibliotekarz ma obowiązek uczestniczyć na zebraniu z rodzicami? Mój dyrektor wymaga abym była obecna.

Gość

środa 07 lis 2007, 19:40

Nigdy jeszcze dyrektor nie wymagał abym była obecna na zebraniu z rodzicami. Ale obowiązują mnie tzw konsultacje, które są u nas raz w miesiącu - 2-3 godziny, ale moze jest to spowodowane tym, ze w tym czasie zawsze coś robimy - narady, analizy i itp. sprawy szkolne.

Alinaku

czwartek 08 lis 2007, 01:49

Myślę, że nauczycielowi bibliotekarzowi korona z głowy by nie spadła, gdyby wykorzystywał zebrania rodziców do różnych "swoich celów". Mogą to być - w zależności od potrzeb - np. informacje o znaczeniu czytania dzieciom, prośby o wsparcie fiannsowe bibliotek, informacje o książkach dla rodziców, dzialania na rzecz egzekwowania zwrotów książek, informacja o ofercie biblioteki...
W czasopismach (np. w "Bibliotece w Szkole") są opisywane rożne formy takcich kontaktów z rodzicami.

książka
Posty: 83
Rejestracja: czwartek 08 mar 2007, 11:26

czwartek 08 lis 2007, 10:48

Alinaku, to zależy ile trwa takie spotkanie. Jeśli 15 minut to ok. Ale czy myślisz, ze rodzice chcą słuchać o ofercie biblioteki, jeśli spotkanie trwa 1,5 godziny, a oni biegną z pracy, zmęczeni i myślą o obiedzie i o tym, żeby wreszcie odpocząć? Jako rodzic twierdzę, że nie mam ochoty niczego dodatkowego, poza osiagnięciami mojego dziecka słuchać. Pracuję 9 godzin dziennie+ to co w domu. W mojej poprzedniej pracy każdy nauczyciel musiał siedziec w 1 rzędzie ogólnego zebrania. Nie było możliwości nieuczestniczenia w nim. To było bez sensu, zebrania trwały 2 godziny. Rodzice byli wściekli, nauczyciele też, znienawidzona dyrektorka chyba tez niezadowolona, bo coraz mniej rodziców na zebraniach;) Tu gdzie teraz pracuję dyr. podchodzi rozsądnie do wielu spraw. W zebraniu uczestniczą wychowawcy, ew. pedagog, jeśli sam stwierdzi że są jakies problemy. Inni nauczyciele są do dyspozycji w czasie nauki, są okienka, przerwy, nauka na 2 zmiany, każdy chętny odnajdzie się. Nikt nie wnosi żadnych protestów ani skarg i jest ok.

Książniczka
Posty: 277
Rejestracja: piątek 02 mar 2007, 10:25

Zebrania

czwartek 08 lis 2007, 12:05

Myślę sobie tak, że wystarczy w zupełności, jak w y c h o w a w c a przekaże ewentualne uwagi bibliotekarza pod adresem konkretnych uczniów podczas zebrania z rodzicami, a i to niekoniecznie na forum klasy ( bo i po co zabierać wszystkim rodzicom ich cenny czas?), a tylko w indywidualnej rozmowie z zainteresowaną osobą... Oczywiście nauczyciel bibliotekarz może być widziany w szkole podczas trwania zebrań - choćby po to, aby otworzyć swoją pracownię ( zwłaszcza, jak ma się czym pochwalić...)i zaprosić do niej rodziców. Albo zorganizować w tym czasie, co zebranie sprzedaż książek po przystępnej cenie ( np. z dziedziny pedagogiki, medycyny rozwojowej i in)...Ale niech to będzie okazjonalnie, raz czy dwa w roku...Obecnośc nasza na k a ż d y m zebraniu wydaje mi się absolutnie zbędna i niepotrzebna.No, chyba że ktos cierpi na nadmiar czasu...
"Śmiejmy się, bo życie jest śmiechu warte !"...

Alinaku

czwartek 08 lis 2007, 12:58

Ja nie mówię, ze bibliotekarz ma siedzieć w czasie dlugaśnych zebrań albo czytać rodzicom jakieś statystyki czytelnicze. Przecież napisałam, że formy są rózne. Może to być np. wejście do każdej klasy (oczywiscie nie na każdym zebraniu, ale np. raz w roku szkolnym) podczas zebrania na 2-3 minuty, przedstawienie się, powiedzenie, gdzie jest biblioteka, że np. ma ona ofertę także dla rodziców (jeśli ma), że np. prowadzi jakieś zajęcia dodatkowe (jeśli prowadzi) itp., rozdanie np. "listu do rodziców" (apel do czytania dzieciom) lub wykazu nowosci dla rodziców. Nie wiem dlaczego bibliotekarze boją się rodziców. Przecież rodzice mogą

Aqa
Posty: 2281
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

czwartek 08 lis 2007, 13:32

Każda szkoła wypracowuje sobie własne zasady funkcjonowania. Nie uważam, że powinniśmy obligatoryjnie chodzić na zebrania, tu nasuwa mi się skojarzenia z wizją "bibliotekarza w cały świat". Już tyle sie naczytałam na Forum o pomysłach uatrakcyjnienia pracy/ zadań nauczyciela bibliotekarza, że siwieję szybciej, chyba :wink: . A że dyrekcje usilnie starają się nagminnie lekceważyć ogrom pracy w bibliotece- zarówno w administracyjnej części jak i pedagogicznej- byłabym ostrożna z podejmowaniem takich zadań. Dobry kontakt z wychowawcami to jednocześnie przekazywanie za ich pośrednictwem informacji. Na pewno wystarczy. Oferta biblioteki jest prezentowana uczniom poprzez ogłoszenia w gablotach, w trakcie realizacji ścieżki, na imprezach, przez wystawki wewnętrzne, np. nowości itp., nauczycielom- informacje w pokoju nauczycielskim. Nie wykańczajmy sami siebie. Oczywiście, może się zdarzyć, że nauczyciel bibliotekarz ma potrzebę pójścia na zebranie, czy nauczyciel kl. o to poprosi o to. Rozumiem za to co innego- w dni otwarte dyżur w bibliotece, gdyby rodzice mieli jakieś pytania.

Alinaku

czwartek 08 lis 2007, 13:51

Za szybko mi sie wyslał ostatni moj post. Chcialam napisać, że przecież rodzice też mogą być sojusznikiem biblioteki.
Oczywiscie jestem daleka od twierdzenia, że trzeba coś robić obligatoryjnie. Niech każdy dobiera takie formy, jakie wydają mu się potrzebne i jakie umie robić. Nie ma najmniejszego sensu chodzenie na zebrania, jeżeli miałoby to niczego nie wnosić. Myślę, że w szkolach ponadgimnazjalnych w ogóle byłoby bez sensu.
Chcę jednak zwrócić uwagę, że współczesna szkoła staje się (może za wolno, ale jednak) szkołą "kontrolowaną" przez rodziców. Rodzice mogą mieć (nie zawsze chcą z tych możliwości korzystać) duży wpływ na szkołę, na jej organizacje, sposob wydawania pieniędzy. Jeżeli rodzice będą widzieli, że ta biblioteka coś sensownego dla ich dzieci robi, to nie tylko nie dadzą jej zrobić krzywdy, ale może wręcz ją będą wspierać -np. u dyrekcji. Dlatego ważne jest, by bibliotekarz był dla rodziców widoczny. Ja (lub kolleżanka) 2 razy w roku jestem na zebraniach we wszystkich klasach (szkoła podstawowa). W klasach I przekazuje rodzicom list w sprawie głośnego czytania. W innych informuje krótko o nowościach z zakresu wychowania, mówię o przygotowywanych przedsięwzięciach (wydajemy gazetkę, robimy jakieś inscenizacje, pasowanie na czytelnika). Jestem (lub koleżanka) w czasie zebrań w szkole. Rozmawiam z rodzicami. Nawiazuję kontakty. Rodzice w szkole podstawowej (no, nie wszyscy) są zainteresowani edukacją swoich dzieci.
Nie wyobrażam sobie, żeby dyrektor szkoły mi "podskoczył" i robił takie rzeczy, o ktorych tu czasem piszecie.

Gość

czwartek 08 lis 2007, 15:15

Temat będzie trochę obdbiegał od tego z forum, ale kieruję go głównie do Książki.Piszę tu jako rodzic, pracujący 30 godzin i dojeżdzający do pracy.Otóz nie chodzi mi o kontakt z bibliotekarzem, ale z nauczycielem.Otóż droga Książko, rodzic pracujący nie przyjdzie na okienko, przerwę , a moja szkoła pracuje na jedną zmianę.Sama jako matka poza wywiadówkami, mozliwoś kontaktu z wychowawcą mam żadną.I jeśli rodzic ma mieć dobry kontakt ze szkoła to powinna być ona dostępna częściej niż raz na 3 miesiące...

Zuzza

Wywiadówki

środa 14 lis 2007, 17:38

Zebranie zebraniu nierówne. Jeśli masz być w szkole, bo w tym czasie wszyscy wychowawcy mają swoje spotkania, a reszta dyżuruje w pokoju nauczycielskim - lepiej słuchać dyrekcji. Ale na zebrania indywidualne przychodzić np do 23 klas...!!!! Horror!

czekoladka1980
Posty: 53
Rejestracja: niedziela 28 sty 2007, 15:49

wtorek 27 lis 2007, 10:48

W mojej obecnej pracy n-l-bibliotekarz nie przychodzi na zebrania. W poprzedniej pracy - ja - jako nauczyciel - bibliotekarz - również nie chodziłam na zebrania i dyrekcja nie wymagała tego ode mnie.

czajola
Posty: 83
Rejestracja: czwartek 15 lis 2007, 11:35

wtorek 27 lis 2007, 16:40

Ja tylko raz byłam w pracy podczas spotkań z rodzicami - zorganizowałam tz. "drzwi otwarte dla rodziców". Przygotowałam wystawę książek polecanych dla rodziców, ulotki o znaczeniu czytania dzieciom i w życiu człowieka. NIE PRZYSZEDŁ ANI JEDEN RODZIC!. Przeczekałąm wszystkie zebrania, były plakaty z infromacjami, nauczycieli prosiłam, aby poinformowali o mojej ofercie. Byłam i jestem zdegustowana postawą rodziców. Byle szybko! W wielu przypadkach edukację trzeba chyba zacząć od wychowania rodziców. A potem dziwimy się, że uczniowie nie czytają. Życzę tłumów w bibliotece. :P J.
w życiu piękne są tylko chwile

PollyAnna
Posty: 290
Rejestracja: piątek 30 mar 2007, 08:18

Re: zebrania z rodzicami

środa 12 gru 2007, 16:22

Danka pisze:Mam pytanie. Czy nauczyciel bibliotekarz ma obowiązek uczestniczyć na zebraniu z rodzicami? Mój dyrektor wymaga abym była obecna.
Danusiu - nauczyciel bibliotekarz nie ma obowiązku uczestniczenia w zebraniach Rad Rodzicielskich , ale nie jest to do końca takie złe.
Pracujac sama zaproponowałam naszej dyrekcji takie uczestnictwo w zebraniach , do których zawsze przygotowywałam się bardzo solidnie . Przygotowywałam wykaz literatury dla rodziców, wskazywałam na problemy biblioteki , na czytelnictwo uczniów itd.
Rodzice byli zadowoleni . Być może nie wszyscy mnie słuchali z zainteresowaniem , ale przynajmniej był odzew z ich strony w chwili gdy potrzebowałam pomocy , czy nawet ewentualnych sponsorów.
Biblioteka żyła, uczestniczyła w zyciu szkoły , była sercem szkoły .
Myślę , że warto i żadnej z nas korona z głowy nie spadnie gdy będze uczestniczyć w takich zebraniach .

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 10 gości