Marianna
Posty: 112
Rejestracja: piątek 29 cze 2007, 17:25

wychodne:)

środa 14 lis 2007, 14:43

W związku z tym,że mamy tyle godzin w etacie, czy można wyjśc w trakcie godzin pracy "służbowo" na godzinkę? Czasami brakuje mi czasu, by pozałatwiać pewne sprawy :cry:

Gość

środa 14 lis 2007, 15:01

Nam wszystkim brakuje czasu.Do księgarni i w wielu innych sprawach chodzi się w czasie wolnym czyli po pracy .Oj, widzę sfrustrowanego dydaktyka, który trafił do biblioteki.Smutne, ale czas to 30 godzin polubić, bo innego wyjścia nie ma..

Asik

wychodne

środa 14 lis 2007, 15:04

Ja wychodzę jak tylko mam taką potrzebę, ale zawsze wcześniej uzgadniam to z dyrekcją i oczywiście wpisuję się do księgi wyjść.

Anna
Posty: 783
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

środa 14 lis 2007, 15:18

Nie załatwiam spraw słuzbowych w czasie wolnym. wszystko w godzinach pracy. Ale takich spraw mam coraz mniej. Wyjscie do księgowości, po nagrody do hurtowni. Wiekszość książek kupuję przez internet.

Gość

środa 14 lis 2007, 18:00

Wszystkie wyjścia poza szkołę (np. do księgarni) załatwiam po pracy,
ale np do księgowej idę w czasie pracy, ponieważ od jakiegoś czasu mamy swoją księgową w szkole. Gdy nie mieliśmy u siebie księgowej to też to załatwiałam po pracy, ale to zwykle bylo tylko raz w roku.

Maria
Posty: 3357
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

Re: wychodne:)

środa 14 lis 2007, 18:24

Marianna pisze:W związku z tym,że mamy tyle godzin w etacie, czy można wyjśc w trakcie godzin pracy "służbowo" na godzinkę? Czasami brakuje mi czasu, by pozałatwiać pewne sprawy :cry:
Wszystko zależy od decyzji Twojego dyrektora.

Kasik
Posty: 38
Rejestracja: piątek 01 gru 2006, 13:04

środa 14 lis 2007, 18:26

Ja nie mam problemu z wychodzeniem w czasie pracy w sprawach słubowych. Wystarczy powiedzieć dyrekcji lub nawet w sekretariacie. Staram się tylko nie nadużywać :)

fiori
Posty: 1025
Rejestracja: wtorek 05 wrz 2006, 18:48
Kontakt: Strona WWW

środa 14 lis 2007, 20:22

U mnie też bez problemów i też nie nadużywam.
A jeżeli chodzi o wyjścia prywatne np. w sprawie niezgaszonego żelazka :wink: , to zawsze mówię o co chodzi i proszę o zwolnienie, ale oczywiście muszę to potem odpracować, w przeciwieństwie do sekretarek i obsługi :roll:
I nie polecam wyjść bez uprzedzenia, nawet na 10 minut. Zawsze wtedy wszyscy nagle potrzebują słowniki, rozdzwaniają się telefony i nawiedzają bibliotekę hurtownicy. Przynajmniej ja tak mam :D

Maria
Posty: 3357
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

środa 14 lis 2007, 22:03

Fiori masz świętą rację, świat to globalna wioska u mnie też nie ma problemów i też nie nadużywam, ale wystarczy czasami wyjść na kilka minut a już akurat w tej chwili jest sprawa " na wczoraj" :D

Marianna
Posty: 112
Rejestracja: piątek 29 cze 2007, 17:25

czwartek 15 lis 2007, 09:39

Anonymous pisze: .Oj, widzę sfrustrowanego dydaktyka, który trafił do biblioteki.
Oj, widzę świetnego psychologa marnującego swoje zdolności na etacie bibliotecznym 8)

Gość

czwartek 15 lis 2007, 10:44

Świetny psycholog wykorzystuje swe umiejętnosci w pracy bibliotekarza.I nie czuje ,że się w jakiś sposób marnuje.Wybrał taką , a nie inna pracę i nie ma pretensji, ze pracuje 30 godzin.W bibliotece publicznej pracowałby 40.To tylko dydaktykowi uwiera to, że z zamiast 18 musi odsiedzieć 30.Może nie trafiłam z tym dydaktykiem?Słowa prawdy bolą?

Marianna
Posty: 112
Rejestracja: piątek 29 cze 2007, 17:25

czwartek 15 lis 2007, 11:07

Anonymous pisze:Świetny psycholog wykorzystuje swe umiejętnosci w pracy bibliotekarza.I nie czuje ,że się w jakiś sposób marnuje.Wybrał taką , a nie inna pracę i nie ma pretensji, ze pracuje 30 godzin.W bibliotece publicznej pracowałby 40.To tylko dydaktykowi uwiera to, że z zamiast 18 musi odsiedzieć 30.Może nie trafiłam z tym dydaktykiem?Słowa prawdy bolą?
:lol: Lubię takie podsumowania- tak, tak, masz rację, uwiera mnie to okrutnie i bardzo jestem nieszczęśliwa, a prawda, którą mi tak objawiłaś, boli mnie, oj boli!!

Nie mam zamiaru niczego wyjaśniać ani się tłumaczyć- myśl sobie co chcesz,tyle Twojego.

xandre
Posty: 630
Rejestracja: piątek 02 cze 2006, 11:16

czwartek 15 lis 2007, 12:59

Anonymous pisze:Świetny psycholog wykorzystuje swe umiejętnosci w pracy bibliotekarza.I nie czuje ,że się w jakiś sposób marnuje.Wybrał taką , a nie inna pracę i nie ma pretensji, ze pracuje 30 godzin.W bibliotece publicznej pracowałby 40.To tylko dydaktykowi uwiera to, że z zamiast 18 musi odsiedzieć 30.Może nie trafiłam z tym dydaktykiem?Słowa prawdy bolą?
Żałosne :)
Kasik pisze:Ja nie mam problemu z wychodzeniem w czasie pracy w sprawach służbowych. Wystarczy powiedzieć dyrekcji lub nawet w sekretariacie. Staram się tylko nie nadużywać :)
Ja tak samo. Zakupy książek zawsze robię w godzinach pracy.

tatsu
Posty: 87
Rejestracja: wtorek 11 kwie 2006, 12:54

poniedziałek 19 lis 2007, 09:59

Sprawy służbowe załatwiam w czasie pracy. Głównie wybiegnięcie do księgowej, która pracuje w tych samych godzinach, co ja.
Księgarnie nawiedzam juz w czasie wolnym od pracy. Po prostu wolę mieć spokój, przy wyborze książek. Nie patrzeć na zegarek co chwilę i się stresować. Przy tym w tej mieścinie, gdzie pracuję, jedyne książki, jakie można dostać to te, sprzedawane z gazetami :roll:
Kiedy mogę, korzystam z internetowych księgarni, tylko mi księgowość w tym bardzo "pomaga" nie uznając faktur pro-forma, a co za tym idzie, nie chce zapłacić za książki, które leżą i czekają na wysłanie. Ot, paranoja...

Ave 57

wychodne

poniedziałek 19 lis 2007, 17:54

Ja to nie kupowałam i nie kupuję książek chyba od roku szkol. 99/00 bo robiła to za mnie pani dyr. I mam spokój chociaż z tym, nigdzie nie muszę wychodzić chyba, że po długopis jak mi się wypisze, oczywiście za swoje pieniążki!A tak wogóle to każdy następny dzień jest dla mnie zagadką. Dziś np. rano dowiedziałam się,że wyjeżdżam na konkurs..... i co i pojechałam!

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot], Google [Bot] i 7 gości