Strona 2 z 7

: niedziela 02 gru 2007, 19:38
autor: Gość
Oj Jacko, żeby tak rzeczywiście było.Będąc w szkole dłużej od większości nauczycie4li obserwujemy jak z tymi 60 minutami bywa.Szczególnie nauczanie początkowe opuszcza szkołę wraz ze swoją klasą czyli napewno ich godzina nie ma 60 minut.Może się jeszcze czepiam, ale sprawdzianów na przerwach się raczej nie sprawdza (bo nie ma jak), a o wiele częściej idzie na papieroska.Swoją drogą , jestem ciekawa kiedy doczekamy się ABSOLUTNEGO ZAKAZU PALENIA na terenie całej szkoły.Jeśli ktoś nw czasie tych 5, 6 godzin nie jest w stanie powstrzymać się od nałogu....O przykładzie jaki daje dzieciakom to już druga sprawa.Jak się taki "napalony " nauczyciel nachyla to bierze obrzydzenie.
A co do spotkań z rodzicami, dla mnie to absurd.Moi drodzy coraz więcej rodziców pracuje i zwolnić się z pracy by porozmawiać z nauczycielem poprostu NIE MOŻE.Sama jestem w tej sytuacji i jak słyszę to niech pani przyjdzie o 12 to sama wydłużyłabym wszystkim nauczycielom pracę do 15.Może rozumieli by innych...

: poniedziałek 03 gru 2007, 10:35
autor: Gość
Przepraszam za błędy i literówki.Pisałam ten tekst mocno zdenerwowana.Oprócz tego , że jestem nauczycielem, jestem też rodzicem.I okiem rodzica widzę absurd spotkań z rodzicami w godzinach ich pracy.Wiem, że narażę się tu wielu osobom, ale nauczyciel powinien mieć dyżury popołudniowe.Choćby raz na dwa tygodnie.I nikt mi nie powie, że nie miałby co w czasie nich robić nawet jak rodzice nie przyjdą.

: poniedziałek 03 gru 2007, 10:37
autor: czajola
Jacko!. Piszesz, że nauczyciele pracują "godziny zegarowe". Tak napisać może tylko teoretyk, który nie zna prawdziwego życia szkolnego ze strony praktycznej. Często z takim spojrzeniem mamy styczność w opracowywaniu reguł i przepisów, w dziedzinie edukacji również, gdzie prawo nijak ma się do życia. Gdyby tak było z pracą nauczycieli, to wychowawca po 4 godz. pracy wychodziłby z pracy o godz. 12.00, natomiast realnie o 11.20. Gdyby dodać te zaoszczędzone godz., to mamy ok. 4. godz. różnicy w czasie pracy, więc nie 18 a 15 godz. tygodniowo. Na klasówki, sprawdziany i przygotowanie się do zajęć podobno są te pozostałe godziny pracy-przecież czas pracy nauczyciela to 40 godzin tygodniowo. Natomiast nauczyciel bibliotekarz ma na drzwiach biblioteki wywieszone godziny pracy i musi ich przestrzegać-równo 30 godz.. Jeśli nie, to jest narażony na szukanie go po całęj szkole, skończywszy na dyrekcji. Myślę, że jest to wielka niesprawiedliwość i dyskryminacja bibliotekarzy szkolnych, którzy nie dość, że są "omnibusami' do wszystkiego, to jeszcze są wykorzystywani nawet z czasem pracy. A może należałoby wprowadzić zasadę, żeby nauczyciele również mieli grafiki godzinowe, w któych prowadziliby lekcje a potem siedzieli w szkole i byli do dyspozycji dyrekcji, jak i bibliotekarze.
Ale by się działo!!!
Sorry za długi tekst, ale pewne kwestie trzeba wyjaśniać na gorąco.
JACKO, a może to tylko prowokacja z Twej strony? bo aż trudno uwierzyć, że "człowiek wyedukowany" może mieć takie stanowisko.

: poniedziałek 03 gru 2007, 11:19
autor: Małgorzata
Jacko, choć bardzo nam przychylny, ma trochę inny punkt widzenia. Jestem za: nauczyciele powinni być w szkole od - do. Może wtedy i problem zastępstw byłby bardziej do rozwiązania.

: poniedziałek 03 gru 2007, 11:58
autor: Alinaku
Podoba mi się Twoja "filozofia" - ja muszę siedzieć, więc niech inni tez siedzą. Ja mam dużo godzin, to niech i innym zwiekszą. Żenada, Pewnie nauczyciele-dydaktycy powinni w dodatku umieć katalogowac książki. Małgosiu, może po prostu zostań nauczycielem przedmiotu. Moim zdaniem każdy powinien robić jak najlepiej to, co do niego należy. Po co nauczyciel przedmiotu miałby "odsiadywać" w szkole?

Nasze sprawy

: poniedziałek 03 gru 2007, 12:12
autor: madan
Fiono, czajola i inne miłe koleżanki. Wybaczcie, że tak naciągamy Waszą cierpliwość. Wiem, że to nasza cecha zawodowa, ale też wiem, że ma swoje granice :) Komunikaty ukażą się wkrótce, a pisma dotyczące naszych problemów są w trakcie obróbki. Nauczone bardzo bardzo przykrym doświadczeniem teraz ważymy słowa i nie dopuszczamy, by jakiś dokument sygnowany przez RG miał prawo funkcjonować bez akceptacji co najmniej wszystkich członków RG. Czasem musimy bardzo długo dyskutować, ale uważam, że to zdecydowanie lepsza sytuacja, niż jedynie słuszne zdanie :? W każdym razie nie jesteśmy oderwane od rzeczywistości i zawsze bierzemy pod uwagę również opinie z tego forum :)

: poniedziałek 03 gru 2007, 12:30
autor: Beatka
Ja jestem przedmiotowcem i bibliotekarzem. Nie widzę potrzeby siedzenia w szkole nauczyciela dodatkowych 15min. jeżeli w domu może sprawdzić owe sprawdziany czy zeszyty(i tak musi co za różnica gdzie) Nie wyobrażam sobie żeby nauczyciel porzedmiotowiec musiał pracową powiedzmy od 8 do 15. (chyba że były by warunki tzn osobna sala na sprawdzanie i pzrygotowanie się do lekcji.) A już n-l nauczania wcale nie ma takiejn słodkiej pracy. Nie chciałabym pracować a raczej harować jak oni-uwierzcie mi.n Dla mnie jedynie n-le w-fu powinni mieć podwyższone pensum i jeszcze pedagodzy szkolni.
A co do pensum to faktycznie powinno wynosić mniej 30g to naprawdę dużo. (a jak jeszcze do tego dochodzi przerwa tak jak u mnie do prace zaczyna się przed 8 a koćzy po 3.) I myślę że przedmiotowców można by zostawić w spokoju a u nas zmniejszyć powiedzmy do 25.

: poniedziałek 03 gru 2007, 13:01
autor: Książniczka
Ba! Gdybyż rzeczywiście przedmiotowcy biegli do domu, aby sprawdzać prace, szykować sprawdziany, obmyślać apele itd. U mnie przedmiotowcy biegną, ale ...do drugiej ( a często i do trzeciej !) pracy. Tak, że w sumie na terenie szkoły właściwie ich nie widać ( a wszelkie prace dodatkowe spadają wówczas na takich, jak ja - czyli będących zawsze pod ręką od ... do...),na zastępstwa nie ma oczywiście kto chodzić,za to z powodzeniem robią pieniądze, o których my, bibliotekarze możemy tylko pomarzyć...Te 30 godzin w bibliotece to przy nich jak za karę.No i gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość?

: poniedziałek 03 gru 2007, 14:29
autor: czajola
Cieszę się, Szanowne Bibliotekareczki, że macie podobne opinie do moich.
Do Alinaku - nauczyciele nie muszą znać zasad katalogowania książek, wystarczy, jeśli będzie to robił bibliotekarz. Masz rację, niech każdy robi dobrze to, co do niego należy. Natomiast przedmiotowcy mogliby "odsiadywać" w szkole choćby z tego powodu, że mają za to zapłacone!
Idąc torem takiego rozumowania, że przedmiotowcy 18 godz. a bibliotekarze 30, to przecież nie zegarowych, tylko 45. minutowych - toż wszyscy jesteśmy nauczycielami.

pensum

: poniedziałek 03 gru 2007, 15:31
autor: fiona
Zgadzam się z Czajolą niech nie "odsiadują", ale niech bibliotekarz też nie odsiaduje doraźnych zastępstw za przedmiotowców. :lol:

: poniedziałek 03 gru 2007, 16:02
autor: Jacko

: poniedziałek 03 gru 2007, 20:32
autor: Malkontent
Bardzo mnie Jacko wzruszyła wypowiedź kogoś na oska pt "niech sobie bibliotekarze i świetliczanki siedzą po 60 minut".W tym przejawił się cały szacunek do naszej pracy.A ja jestem zdania, ze nauczyciel powinien byc w szkole tyle ile pracuje czyli Xx60 minut.To nie kwestia upierdliwości tylko zwyczajnej uczciwości - jestem w pracy tyle za ile mi płacą.Zawsze jest coś do zrobienia.Nikt nigdzie nie pracuje mając co 45 minut przerwę.A bądzmy szczerzy są ludzie, którzy pracują ciężej i to nie tylko fizycznie , ale i intelektualnie.I nie mają przerw.My czasem tych przerw też nie mamy- lecimy z biblioteki na zastępstwo i z zastępstwa do biblioteki.I to jest fair ...

: poniedziałek 03 gru 2007, 20:51
autor: Małgorzata
Alinaku, o to właśnie chodzi - nie chcę być nauczycielem przedmiotu. Nie chcę też być posyłana na zastępstwa za nieobecnych. Nauczyciele nie muszą umieć katalogować, bo nie zastępują bibliotekarzy.

: poniedziałek 03 gru 2007, 21:08
autor: Aqa
Dajmy spokój tzw. innym nauczycielom. To, czy oni będą siedzieli w szkole czy w domu, czy wcale nie będą dodatkowo tyrali ani nas ziębi ani grzeje. Powiedzcie- co mi daje to, że koleżanka ma 3 nadliczbówki a ja nic?, nigdy? Że ma wyłącznie płatne zastępstwa, a ja się wykłócam /argumentami/ chociażby o to, bym nie była "zapchajdziurą" wykształconą już nie marząc o dorobieniu? A ponoć i ja i ta "ona" to "taki sam nauczyciel". Jeśli "oni"- będą siedzieli 60 minut jak my to nie zmieni nic w naszym codziennym bycie.
MY POTRZEBUJEMY STANDARDóW. Na wczoraj. O to powinniśmy walczyć na równi z pensum- a to akurat trudniejsze /konieczne są zapisy w ustawach/.
Naprawdę jeśli jesteśmy zaangażowani- to coraz bardziej zmęczeni. W dodatku tego zupelnie nie widzą, nie odbierają, nie rozumieją żadne osoby postronne. Dyrekcja jak wchodzi- widzi 5 minut zajęcia w bibliotece. Ja widząc dyr- staję i rozmawiam, NIE PRACUJę rozmawiając- więc ... nic nie robię? :wink: . Potrzebujemy starndardów: czas pracy, ilość osób zatrudnionych w zależności od l. czytelników /nie uczniów- CZYTELNIKóW, mamy rodziców, przedszkolaki, emerytów itp/, czas na obsługę ICIM /samo sie nie ustawia, nie poprawia, nie loguje..etc./, wykonywane zadania itp.
Macie rację, że to niesprawiedliwe, najdłuższy czas pracy w szkole, gorsze ustawienie płacowe za 1 godz w przypadku nadgodziny i in. i strasznie trudne do uświadomienia władzom, że niesprawiedliwe. Tyle, że wciśnięcie dydaktykom /akurat możemy tylko pogadać/ zegarowej godz. niczego nam nie zmieni.
Na marginesie- ja dziś w pewnym momencie zawarczałam
:cry: , z nadmiaru "wolnego czasu', nie wiem ja te kilkanaście lat do emerytury dobrnąć czasem. Uśmiechalam się 5 godz, - tłum non stop, jak nie kompy to regały /bezdzwonkowo u mnie/, w dodatku rodzice z dziećmi, kilka bitw uspokoiłam, zapaloną zapałkę ucznia ! zgasiłam w biegu, wyjasniałam, podawałam, pokazywałam, kompy- uczyłam. I przy kolejnej szarpaninie uczniów się wściekłam... Co jeszcze powinniśmy robić? Jako "nauczyciele", 500 u/1 etat.

: poniedziałek 03 gru 2007, 22:44
autor: Jacko
Aqa pisze: Dajmy spokój tzw. innym nauczycielom.
MY POTRZEBUJEMY STANDARDóW..
HOWGH!!! jak powiedziałby jakiś czerwonoskóry paląc fajkę pokoju :-)