bomila
Posty: 431
Rejestracja: wtorek 07 paź 2008, 12:03

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

piątek 30 sty 2015, 00:04

Konsultacje załatwią nam "Ogólnopolskie Wybory Książek". Ja od razu zapowiedziałam nauczycielom, że mają mi w oparciu o wyniki zaktualizować listę lektur. A na ferie i tak zawsze wypożyczamy.

Kate
Posty: 463
Rejestracja: wtorek 09 maja 2006, 21:34
Kontakt: Strona WWW

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

piątek 30 sty 2015, 18:47

bogna3 pisze:http://www.glos.pl/

Tylko w Głosie: Długa droga do spełnienia marzeń
MEN chce pod hasłem "Książki naszych marzeń" zachęcić uczniów do lektury, kusząc nowościami wydawniczymi. Każda podstawówka otrzyma więc od 1000 do 1250 zł na nowy księgozbiór. Brzmi atrakcyjnie, ale… Aby kupić dwa – trzy tytuły do szkolnej biblioteki, dyrektorzy i nauczyciele przejdą przez biurokratyczną gehennę.
Autorzy programu nałożyli na szkoły konieczność spełnienia całej listy warunków, w tym skonsultowania wyboru tytułów z biblioteką publiczną, uczniami, nauczycielami i rodzicami, zorganizowania z biblioteką publiczną minimum jednej imprezy promującej czytelnictwo oraz udostępnienia uczniom książek na okres wakacji i ferii. A najgorsze, że książki mogą trafić do uczniów mniej więcej za rok.
Da się zrobić, ale ..... pojawia się pytanie: dlaczego my zawsze musimy się czymś wykazywać, żeby cokolwiek dostać?
Szkoły od razu dostały dotację na 6-latki: wyposażenie sal i łazienek, nawet świetlicy, a biblioteka? Gdzie niskie, kolorowe regały dla maluchów (oczywiście z atestem - 2 x droższe), książeczki na odpowiednim poziomie czytelnictwa dla nich i inne pomoce dydaktyczne? Nie ma ..... :( przykre .... :(
Pozdrawiam serdecznie
Kate

ZAPRASZAM: http://www.sp37.bytom.pl/index.php/wwsb

Anna
Posty: 772
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

piątek 30 sty 2015, 23:23

No jasne będę się konsultować z całym światem a pieniądze (w wysokości oszałamiającej) dostanę moze za rok Za rok to tych skonsultowanych książek może już nie być w sprzedaży. Po co na siłę wmusza się nam biblioteki publiczne i robienie z nimi imprez. To my już same nie możemy wybrać książek i ich zakupić, nie możemy same robić imprez. Ciekawa jestem co z tych konsultacji z uczniami nam wyjdzie. Ja kiedyś robiłam takie ankiety i głównie pojawiał się jakiś komiks i książka o Messim (większość nie miała pomysłu albo podawała cokolwiek). Faktycznie wydałabym na te pomysły pieniądze okupione wygłupami w postaci konsultacji z uczniami, rodzicami i nauczycielami. Czy komuś coś w tym ministerstwie padło na mózg. Dają tysiąc złotych na działalność biblioteki (utrzymanie tych bibliotek to ich psi obowiązek) a sadzą się jakby nie wiem co dawali.
A co do ciągłego wpychania nam "współpracy" może ministerstwo poczuje się wreszcie do współpracy i zainteresuje się naszymi problemami chociazby skontrum/spis z natury.

Zuzza
Posty: 583
Rejestracja: czwartek 05 cze 2008, 14:15

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

poniedziałek 02 lut 2015, 14:31

Martwi mnie takie ujednolicanie - biblioteka w szkole, w której jest 180 uczniów i biblioteka w szkole, w której uczy się 600 uczniów - tak samo dostaną 1250 zł, gdy na 70 uczniów będzie 1000 zł. Myślę, że ktoś tu strasznie skąpił. Mam wrażenie, że w całej akcji chodzi o PR w ministerstwach, a nie realizację rzeczywistych potrzeb uczniów. - na mój głupi rozum, skoro mam 564 uczniów to powinni objąć programem czytania ich wszystkich i wyasygnować 8000 ZŁ. Ale niestety, tylko ja taka głupia jestem i umiem liczyć DOKŁADNIE.
To raptem 40 - 80 książek - przy obecnych cenach. I to książek, które będą trudnodostępne, bo wszyscy dostaną pieniądze w okresie październik - grudzień 2015. I jak biblioteki poradzą sobie z tymi imprezami - w moim mieście osiem podstawówek - skąd tylu twórców znajdą, skoro jedno spotkanie to koszt od 500 do 1500 za godzinę (musi opłacić się dojazd na koniec świata, jakim jest północna Polska).
Najbardziej martwi mnie to trwające już prawie rok kłanianie się rodzicom (mój znajomy malarz pokojowy nazywa to włażeniem bez wazeliny - sami wiecie o co chodzi). Co rodzice wiedzą o rynku nowości i o możliwościach czytelniczych uczniów - nawet jeśli wiedzą co potrzeba właśnie ich dziecku - skąd znają potrzeby wszystkich uczniów? Mamusia kupująca dziecku ośmioletniemu grę GTA (to ta, w której główny bohater przeklina, rozjeżdża samochodem ludzi i korzysta z prostytutek) jest raptem specjalistą w sprawie wspierania rozwoju dzieci??????

Najgorsze jest to, że jeśli zgłosimy teraz jakieś obiekcje, to powiedzą, że sami nie wiemy, czego chcemy i że jesteśmy życzeniowi - a oni tu sami z siebie z takim projektem od serca z całą kieszenią - itp itd i cdn

Mam za to jeszcze jedną wątpliwość - w projekcie zapisano (czytałam całą dokumentację dokładnie 3 razy), że: nowe książki muszą mieć "większą liczbę wypożyczeń przypadających na jeden tytuł z nowo zakupionych książek niż średnia liczba wypożyczeń na jeden tytuł w bibliotece szkolne – pożądana wartość logiczna wskaźnika „tak” "
????????????????????
A jeśli mam 17 tysięcy książek, z tego połowa jest sprzed roku 1990 (nie wyrzucam ich, bo mogą się jednak przydać - tak było na przykład z "Cudaczkiem - Wyśmiewaczkiem" lub "Nie płacz, koziołku" - po 15 latach, gdy nikt ich nie chciał, raptem lektura obowiązkowa), z których 2/3 ma liczbę wypożyczeń 0, 800 lektur wypożyczanych po 2-3 razy w roku i 600 książek nowiutkich, które mają "wypożyczalność" 45 rocznie - to jaką mam średnią mam uwzględnić dla jednej książki? - to jakieś durnoty prawno-statystyczno-buchalteryjne.

PS. Mam teraz ferie, dlatego udało mi się taki długi tekst wysmarować - zwykle nie mam tyle czasu na złoszczenie się na urzędasów.

Anna
Posty: 772
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

poniedziałek 02 lut 2015, 15:46

Że co? A jak ja przed zakupem mam przewidzieć średnią ilość wypożyczeń. Mam potem na siłę wpychać te książki czy sama je fikcyjnie wypożyczać.
Moja koleżanka powiedziała dziś - albo daj albo przestań się wygłupiać. I tak można powiedzieć naszej ministrze.

Anna
Posty: 772
Rejestracja: wtorek 26 wrz 2006, 10:28

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

wtorek 03 lut 2015, 22:02

Czy może wiecie jak ma wyglądać przydział tych pieniędzy. Trzeba będzie do kogoś wystąpić (kogo?). Pytam, bo może coś mi umknęło.
Jak myślicie czy jak chodzę z uczniami na lekcje tematyczne do publicznej to może być to zaliczone jako impreza? I kto mi to będzie zaliczał?

Aqa
Posty: 2283
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 10:07

Czytam, czytam, własnym oczom nie wierzę. Niekompetencja urzędników bije w oczy, podejrzewam też na granicy pwności dalsze działania na rzecz łączenia bibliotek - chciałabym bym się myliła.

Jak w ogóle ludzie władzy mogą nakazywać takie działania, oni mają zwyczajnie obowiązek dofinansowywać biblioteki skzolne jako element edukacji szkolnej. Bez stawiania warunków pracownikom, czyli nam- którzy nie powinni być zmuszani do tańczenia na linie by dostać pieniądze na realizację zadań edukacyjnych. MEN NAM ŁASKI NIE ROBI.
Chore to wszystko dogłębnie.
Wymuszanie, by nowy tytuł był wypożyczany częściej??? Ludzie władzy są kompletnie niekompetentni.
O wartości książki nie znaczy data jej wydania, ani stan fizyczny. Uczniowi nie należy wmuszać konkretnych tytułów, tylko zachęcać do czytania, pokazywać zbiory, przybliżać wszystkie dostępne działy, uczyć samodzielnego wyboru od 5 latków. Ale wmuszać cokolwiek?? Urzędnik nie ma pojęcia o tym, jak wartościowe są książki wcześniej wydane- warunek powodzenia w wypożyczaniu- pownnny być w dobrym stanie fizycznym.

Urzędnicy nie ma pojęcia o tym, że wiele bibliotek kupiło wiele nowych kompletów, jak u mnie, często korzystając z pomocy RR, a przydałoby się uzupełnić owe nowe lektury o więcej egzemplarzy, postarać się o możliwość równoległego wypożyczenia przez równoległe klasy.

Obliczać, ile razy wypożyczona dana ksiązka, nowa??/ Ktoś upadł na głowę w kwestii kontrolowania nas?? Po co takie działanie? Za mało cyrku z elementarzem, ćwiczeniami, rozliczaniem zniszczonych, podniszczonych a nadających się do użytku, w ogóle liczeniem ile na kolejny rok jest, do tego dochodzą kolejne i kolejne części i ćwiczenia?

Wymuszanie wspólnych działań z publiczną, gdzie obydwie placówki mają co robić w swoim, róznym zakresie?? PO CO?? Mnie się nasuwa jedna refleksja, j.w.
Zastanawiam się, kiedy i czy- urzędnicy odpowiedzą rpawnie za to hasanie "po edukacji" naszym kosztem, a my jesteśmy pracownikami. To MEN ma obowiązek zapewnić warsztat pracy nam i uczniom, a nie my stawać na glowie by dostać to, co oni prawnie są zobowiazani dać.

Aqa
Posty: 2283
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 10:30

Zanim wyjdę do pracy, wkurzona..
Wg urzędników MEN takie tytuły jak: Bajeczki z obrazkami/ Sutiejewa / i im podobne/, już nie wznawiane, są niegodne polecenia, czytania, zapoznania się?? Nie są najnowsze? Głupota nie do opisania.

bogna3
Posty: 662
Rejestracja: środa 27 sie 2008, 15:03

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 14:20

Uważam, że właczenie nas do NPRC pod zaproponowanymi warunkami ( cała litania obowiazków) jest żenujace i obraźliwe dla nas - bibliotekarzy szkolnych. I ta kwota 1000 - 1200 na bibliotekę. Kwota powala zwłaszcza jak jest 700 uczniów w szkole i 50 nauczycieli. To nie chodzi o to czy damy radę je spełnić, ale o sam fakt takiego postawienia sprawy. Jak słusznie zauważyła Aqa, dofinansowanie pracowni szkolnych jest obowiązkiem MEN. Nasza minister rzeczywiście zaszalała. W moim odczucia potraktowała nauczycieli bibliotekarzy jak leni, którzy nic nie robią (nie wiedza co kupic dzieciom do czytania) i muszą współpracować (nauczyc się) z b. publicznymi. Im wszakże nie postawiono żadnych warunków (słyszałam, ze musza mieć tylko jakiś finansowy wkład własny). Nasz biblioteka publiczna nie przystapiła do uruchomionego już programu (o którym głosno było jesienią, gdzie mielismy w uzgodnieniu z publiczną kupić i brać ksiązki w depozyt). Dyrektorka biblioteki stwierdziła, ze na taką papierologię, wkład finansowy to nie warto. Oni mają swój budżet i nie łapią sie jak tonący tratwy. My b. szkolni musimy udowadniać, że nie jesteśmy przysłowiowymi wielbładami. DLACZEGO?

Maria
Posty: 3337
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 14:51

A ja jestem świeżo po lekturze wywiadu z p. minister w najnowszej BwSz ..., właściwie to nie wiem czego się spodziewałam, kolejny miałam nadzieję... niczym mnie p. minister nie zaskoczyła, żadnych konkretów, żadnej woli rozwiązania konkretnych spraw o które pytał p. Redaktor, żadnego działania, o merytorycznym przygotowaniu nie wspomnę, spychologia na samorządy i inne ministerstwa. W taki sposób to każdy może odpowiadać na pytania, niezależnie w jakim ministerstwie pracuje. A wracając do tematu, to ciekawa jestem kiedy i jakie pieniądze dostaną biblioteki szkół ponadgimnazjalnych, bo jak powiedziała p. minister " w księgozbiorach bibliotek ponadpodstawowych największym problemem jest brak książek, które młodzież chciałaby czytać dla przyjemności", otóż chciałabym doinformować p. minister, że to jest problem, ale są i inne, nie wiem czy p. minister wie, że u nas tez zmieniła się podstawa programowa a co za tym idzie są nowe lektury, zakup jednego tytułu, w najtańszej hurtowni dla 1 klasy to koszt 1000 zł, to jest mój cały budżet na rok..., a młodzież przygotowuje się jeszcze do nowej matury, i chętnie bierze udział w konkursach czy olimpiadach, może warto uświadomić p. minister, że literatura do tych ostatnich to często podręczniki akademickie, których cena egzemplarza oscyluje w okolicach plus, minus 100 zł (ekonomia, informatyka). Możliwości wypożyczenia w innych bibliotekach, ze względu na wielkość miasta i oddalenie od ośrodków akademickich praktycznie niewielkie. Ciekawa jestem również, jak będzie wyglądał rozdział finansów na informatyzację szkół i ile z tych pieniędzy trafi do szkół a ile "po drodze samorządowej" się zgubi...

Juliusz Wasilewski
Posty: 711
Rejestracja: niedziela 09 kwie 2006, 16:06
Kontakt: Strona WWW

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 15:39

Zgadzam się z wieloma powyższymi wątpliwościami.
Ale myślę (przepraszam, jeśli rozwiewam tu jakieś złudzenia), że nie można oczekiwać, że MEN jest w stanie zakupić (w sensie, że da pieniądze) tyle książek, ile w bibliotekach szkolnych ich potrzeba. To jest utopia. Więc nie ma sensu się tego chwytać. Generalnie za wyposażenie szkół (więc także ich bibliotek) odpowiadają tzw. organy prowadzące i to na nich spoczywa formalny obowiązek także zakupów książek dla bibliotek. Sorry, ale taki mamy ustrój (zresztą sami tak chcieliśmy, bo gospodarka centralnie sterowana się nie sprawdzała) że pieniądze wydawane są przez samorządy, które najlepiej wiedzą (no, przynajmniej powinny), jak dzielić kasę. Programy centralne trzeba traktować jako wsparcie a nie formę stałego finansowania.
Znam odpowiedź na pytanie Marii o pieniądze na informatyzację szkół. Otóż te pieniądze (ponoć duże) będą w budżetach województw (marszałków) - też zgodnie z zasadą decentralizacji.

bogna3
Posty: 662
Rejestracja: środa 27 sie 2008, 15:03

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 21:48

Juliusz Wasilewski pisze:Generalnie za wyposażenie szkół (więc także ich bibliotek) odpowiadają tzw. organy prowadzące i to na nich spoczywa formalny obowiązek także zakupów książek dla bibliotek.
Oczywiście tak jest formalnie, ale wiemy jak wygląda to w rzeczywistości. Zgadza się, że MEN nie ma w kompetencjach kupowania książek dla bibliotek, bo ma ważniejsze zadania(tak przynajmniej myślałam). Ale skoro pani minister zajęła sie określeniem obowiązków jakie mamy spełnić, żeby otrzymać te marne 1000zł (tak na marginesie -podobno organ prowadzący ma włożyć w to wkład własny 20%), to ja się pytam dlaczego nie może nałożyć obowiązku na op, żeby jakieś pieniądze trafiały na doposażenie bibliotek chociażby z puli - pomoce naukowe. (Moja księgowa raz po raz daje mi jakąś gotówkę z tego paragrafu).Wiadomo mi, że np. świetlica szkolna ma swój zapis w budżecie szkoły. Bibliotekę publiczną też finansuje samorząd. Dla publicznych powstał NPRC i jakoś MKiDN nie obwarowało ich obowiązkiem współpracy np. z b. szkolnymi. I jak tu mówić o dobrej woli i równym traktowaniu. Ja osobiście jestem zniesmaczona tym faktem i tracę ochotę na wzięcie udziału w tej farsie. Widzę minę moich koleżanek z publicznej jak im powiem, że muszę z nimi uzgodnić, zrobić to i tamto, żeby dostać 1000zł. Już dziś czuje się jak żebrak. A co bedzie jeśli ktoś nie wywiąże się z nałożonych obowiazków to rozumiem szkoła/biblioteka nie otrzyma kasy. I kogo się tym ukarze -nie bibliotekę chyba, ale zwyczajnie dzieci. Czy ktoś o tym pomyślał. Zresztą te 1000 zł i tak nie załatwi problemu.

Maria
Posty: 3337
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 23:27

Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego jaki mamy ustrój, wiem też, że niestety nie dojrzeliśmy do takiej formy sprawowania władzy. Nie czas tu na politykę, ale nie może tak, że jedni mówią jak i co mamy robić, a drudzy ile dać na to kasy, przy czym jedni i drudzy merytorycznie o całej sprawie mają mgliste pojęcie. Ba, że choć wpadli na pomysł, aby zapytać, dowiedzieć się...

Juliusz Wasilewski
Posty: 711
Rejestracja: niedziela 09 kwie 2006, 16:06
Kontakt: Strona WWW

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 23:40

Nie chce być rzecznikiem MEN. Nie mam na to ani ochoty, ani powodu, ani często argumentów, by bronić zapisów projektu tego czy innego programu. MEN ma do tego swoje służby (rozbudowane), do których można się zwracać.

W poprzednim poście chciałem tylko przestrzec przed pojawiającymi się w tym wątku oczekiwaniami rozwiązania wszystkich problemów z zaopatrzeniem bibliotek w książki za pomocą programu.

Ale akurat to, że samorządy muszą dołożyć 20%, to chyba dobrze. Dzięki temu pieniędzy będzie więcej. Nic się nie stanie burmistrzowi czy staroście jak dołoży trochę pieniędzy na książki dla "swoich" dzieci (może wejdzie mu to w nawyk :D). Zresztą przy tego typu programach zawsze zakłada się (i słusznie) udział samorządów. Np. przy programach na zakup książek dla bibliotek publicznych był warunek, że udział środków organizatora biblioteki nie będzie niższy niż 25%.
Oczywiście nie ma obowiązku brania udziału w tego typu programach, ale przecież tylko wyjątkowo nierozsądny samorządowiec nie skorzystałby z okazji, by za 200 zł (razy liczba prowadzonych szkół) otrzymać 1000 zł (razy liczba prowadzonych szkół).

Juliusz Wasilewski
Posty: 711
Rejestracja: niedziela 09 kwie 2006, 16:06
Kontakt: Strona WWW

Re: Biblioteki szkolne w Narodowym Programie Rozw. Czytelnic

środa 04 lut 2015, 23:42

Maria pisze:Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego jaki mamy ustrój, wiem też, że niestety nie dojrzeliśmy do takiej formy sprawowania władzy.
Dojrzewanie musi trochę potrwać :)

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 8 gości