Bedo
Posty: 65
Rejestracja: niedziela 07 sty 2007, 22:03

Czego chce organ prowadzący?

środa 11 mar 2015, 21:50

Witajcie koleżanki!
Myślałam, że prowadzenie zajęć w postaci lekcji bibliotecznych to sprawa zamknięta. A tu niespodzianka...
Całkiem na świeżo (w ubiegłym tygodniu) nasz UM wystosował e-mail do dyrektorów z zapytaniem: "Jakie w bieżącym roku zostały przeprowadzone lekcje biblioteczne, tudzież zajęcia z edukacji czytelniczo-medialnej?" No szok! Urwali się z choinki??? W środowisku zawrzało i koleżanki bibliotekarki wpadły w popłoch, że znów się nas czepiają i szykują jakieś zmiany.
Nie dalej jak cztery lata temu okroili nas o 1/4 etatu. A rok później o następne pół. Na dzień dzisiejszy bez względu na liczbę dzieci w każdej placówce jest nie więcej jak 1 pełny etat. A szkoły są różne, najmniej liczne to 400-450 ucz., a większe ok 800.
Co byście odpisały takim urzędasom, jeżeli w roku 1999/2000 przestały obowiązywać "lekcje biblioteczne"? Potem były ścieżki edukacyjne - też wymarły po reformie 2009/2010. Obecnie zagadnienia informacyjno-czytelnicze realizuje się na lekcjach j. polskiego, informatyki. Ja też chętnie wspomagam dydaktyków w realizacji programu np. nauczania początkowego. Z przyjemnością prowadzę też spotkania czytelnicze, konkursy, wystawy itp. (choć na nie coraz mniej czasu, a to przez słynne podręczniki :roll: Ale na Boga nie można tego nazwać lekcjami. I do tego proszą o wyliczenie ile godzin odbyło się lekcji. To może zsumować wszystkie tygodnie razy moich 15/30? Co wy na to?
Ja w bibliotece mam dość zajęć, które można nazwać edukacją czytelniczą. Codziennie przewija się przez bibliotekę szkolną od 50 do 100 czytelników. Czy to mało??? Gdy z każdym porozmawiam o jego wyborach, o upodobaniach, wyszukam odpowiednich działów i pozycji, utrwalę z dzieckiem układ alfabetyczny na regałach. W końcu - porozmawiam jak nauczyciel - przyjaciel z uczniem - dzieckiem jak partner. Bo takie dziecko może wreszcie spotkać kogoś, kto zechce go wysłuchać! Bo:
- mama zapracowana i zabiegana, a wieczorem zmęczona,
- tata ... jeszcze bardziej nieobecny, bo za granicą zarabia na chleb,
- wychowawca tonie w papierach, statystykach, dziennikach i rozkładach materiału, które gonią!
- inny dydaktyk ma kilkanaście klas i nie ogarnia indywidualnie każdego.
Jak zadać "kłam niedowiarkom, że bibliotekarze pełnią ogromną rolę opiekuńczo wychowawczą, której brakuje w dzisiejszej szkole???

A przy okazji. Czy o funkcji wychowawczej biblioteki ktoś pisał tu forum?
Pozdrawiam

Bedo
Posty: 65
Rejestracja: niedziela 07 sty 2007, 22:03

Re: Czego chce organ prowadzący?

sobota 14 mar 2015, 20:56

Ponad 100 odsłon mojego tematu i nikt nie zabierze głosu? :shock: To po co jest to forum??? :?:
Może za dużo napisałam? Ale chciałam nakreślić bliżej sytuację...
Zaczęłam się sama domyślać, że wymagane informacje do UM dot. pracy biblioteki (bo też było pytanie o stan komputeryzacji biblioteki) może mieć związek z rządowym projektem "podnoszenia czytelnictwa". Chodzi o te 1200 zł dla bibliotek szkolnych? Napiszcie, czy u was jest tak samo?

Aqa
Posty: 2294
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Czego chce organ prowadzący?

sobota 14 mar 2015, 22:02

Bedo, może na forum akurat nikt nie zna odpowiedzi na tak zadane pytanie? Ja np. nie znam.

Mogę tylko zauważyć, że władza edukacyjna sfiksowała dawno, a my staramy się być mniej więcej normalni.
Jak inaczej można określić fakt, że pracujemy bez standardów zatrudnienia? Bez norm? Jak określić sytuację NIE do zrozumienia, dlaczego za zastępstwo płatne dostajemy 1/30, dydaktyk 1/18? czyli my śmieszne pieniądze robiąc dokładnie to samo, mając taki sam poziom wykształcenia? Jak nazwać cyrk zwany spisem z natury? Czy jak określić fakt, że to MY, nauczyciele bibliotekarze walczymy o utrzymanie bibliotek szkolnych w szkołach??? Czy o ich doposażanie- co jest podstawowym obowiązkiem kolejno: MENu i samorządów?

Twoje pytanie, a raczej tematyka poruszona w pytaniu, mieści się w sfiksowanym świecie pracy, w jakim od dawna żyjemy, gdzie wyższy rangą od nas urzędnik może interpretować co mu się podoba, jak mu się podoba. Jest bezkarny.

Możliwe, że pytanie twoich władz wynika z kolejnych zakulisowych rozgrywek o udowodnienie, że szkolna biblioteka to przeżytek, zbyt kosztowny, kto wie, o co pyta urzędnik w twoim regionie- na pewno nikt nie wie tego z forum. Chyba, że sam zostanie zapytany. Wtedy pewnie odpowie.
.. jeśli sam nadal pozostanie normalny w swojej pracy...

bogna3
Posty: 665
Rejestracja: środa 27 sie 2008, 15:03

Re: Czego chce organ prowadzący?

niedziela 15 mar 2015, 21:22

Tak jak napisała Aqa - kto to może wiedzieć co chce Twój organ prowadzący. W/g mnie nic dobrego to nie wróży. Jak sama napisałaś , obcięto wam już etaty i pewnie dalej szukają oszczędności. Przychodzi mi do głowy pomysł łączenia z biblioteka publiczną (chociaż nie wiem jak wygląda struktura b. publicznych w waszym mieście). Jeśli dostaną na piśmie, że lekcji bibliotecznych jest niewiele (lub nie ma wcale), to po co nauczyciel. Funkcję wypożyczalni może spokojnie zastąpić publiczna, która też wypożycza i organizuje akcje czytelnicze. Takie rozumowanie przyjmują urzędnicy szukający oszczędności, a u Ciebie już zrobiono pierwszy krok w tym kierunku. Póki co przepisy są naginane, nie ma żadnych standardów i radosna twórczość urzędników kwitnie na całego, bo wiedzą, że nic im za to nie grozi, a MEN nie reaguje, a nawet zachęca przymykając oko na łamanie prawa.
Wiem, że nie takiej odpowiedzi się spodziewałaś, ale tak to własnie widzę.

Irena64
Posty: 44
Rejestracja: czwartek 21 mar 2013, 11:26

Re: Czego chce organ prowadzący?

wtorek 17 mar 2015, 12:17

Ja nadal realizuję edukację czytelniczą na zastępstwach, co roku przygotowuję tematy i sukcesywnie realizuję. Nikt mi nie kazał, po prostu robię swoje. Trzeba te dzieciaki informować, zachęcać i przypominać na każdym kroku , że jeszcze istnieje coś poza ekranem.

Bedo
Posty: 65
Rejestracja: niedziela 07 sty 2007, 22:03

Re: Czego chce organ prowadzący?

środa 18 mar 2015, 21:27

Dzięki wam Aqa i Irena za odzew !
Choć nie wiadomo, z której strony i co na nas spadnie, to miło, że ktoś chce porozmawiać i wymienić się opiniami. Ja póki co zrealizowałam 15 tematów zajęć w czytelni. I takie podałam do OP. A co zrobią urzędnicy z tej wiedzy??? Czas pokaże.

Aqa
Posty: 2294
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

Re: Czego chce organ prowadzący?

środa 18 mar 2015, 22:12

Bedo, między nami bibliotekarzami, odrobinę pomyśleć trzeba jak żyć w kwadraturze koła urządzanej przez OP i MEN. Ja mam do dziś zrealizowanych ponad 50 zajęć- absolutnie nie pozwalam nikomu w dzienniku wpisywać "lekcje b..", wyłącznie ZAJĘCIA w bibliotece, takie czy inne, impreza, konkurs, zabawa xy.. itp.
Każda okazja jest dobra, by takie zajęcia mieć ujęte w dzienniku- nawet jeśli zapraszasz nauczyciela z klasą na 15 minut - wpisz to do dziennika, ma swój numer i datę "ważności" akcji/ imprezy/ zajęcia.

Na pewno naszą rolą jest zaciekawienie uczniów książką, zachęcanie do poszukiwania wiedzy, absolutnie nie w ramach nielegalnych bezpłatnych , nieludzkich zastępstw. Zaproszenie dydaktyka z klasą jest najlepszą, do tego celu, formą, cywilizowaną.

Na pewno też samorządy NIE są tego zdania co ja/ my, niestety, w stosunku to ich działalności, wyzbyłam się złudzeń.

Kate
Posty: 463
Rejestracja: wtorek 09 maja 2006, 21:34
Kontakt: Strona WWW

Re: Czego chce organ prowadzący?

wtorek 14 kwie 2015, 16:54

Bedo pisze: Co byście odpisały takim urzędasom, jeżeli w roku 1999/2000 przestały obowiązywać "lekcje biblioteczne"? Potem były ścieżki edukacyjne - też wymarły po reformie 2009/2010. Obecnie zagadnienia informacyjno-czytelnicze realizuje się na lekcjach j. polskiego, informatyki. Ja też chętnie wspomagam dydaktyków w realizacji programu np. nauczania początkowego. Z przyjemnością prowadzę też spotkania czytelnicze, konkursy, wystawy itp. (choć na nie coraz mniej czasu, a to przez słynne podręczniki :roll: Ale na Boga nie można tego nazwać lekcjami. I do tego proszą o wyliczenie ile godzin odbyło się lekcji. To może zsumować wszystkie tygodnie razy moich 15/30? Co wy na to?
A ja bym poszła dalej i włączyła w to zajęcia z Art. 42 :) a dlaczego nie? Wiecznie na nic nie ma czasu, a wszystko do zrobienia na już!!!! Od miesiąca próbuję z koleżankami ustalić termin nocnej imprezy w szkole dla kl. 1-3, ale okazuje się, że każdy nie jest dobry, bo tyle innych imprez jest po drodze: "Mam Talent", "Święto Książki", Festyn szkolny, konkursy recytatorskie, potem zielona szkoła, Dzień sportu, Kino w bibliotece i ..... 50-lecie szkoły :shock: - no co jeszcze od nas chcą?
Rozliczenia godzinowego ile na to czasu poświęcamy? Żart :evil:

Z artykułu obecnie mam zajęcia 4 razy w tygodniu, bo tylu chętnych zgłosiło się do mnie. Nie miałam sumienia odmówić tym dzieciom - zwłaszcza, że chcą. Więc godziny wyrobiłam już w pierwszym semestrze. Teraz realizuję je "ku chwale ojczyzny" :D

Naprawdę, na niewiele starcza mi czasu. Widać to po moich wpisach na forum :lol: jak raz zasiądę w domu to odpisuję na wszystko, a potem przerwa - więc z góry przepraszam! :D
Pozdrawiam serdecznie
Kate

ZAPRASZAM: http://www.sp37.bytom.pl/index.php/wwsb

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 9 gości