Aqa
Posty: 2282
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

sobota 20 lut 2010, 11:22

"...pracujemy 40 a nie 30 godzin tygodniowo, nie mamy wakacji tylko 26 dni urlopu.."
Taak- bo to jest zupełnie INNA praca. /a pracowałam i w biurze i w innej istytucji, 40 godzin/
Ja mam uczniów non stop, po 2 -3 godziny przed lekcjami, a ciągle jacyś są przed lub po. Dlatego, że rodzice uczniów coraz częściej są nieobecni w domu, dzieci nie mają opieki, lub mają rodziny "trudne", powiedzmy delikatnie.
My, w szkołach, nie jesteśmy jedynie od wypożyczenia książki. Cykl roczny pracy biblioteki to: Centrum multimedialne i opieka nad uczniami oraz konserwacje sprzętu, zajęcia w centrum, jednoczesne obsługiwanie czytelników i reagowanie na tych w centrum i ich pytania, przygotowywanie zestawów materiałów dla dydaktyków, inscenizacje szkolne, apele, spotkania okolicznosciowe, kółka zainteresowań, konkursy literackie, przyrodnicze etc., gazetki szkolne, strony internetowe bibliotek i szkół, akcje czytelnicze dla maluchów i ich rodziców.. itp.
ZWYKLE PRZY 1 OSOBOWEJ OBSADZIE. Do tego administracja co jest jasne bez komentowania.

Wiem, że wszyscy to wiemy, o czym napisałam, wszyscy ze szkół. Tyle, ze jak większość z nas jesteśmy wściekli czytając takie art. jak cytowany. Żeby MEN- instytucja edukacyjna w końcu, podkopywała własne struktury w swoich placówkach??? Niepojęte.

Mamy liczne obowiązki, kursy i rady pedagogiczne po pracy, zakupy zbiorów, zespoły rady ped. Stąd nasz niby krótszy czas pracy.
Kiedy potrzebujemy dnia wolnego- zostaje tylko zwolnienie lek., bo urlopu na potrzeby nie ma kiedy sobie chcemy.
Trudno to pojać???

Gość

sobota 20 lut 2010, 14:14

Prawda jest taka, że publicznym spadało czytelnictwo i poratowali się bibliotekami bo uczeń lektury wypożycza jak dawniej.

Lawenda (bez logowania)

sobota 20 lut 2010, 15:50

Poszukuję nazwiska tego posła, który stanął w obronie szkolnych bibliotek, pamiętacie może?

Gość

sobota 20 lut 2010, 17:03

Henryk Siedlaczek

Malkontent
Posty: 557
Rejestracja: czwartek 25 maja 2006, 23:00

niedziela 21 lut 2010, 19:33

Jestem zbulwersowana wypowiedzią pani bibliotekarki.Gratuluję dobrego samopoczucia.Chętnie bym z nią porozmawiała, szczególnie na temat naszego ataku na bibliotekarzy publicznych.Ogólnie pani zupełnie nie zna realiów naszej pracy, różnicy między nią a pracą w bibliotece publicznej.Umknął jej jakże ważny aspekt wychowawczy i pedagogiczny naszej pracy.Takiej wiedzy o uczniu jak my, o jego sytuacji rodzinnej i funkcjonowaniu w szkole, ta pani mieć nie będzie.Bo nie jest pracownikiem szkoły i pewne informacje do niej nigdy nie dotrą.Nie będzie miała kontaktu z niektórymi uczniami tak jak my, co przerwę, często przybierającego formę pomocy w pracy, czy spędzania całych lekcji na rozmowach np. Co tu ukrywać, do biblioteki publicznej uczeń najczęściej przychodzi po coś i traktuje ją jako wypożyczalnie, rzadko jako przyjazne miejsce do spędzenia czasu.Nie sądzę, że w natłoku pracy znajdzie tam powiernika, stałą pomoc w nauce, osobę, która doradzi jak sobie radzić w szkole.W bibliotece publicznej, będzie konkurował o czas bibliotekarza z czytelnikiem dorosłym, często starszym.Czy nie będzie zbywany?Czy w takiej bibliotece będzie traktowany jak przez nas jako priorytet?Bardzo wątpię.

bomila
Posty: 431
Rejestracja: wtorek 07 paź 2008, 12:03

niedziela 21 lut 2010, 20:46

Pamiętajmy, że jest to zdanie pani dyrektor Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Jarocin. Odpowiednika pana Ociepy we Wrocławiu. To co ona może mówić. A pytania zadaje pani z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, koordynatorka Programu Rozwoju Bibliotek w województwie wielkopolskim - więc o pracy szkół i bibliotek szkolnych też raczej wie niewiele. Rozmowa zaledwie dotyka tematu, bo niby skąd panie mają mieć wiedzę, o czym NIE mówią. Nie sądzę, żeby któraś miała pojęcie o tym, jak to rzeczywiście działa w praktyce.
Co do jednego się z nimi zgadzam. Najbardziej przykre w tym wszystkim jest podzielenie środowiska. Zupełnie niepotrzebnie napadamy jedni na drugich, zamiast zjednoczyć się w walce. Daliśmy się wmanewrować w spór "o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia". Z góry jakby zgadzając się na to, że wygrać musi jedna albo druga strona - tak jak sobie tego urzędnicy życzą.
A ja tam mówię, że wygrać powinniśmy razem! Jedne i drugie biblioteki spełniają ważne, choć inne funkcje. Obie są potrzebne i nie wyobrażam sobie, żeby którejś mogło zabraknąć. Sądzę, że najwyższy czas postawić się urzędnikom wspólnie. Zawalczyć ramię w ramię o to, w co wierzymy. Nigdzie nie jest powiedziane, że urzędników racje muszą być na wierzchu. Niech sobie oszczędności poszukają gdzie indziej! A jestem pewna, że każdy z nas jest w stanie pokazać co najmniej jedną ich chybioną inwestycję...

Gość

niedziela 21 lut 2010, 23:10

Bomila może bym się z Toba zgodziłą, gdyby nie takie wywiady. To przecież jest woda na młyn urzędników. To przecież jest czarno na białym przyznanie im racji. To jest wyrok na biblioteki szkolne, które według tych pan są zbędne i niepotrzebnie obciążają samorządowy budżet. Nastepnym razem komisja przyjazne państwo czy inny twór powoła się na takie opinie i jesteśmy ugotowani.

Aqa
Posty: 2282
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

niedziela 21 lut 2010, 23:32

Na szczęście, na obrady Komisji owej są zapraszani /a zaproszenia z trudem wywalczone/ przedstawiciele SNBSP, redaktorzy Biblioteki w Szkole, ZNP /nadal mile mnie zaskakuje ich aktywność na tym polu/, a ci mają argumenty.
Faktem jest, że MEN, Ministerstwo Kultury /niby nie nasze/, wielu przedstawicieli władz, jest przeciwko naszej walce o obronę zapisu w ustawie o zakazie łączenia bibliotek, oraz że nawet argumenty naszych przedstawicieli trafiają na bardzo twardy grunt.

bomila
Posty: 431
Rejestracja: wtorek 07 paź 2008, 12:03

poniedziałek 22 lut 2010, 02:39

Anonymous pisze:Bomila może bym się z Toba zgodziłą, gdyby nie takie wywiady. To przecież jest woda na młyn urzędników. To przecież jest czarno na białym przyznanie im racji. To jest wyrok na biblioteki szkolne, które według tych pan są zbędne i niepotrzebnie obciążają samorządowy budżet. Nastepnym razem komisja przyjazne państwo czy inny twór powoła się na takie opinie i jesteśmy ugotowani.
Drogi Gościu. Nie mylmy zdania pojedynczych dyrektorów bibliotek miejskich (patrz Wrocław i Jarocin), często powołanych "z klucza" lub uwikłanych w układy lokalne, ze zdaniem całego środowiska. Nie dajmy sobą po raz kolejny manipulować i nastawiac się przeciwko sobie! Wielu bibliotekarzy publicznych poparło nasze protesty. Oni najlepiej rozumieją, że nie tylko z lęku o pracę walczymy. Ja w swoim mieście przerabiałam kiedyś takie kłócenie środowiska przez urzędników. Postanowili sobie zaoszczędzić i zamknąć 2 szkoły, a pozostałe zagęścić. A wyboru dokonali bynajmniej nie względy merytoryczne mając na uwadze. Część środowiska dała sobie wmówić, że wybór jest tylko na zasadzie MY albo ONI. Niektóre zagrywki były różne, nie zawsze miłe. Ale wygrały konkretne argumenty i połączone siły. Większość skupiła się na pokazaniu zła, spowodowanego bzdurną decyzją urzędników. I udało się wygrać. Żadna szkoła nie została zamknięta. Niestety, niesmak pozostał i niektóre koleżanki długi czas się na ulicy nie poznawały. Dlatego skupmy się na konkretnych argumentach. Nie kopmy pod sobą dołków, bo to ani poważne, ani potrzebne. Niech nam przyświeca stara prawda: Gdzie 2 się bije, tam 3 korzysta. Nie dajmy urzędasom argumentu, że walczymy z kolegami po fachu, bo się boimy o robotę. Więcej zyskamy walcząc razem ze wspólnym wrogiem - ciemnotą, niewiedzą i krótkowzrocznością decydentów.

Roja
Posty: 60
Rejestracja: niedziela 10 maja 2009, 19:36

poniedziałek 22 lut 2010, 18:53

Droga Bomilo, podzielam Twoje zdanie w całej rozciągłości. To prawda: nie całe środowisko nie podziela zdania dyrektor Ociepy i jemu podobnych, choć tak właśnie chce nam sie wmówić, jak równiez to, że cała oświata też tak sądzi. Jak jest dokładnie - dobrze wiemy - my nauczyciele-bibliotekarze, my - bibliotekarze publiczni i my - nauczyciele-przedmiotowcy. Obyśmy tylko dalej byli tak uparci w swoim stanowisku i nie dali się przekonać do niszczących reform.
Moge tylko powiedzieć, że - przynajmniej we Wrocławiu - coś zaczęło sie dziać, choć nie wiem czy na gorsze czy na lepsze. Prawdopodobnie teraz, mimo tego że publiczne wprowadzają się dalej do szkół to biblioteki szkolne będą istnieć dalej. Problem w tym. że prawdopodobnie będą ograniczone li tylko do podręczników i lektur. Taka sytuacja bedzie mieć z dużym prawdopodobieństwem w szkole, w której właśnie zamierza się uruchomić publiczną. Być może fakt tego ograniczenia jest spowodowany wcześniejszym zniszczeniem księgozbioru, bo przecież w zamierzeniu miała być jedna biblioteka: publiczno-szkolna. Boję się jednak by ta wizja nie przeszła na wszystkie szkoły. Miasto i "reformatorzy" wszelkiej maści będą przecież działać zgodnie z prawem na zasadzie: ależ nie likwidujemy b-ki szkolnej, nie prowadzimy b-ki publiczno-szkolnej, przecież szkolna istnieje.
Dziś rozmawiałam z osobą z Rady Osiedla, która to Rada Osiedla - zupełnie nieświadoma - wywalczyła sobie biblioteke publiczno-szkolną. I o ile, po przedstawieniu istniejącego prawa, przewodniczący RO zrozumiał i podzielił moje (czytaj: nasze) stanowisko, o tyle ta osoba dalej walczy o publiczną. Od osób postronnych dowiaduję się, że "szkolna chyba jednak będzie". Smutne, że właśnie nie od tej osoby (która dziś nawet nie napomknęła nt. biblioteki) i nie od pani dyrektor szkoły. Chcę wierzyć, że wstyd nie pozwala im się przyznać do błędu.

Roja
Posty: 60
Rejestracja: niedziela 10 maja 2009, 19:36

poniedziałek 22 lut 2010, 19:06

I dzięki wszystkim wyżej od nas, którzy nas wspierają i jeżdżą na spotkania, komisje etc. Z mojej strony wielkie ukłony, chyba po raz setny, dla prezesa Baszczyńskiego (dlaczego oświatowa Solidarność w temacie bibliotek działa w takim "ukryciu"?), który w 2 tygodnie temu spotkał się z min. Hall m.in. w naszej sprawie. Nie wiem czy ze spotkania wyniósł coś konkretnego, choć myślę, że nie. Żałosne, że ministerstwo edukacji tak bardzo nie popiera edukacji.
Ależ się dziś wyżaliłam...

Gość

poniedziałek 22 lut 2010, 21:34

Dlatego codziennie wystawiam negatywną notę naszej pani minister i wiceminister oraz premierowi, któremu biblioteki szkolne kojarzą się z szarym papierem itd. (dawno chyba nie był w bibliotece jakiejkolwiek). Najlepszą zaś laurkę wystawiam panu posłowi Siedlaczkowi za to, że stanął w obronie nie nas ale naszych uczniów i ich praw. Dla pytających: jest taka strona o "dobrych politykach".

bomila
Posty: 431
Rejestracja: wtorek 07 paź 2008, 12:03

wtorek 23 lut 2010, 22:59

Mam nadzieję, Roja, że to się wszystko ku lepszemu mieć będzie. Czytałam gdzieś (zabij mnie, nie przypomnę teraz sobie, ale omamów chyba raczej nie mam), że kuratoria odpowiednie dla Wrocławia i Jarocina mają przypilnować odkręcenie tej niezgodnej z prawem sytuacji. I biblioteki szkolne do szkół mają wrócić. Jest zatem całkiem realna nadzieja na normalizację. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek z urzędników odgórnie mógł decydować o pilityce zakupów. Rządzi ten, kto daje kasę. U mnie ze szkoły mało pieniędzy dostaję. Część mam z Rady Rodziców, część od sponsorów. To oni zatem mogą mi mówić, na co mam je wydać. A urzędnicy niech mnie pocałują... gdzie chcą.
Pozdrawiam serdecznie i jak najszybszego spokoju w pracy życzę!

biblioteczka

wtorek 02 mar 2010, 09:13

Hmmm... Odnośnie tematu łączenia bibliotek... Znam jedną bibliotekę publiczną (filię), która mieści się w szkole - osobne wejście itp. (w szkole nie ma biblioteki szkolnej) i powstał pomysł, aby zatrudnić kogoś z owej publicznej na część etatu do szkolnej - oczywiście szkolna biblioteka byłaby faktycznie publiczną :) Dodam, ze w publicznej tydzień pracy ma 40 godzin:) Więc pomysł jest iście szatański - no bo jak to zrobić, aby ta sama osoba pracowała w szkolnej i w publicznej, mając cały etat w publicznej i część etatu w szkolnej?;) I co Wy na to?;D

Gość

wtorek 09 mar 2010, 21:49

Wyczytałam dziś na stronie internetowej Głosu Nauczycielskiego zapowiedź i cytuję:

"Za tydzień
W następnym numerze:

Jak ochronić szkolne biblioteki- będzie projekt ustawy* Dr Przemysław Sadura o rządowych pomysłach na oświatę* Sezon na likwidacje - ile szkół zniknie z edukacyjnej mapy Polski?* Co dalej z kuratoriami oświaty* Głos z wizytą w szkole Nauczyciela Roku 2009* Czytelnicy mają głos: szkoła nierankingowa znaczy gorsza?"
Jeśli ktoś ma dostęp do Głosu to proszę przypilnować ten temat.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości