bibliotekaop
Posty: 7
Rejestracja: piątek 29 paź 2010, 10:52

sprzątanie pomieszczeń bibliotecznych w świetle prawa

piątek 29 paź 2010, 10:57

W jakich godzinach sprzątają Wasze biblioteki? Czy osoba sprzątająca ma klucze do biblioteki?Może wiecie jak to wygląda w świetle prawa?

fiori
Posty: 1025
Rejestracja: wtorek 05 wrz 2006, 18:48
Kontakt: Strona WWW

piątek 29 paź 2010, 11:17

U mnie biblioteka jest sprzątana po moim wyjściu. Osoba sprzątająca ma klucz, bo inaczej by nie weszła :D Klucz odwieszam na portierni, każdy ma do niego dostęp po wpisaniu w zeszyt (osoby sprzątające nie muszą się wpisywać)
Nie wiem jak to wygląda w świetle prawa, ale "w świetle praktyki" właśnie tak jest, przynajmniej u mnie.

bibliotekaop
Posty: 7
Rejestracja: piątek 29 paź 2010, 10:52

do fiori

piątek 29 paź 2010, 11:25

Czy zatem osoba sprzątająca, która ma klucz ponosi odpowiedzialność materialną?(skontra, odejście pracownika)

fiori
Posty: 1025
Rejestracja: wtorek 05 wrz 2006, 18:48
Kontakt: Strona WWW

piątek 29 paź 2010, 11:29

Wiedziałam, że odpowiedzialność materialna "piszczy w trawie" ;) Bibliotekarz NIE JEST materialnie odpowiedzialny za majątek biblioteki.
Tutaj są podane numery BwSz, w których znajdziesz odpowiednie przepisy
http://www.sukurs.edu.pl/forum/viewtopi ... materialna

Gość

piątek 29 paź 2010, 20:39

Swego czasu gdy odchodziła moja poprzedniczka to wymieniałam (we własnym zakresie) zamek w drzwiach. Tylko ja miałam komplet kluczy. Pani sprzątająca przychodziła w trakcie mojej pracy albo jak byłam już po pracy - wówczas czekałam aż sprzątnie. Po kilku latach nabrałam zaufania do tej pani i tylko ona ma klucz zapasowy. Ma go przy sobie i nie zostawia ich z innymi zapasowymi (na wypadek gdyby nie było jej w pracy). Jest ok, a minusem tylko to, że w ramach tej "znajomości" rzadko sprząta ;-)

pia

sobota 30 paź 2010, 13:51

Anonymous pisze:Swego czasu gdy odchodziła moja poprzedniczka to wymieniałam (we własnym zakresie) zamek w drzwiach. Tylko ja miałam komplet kluczy. Pani sprzątająca przychodziła w trakcie mojej pracy albo jak byłam już po pracy - wówczas czekałam aż sprzątnie. Po kilku latach nabrałam zaufania do tej pani i tylko ona ma klucz zapasowy. Ma go przy sobie i nie zostawia ich z innymi zapasowymi (na wypadek gdyby nie było jej w pracy). Jest ok, a minusem tylko to, że w ramach tej "znajomości" rzadko sprząta ;-)
Zamykanie biblioteki na cztery spusty i zabieranie kluczy chyba nie jest dobrym rozwiązaniem. A co jeśli w bibliotece dojdzie do zwarcia w kontaktach lub pęknie jakaś rura? Poza tym stróż chyba musi kontrolować budynek , czyli obchodzić pomieszczenia.

Aqa
Posty: 2294
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

niedziela 31 paź 2010, 21:10

Klucze do biblioteki ma dyrektor, jak i wszelkie inne klucze do wszystkiego w szkole, to on odpowiada za wszystko niestety /dla niego/ , jakby co. Klucze są zamknięte, nie gdziekolwiek. Jakby się coś działo, dyrektor może wejść wszędzie.
Kluczy jednak nie należy wieszać w zwyczajnej gablocie. Do biblioteki, podobnie jak do pracowni komputerowej, nie powinien wchodzic każdy komu się spodoba i kiedy mu się zachce.

Książniczka
Posty: 277
Rejestracja: piątek 02 mar 2007, 10:25

poniedziałek 01 lis 2010, 21:28

U mnie dokładnie tak, jak u Aqa. Tylko ja mam klucze i trzymam je w torebce, a nie w żadnej gablotce - sprzątanie tylko w godzinach mojej obecności w bibliotece.Drugi zapasowy komplet kluczy w sejfie u dyrektora na wszelki wypadek (pożar, potop i inne takie). Nie wyobrażam sobie, aby ktoś trzeci wchodził sobie ot tak i korzystał ze zbiorów lub komputera, kiedy mnie tam nie ma.Jak można mieć wówczas jakąkolwiek kontrolę nad tym, co się w bibliotece dzieje, znajduje?...
"Śmiejmy się, bo życie jest śmiechu warte !"...

Ksiażniczka1

Jakie sprzątanie w bibliotece?

poniedziałek 01 lis 2010, 22:16

O jak dobrze, że piszecie o sprzątaniu!
Właśnie miałam napisać takiego posta - ale nie tyczyłby się tego, kto ma dostęp do biblioteki po moim wyjściu, ale tego - jak i kiedy kto sprząta.

U nas w szkole nie ma kto potrząsnąć środowiskiem pań sprzątaczek. Dyrektor sobie z tym nie radzi i w konsekwencji sprzątaczki zamiast np. ścierać parapety- czsami przejadą po nich ręką, albo zdmuchną kurz- na własne oczy widziałam.

I u mnie w "obejściu" często sprzątam sobie sama (oczywiście jeżeli chodzi o kurz, nie podłogi), bo sprzataczka tylko machnie byle jak ścierą, że nie mogę na to patrzeć! Już nie chce mi się mówić i prosić, bo szkoda słów. Tak się zastanawiam, czy może ktoś z Was ma tyle szczęścia, że u niego sprzątaczki się przykładają? I macie super czysto?

Jak patrzę na moje panie sprzątające, które większośc czasu siedzą, gadają, czytają, rozwiązują krzyżówki bądź robią na drutach, to krew mnie zalewa, że potem strasznie stękają, jak na 10 minut przyjdą byle jak coś omieść. Wiem tylko, że gdyby te same panie trafiły do niepaństwowego zakładu i pracowały po 7- 8 godzin dziennie non-stop to błogosławiłyby pracę w szkole i możliwość szydełkowania lub zgłębiania coraz to nowych lektur w czasie pracy. Patrzcie, jestem bibliotekarką a wypominam komuś, że czyta ;-)

Gość

wtorek 02 lis 2010, 11:22

Tak jest chyba w wielu szkołach.Czasem biorę ścierę i sprzątam sama.Standarty sprzątania pań są zerowe.Szmata od podłogi, śmierdząca i nie wysuszona i po ławkach.Książek nie odkurzają nigdy, nie przecierają regałów, komputerów.Szef tego nie widzi.W szkole jest zwyczajnie brudno, mimo, że na małą szkółkę mamy 5 sprzątaczek.Żeby chociaż czytały i robiły na drutach.One piją kawę i plotkują.

Gość

niedziela 14 lis 2010, 19:15

moze sprzatac po godzinach, ale wówczas bibliotekarz nie podpisuje odpowiedzialności materialnej.
Ja nie podpisuję odpowiedzialności juz od kilku dobrych rad. Nawet dyrektor nie ma prawa podsuwać odpowiedzalności bibliotekarzowi, gdyż nie ma on podpisanej "umowy z wyliczenie" / chyba tak się to nazywa, jeżeli xle piszę, to proszę mnie poprawić/. Takie umowy podpisuje tylko magazynier i księgowy. My bibliotekarze NIE.
Jezeli podpiszemy się pod odpowiedzailnościa materialną, wtedy jestesmy sami sobie winni. No chyba, ze biblioteka jest zabezpieczona odpow, zamkami, do biblioteki posiadamy tylko my klucze, nie ma wolnego dosyępu do półek, a sprzatczka wchodzi pod naszą obecność itd......

Książniczka1

Biurko-podłoga

wtorek 16 lis 2010, 01:44

Ach, cóż ja ostatnio odkryłam u mnie? Ze pani sprzątaczka sprząta najpierw w jednej sali (stoliki, podłoga), potem przychodzi do mnie i zaczyna wycierać mi stoliki i biurko szmatką, moczoną w wodzie, którą w poprzednim pomieszczeniu myła podłogę. Przysięgam Wam, że odjęło mi mowę...

Gość

wtorek 16 lis 2010, 01:57

Przecież to norma.Ukiszone , brudne szmaty, woda z podłym środkiem myjacym i alergia na czyszczenie komputerów to chyba powszechnoś w polskiej szkole.Czasem się czuję żywcem w tej kwesti przeniesiona do głebokiego komunizmu, albo serialu BBC o złośliwych pomocach domowych.Czasem wolałabym posprzątać sama.

Zuzza
Posty: 587
Rejestracja: czwartek 05 cze 2008, 14:15

wtorek 16 lis 2010, 10:28

Mnie nie dziwi takie mycie :? - spytajcie ile dostały szmat na cały miesiąc - założę się że:1 szmata do podłogi i jedna paczuszka szmatek (3 - 5 szt 20*20 cm) ma im wystarczyć na 22 dni robocze na około 600 m2 podłogi i drugie tyle blatów. Ale w polskiej rzeczywistości tak wygląda oszczędzanie :oops: . Słyszałam o szkole, w której pani miała jedno wiadro i wchodziła z nim do pokoju nauczycielskiego, wkładała doń kubki i szklanki (dużo tego, bo duże było "ciało"), a po umyciu w tymże wiadrze odnosiła - a potem szła myć podłogę w klasach i toaletach - a następnego dnia... :shock:

Gość

wtorek 16 lis 2010, 15:03

To gdzieś jeszcze myją szklanki i kubki nauczycieli???? :oops: Wstyd, to są sprzątaczki, a nie służące, każdy chyba ma rączki zdrowe.Zuzza, nawet tą małą ilością szmat da się sprzątać higienicznie, tylko wymaga to wysiłku.Porządnego płukania i suszenia szmat, zmiany wody.Zawsze się zastanawiałam, że kogoś nie brzydzi sprzątanie taką śmierdzącą szmatą.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 12 gości