Gość

Wchodzenie do biblioteki

poniedziałek 29 lis 2010, 12:25

Bardzo proszę o radę. Czy do biblioteki moga wchodzić inne osoby (nauczyciele) pod nieobecność bibliotekarza. Pracuję 4 rok i coraz bardziej mnie to irytuje. Dyrekcja uszczęśliwiła mnie w tym roku kserem więc teraz do biblioteki wchodzi kto chce i kiedy chce, a odpowiedzialność materialna ciąży na bibliotekarzu. Czy macie podobny problem? Wobec pretensji tych osób, że jestem dziwna i nie mam racji czasem zastanawiam się czy może jestem przewrażliwiona i w zasadzie niech sobie wchodzą.

Maria
Posty: 3337
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

poniedziałek 29 lis 2010, 12:58

U mnie nie mogą, chyba, że indywidualnie uzgodnię z nauczycielem, czy uczniem, ale taka sytuacja to rzadkość.

Aqa
Posty: 2283
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

poniedziałek 29 lis 2010, 17:06

Nie mogą. To nawet nielogiczne jest. W bibliotece są zgromadzone sporej wartości zbiory. Jak ma wyglądać odpowiedzialność w takiej sytuacji?
Jak wszędzie w życiu- wszystko zależy od podejścia dyrekcji. Ale rozmawiać warto na ten temat.
Ksero wyrzuciłam do pokoju nauczycielskiego.
W centrum jest urządzenie wielofunkcyjne- dla uczniów. Nauczyciele mają w pokoju.
Było w bibliotece, dochodziło do scen cyrkowych niemal- dydaktyk wpadał, wyrzucał potok słów- jak to cięzko pracuje i "nie zdąży"- oczekiwał ode mnie drukowania codziennie ton informacji. Odmawiałam, ale wiele zdrowia mnie to kosztowało.
Poszłam do dyra- wyrzuciłam. Spokój.

Marianna
Posty: 112
Rejestracja: piątek 29 cze 2007, 17:25

poniedziałek 29 lis 2010, 18:03

Obecnie mam bardzo mało komfortową sytuację,jeżeli chodzi o ksero. Oczekuje się ode mnie,że będę kserować wszystko dla całego grona- jestem osoba wyznaczoną przez dyrekcję do tego szczytnego zadania. Szczerze mówiąc uwłącza to mojej godności, bo co chwila ktoś wpada do mnie jak do punktu ksero, życząc sobie sprawdziany na już. a ja rzucam wszystko i staję przy maszynie. JAk zwykle pokutuje przekonanie,że w bibliotece nic się nie robi, więc można dowolnie eksploatować bibliotekarza.

halinah
Posty: 925
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

poniedziałek 29 lis 2010, 23:08

Też tak miałam. Od tego roku ksero stoi w pokoju nauczycielskim i, jeśli potrzebuję coś skserować, idę tam. Ma to miejsce raz dziennie, albo raz na tydzień.
Proponuję, żebyś wyznaczyła jedną godzinę dziennie (od 8 do 9 na przykład), w której będziesz "usługowo" kserować. Jeśli ktoś przyniesie Ci materiały o 9,05 - zrobisz mu je na jutro. MUSISZ przecież mieć czas przede wszystkim na pracę z uczniem, na to wszystko, co mamy w swoim zakresie obowiązków, w planie pracy itp, itd...

xandre
Posty: 628
Rejestracja: piątek 02 cze 2006, 11:16

wtorek 30 lis 2010, 09:33

A może warto spróbować przekonać dyrekcję, o postawieniu ksera w pokoju nauczycielskim. U nas to się naprawdę sprawdza. Kto chce skorzystać, przychodzi sobie wcześniej i kseruje. Dodatkowo, każdy nauczyciel ma swój kod, także łatwo sprawdzić, kto i ile ze sprzętu korzysta.

A wracając do odpowiedzialności materialnej, ja osobiście nie przypominam sobie, żebym cokolwiek podpisywała. Z wolnym dostępem do półek, to się mija z celem.

Maria
Posty: 3337
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

wtorek 30 lis 2010, 10:56

Co do odpowiedzialności to u mnie tak jak u Xandre, jednak mój stosunek do tego co mam w bibliotece jest taki jakbym tą odpowiedzialność podpisywała :) - tak jakoś mam. Ksero dla nauczycieli w pokoju naucz. dla uczniów na korytarzu,a u mnie jest, ale tylko i wyłącznie gdyby wszystkie w szkole szlag trafił.

marika
Posty: 19
Rejestracja: piątek 18 kwie 2008, 08:47

Re: Wchodzenie do biblioteki

sobota 03 maja 2014, 16:10

Witam Was i proszę o pomoc.
Moja dyrektorka, jakieś dwa lata temu podała na konferencji wniosek aby powyżej 3 dni mojej nieobecności, udostępniać uczniom bibliotekę pod opieką innego nauczyciela.
Ponieważ ostatnie 7 dni byłam na L4, a przypadkiem dowiedziałam się, że wchodziła do biblioteki nauczycielka z dziećmi, sprzątaczka myła okna oraz miała dyżury koleżanka, po ukończonym bibliotekoznawstwie co prawda ale tak nie może być. Ponieważ przeprowadziłam kilka rozmów na ten temat z dyrekcją, która obiecywała, że nikogo więcej nie wpuści, a dalej wpuszcza przyszedł czas na oficjalne pismo. Stąd też moja ogromna prośba. Przygotuję szkic pisma i mam nadzieję, że znajdzie się ktoś doświadczony w tej materii i poprawi lub coś ewentualnie dopisze, będę bardzo wdzięczna.
Mam tylko pytanie, czy zacząć pismo od powiadomienia o konkretnych wejściach, np. w dniu tym i tym, pani ta, a ta weszła do biblioteki w celu tym, a tym...
Co Wy na to? Będę wdzięczna za każdą podpowiedź.
A..zapomniałam dopisać, ze kiedyś głupia i nieświadoma podpisałam odpowiedzialność finansową.

alin
Posty: 270
Rejestracja: czwartek 09 lis 2006, 11:21

Re: Wchodzenie do biblioteki

poniedziałek 05 maja 2014, 12:59

Ja równiez miałam ten problem. Wywalczyłam ze ksero poszło do pokoju nauczycielskiego.
Nauczyciele i tak narzekali ze mogą kserowac tylko jak ja jestem wiec w tej sprawie mnie poparli.

A to że nikt nie wchodzi jak mnie nie ma jakoś jest oczywiste dla wszystkich, jak jestem chora to w naprawdę wyjątkowych sytuacjach pani sekretarka wydaje klucze ale mi mówi komu dala jak wracam.

No i głosno mówić o problemie na konferencji i zeby w protokole było.

pozdarwiam

beaa
Posty: 163
Rejestracja: wtorek 16 maja 2006, 13:28

Re: Wchodzenie do biblioteki

piątek 09 maja 2014, 10:58

Piszcie wszystko w sprawozdaniach - zostaje dokument.
beaa

marika
Posty: 19
Rejestracja: piątek 18 kwie 2008, 08:47

Re: Wchodzenie do biblioteki

wtorek 16 gru 2014, 14:52

Witam, tak zrobiłam, napisałam w sprawozdaniu. Sytuacja jednak poszła nieco dalej. Dzisiaj przez przypadek dowiedziałam się, że dodatkowy komplet kluczy do biblioteki jest na portierni. Najpierw kłamano, że go nie ma, aż kategorycznie poprosiłam o zwrot. Podobno Pani dyrektor dała "na wszelki wypadek", bo podobno zdarzyło się u mnie , że dwa razy było uchylone okno i włączył się alarm (pierwsze słyszę, gdyby tak było dyrekcja by mi o tym powiedziała). Nie wiem co o tym mysleć, bo wyglada na to, ze wszyscy kłamią. W związku z zaistniała sytuacja uważam, że czas najwyższy napisać oficjalne pismo. Jako podstawę prawną podam przepisy dotyczace odpowiedzialności materialnej, macie pomysł na jakieś inne przepisy. W szkole mojej teściowej, było tak, że w sekretariacie była szklana szafka zamykana na klucz, w razie jakiejś poważnej sytuacji można było skorzystać z klucza.
Mam dość, może jestem przewrażliwiona ale chyba z tym trzeba coś zrobić.

Maria
Posty: 3337
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

Re: Wchodzenie do biblioteki

wtorek 16 gru 2014, 16:04

U mnie klucz ma sprzątaczka i sekretariat czyli tak jakby dyrektor, tak sobie życzył, a ja sobie życzyłam, wobec powyższego brak odpowiedzialności materialnej i jest OK :)

marika
Posty: 19
Rejestracja: piątek 18 kwie 2008, 08:47

Re: Wchodzenie do biblioteki

wtorek 16 gru 2014, 21:06

Mario, dziękuję za odpowiedź. Rzecz w tym, między innymi, że odbyłam kilka rozmów z dyrektorką i zawsze mówiła, że się zgadza ze mną, ze nikt nie powinien tam wchodzić, a robi co innego. Brzydzę się kłamstwem i wkurza mnie to. Mam niestety taką konstrukcję psychiczną, że długo trawię takie sytuacje, mimo, że wiem, że nie mam na nie wpływu. Sytuacja z kluczami miała miejsce rano, a ja do tej pory się nakręcam i dalej trawię, tłumacząc sobie, że są gorsze nieszczęścia- niewiele mi to pomaga :(

zanja
Posty: 37
Rejestracja: piątek 05 sty 2007, 12:06

Re: Wchodzenie do biblioteki

piątek 19 gru 2014, 11:56

U mnie jest podobnie jak u Marii. Klucz ma pani sprzątająca i Wicedyrektor. Chyba z dwa razy się zdarzyło, że weszła bo była taka potrzeba. Ale tak bez powodu, to nie. I rozumieją moje stanowisko.

Biblus
Posty: 125
Rejestracja: piątek 30 kwie 2010, 09:26

Re: Wchodzenie do biblioteki

niedziela 21 gru 2014, 18:18

A u mnie jest tak, że klucze mam tylko ja i sprzątaczka. W bibliotece stoją dwa ksera (stare, ale na chodzie i nowe), drukarka czarno-biała i kolorowa (ale beznadziejna) - w sumie 4 maszyny. Kiedy jestem w bibliotece, to często bywa, że ksero prawie się gotuje od ilości kserowań, czasem bywa, że ktoś mnie poprosi o to czy tamto do skserowania - nie odmawiam jak nie mam pracy nie cierpiącej zwłoki, ale jak mam coś pilnego, to mówię wprost, że nie mam czasu. Każdy zrozumie, a co sobie myśli, to już nie moja sprawa. Kiedy mnie nie ma, to na ksero biegają piętro niżej do sekretariatu. Czasem pod moją nieobecność wchodzą inne osoby, bo np. mają jakieś zajęcia popołudniami i potrzebują skorzystać z komputerów lub z jakichś pozycji np. z księgozbioru podręcznego, ale zawsze wcześniej uzgadniają ze mną. Takim osobom przygotowuję materiał i po prostu zostawiam klucze. Uważam, że tu chodzi o zaufanie. U nas z tym nie ma problemu, choć jak wszędzie i tu zdarzają się wyjątki.
A co do odpowiedzialności materialnej to u nas podpisywał takową każdy pracownik - od sprzątaczki poprzez konserwatora, nauczycieli i bibliotekarza, a kończąc na sekretarce. Każdy z pracowników ma coś za co odpowiada: sprzątaczka za używany przez siebie sprzęt, nauczyciel za wyposażenie klasopracowni, bibliotekarz za bibliotekę i wszystko co się w niej znajduje itd. W każdym zakładzie pracy tak jest, więc dlaczego w szkole miałoby być inaczej. A jeżeli potrzebuję coś czego nie mam, a ma ktoś inny, to idę i pożyczam. Oczywiście nie bez wiedzy osoby za to odpowiedzialnej.
Nie wiem, czy ktoś to przeczyta, trochę się zagalopowałem.
Pozdrawiam

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot], Google [Bot] i 14 gości