Gość

czwartek 22 gru 2011, 15:52

'"Wielki słownik wyrazów obcych PWN rejestruje skontrum, ale pisane przez "k", a nie przez "c". Jest to zapożyczenie z języka włoskiego (scontro) i znaczy 'sprawdzenie stanu zasobów materiałowych lub pieniężnych sklepu, magazynu, biblioteki'. Inaczej skontrum to więc 'inwentaryzacja księgozbioru'. Na gruncie polskim słowo to otrzymało rodzaj gramatyczny nijaki i w liczbie pojedynczej się nie odmienia. W liczbie mnogiej podlega fleksji: te skontra, tych skontrów, tym skontrom, z tymi skontrami, o tych skontrach"

cytat ze strony www.obcyjezykpolski.interia.pl

Gość

czwartek 22 gru 2011, 18:09

Miło Gościu, że chcesz mnie czegoś nauczyć. Ja jednak też mam coś dla Ciebie. Na zadanie domowe przeczytaj sobie opowiadanie J. Papuzińskiej: "Jak nasza mama odczarowała wielkoluda".
http://www.polona.pl/Content/24859/2_id ... asza+m.txt
Pozdrawiam :)

Hania Bania
Posty: 28
Rejestracja: środa 26 sty 2011, 20:39

czwartek 22 gru 2011, 21:52

Ollaboga(o)!
Ja w ogóle nie potrafię zrozumieć tego, co się u Ciebie stało. Poszłaś na urlop macierzyński. Dyrektor przyjął na zastępstwo do biblioteki polonistkę, która pewnie ubzdurała sobie, że posiedzi w bibliotece, poprawi wypracowania a zarazem dorobi do pensji. Tymczasem księgowa kazała robić skontrum. Polonistka się wściekła i w ferworze emocji wyrzuciła z biblioteki prawie połowę książek myśląc, że tym sposobem uprości sobie robotę. A komisja skontrowa? Przecież wszyscy wiemy jakie pojecie o skontrum mają osoby, które nie są bibliotekarzami. Chodzą tylko obrażeni, że muszą coś robić, za co najczęściej nikt im nie płaci a przecież mają swoją robotę (i to też jest prawda). Co to w ogóle za skontrum pod nieobecność bibliotekarza? Twoje prawo i obowiązek to być tam i wyjaśniać ewentualne nieścisłości. Czy tego skontrum nie można było zrobić przed Twoim urlopem lub po powrocie? Ostatecznie to ile taki urlop trwa?
No i stało się. Obrażona komisja odreagowała na Tobie i książkach, bo pewnie im się zdawało, że robią coś za ciebie , kiedy ty się wylegujesz.

Zgodnie z przepisami można zubytkować taką ilość książek, jaka została zakupiona w czasie od poprzedniej selekcji. Ja przejmując bibliotekę autentycznie wyrzuciłam ponad 1000 książek, ale ilość zakupionych książek była wyższa (bo w mojej małej ,biednej, wiejskiej szkółce pieniądze na książki zawsze się znajdą o czym wspominałam już na tym forum).
Czy u Ciebie również ten warunek jest spełniony?
A kto Ci podpisze protokoły selekcji? Kto stawia formalny wniosek o wycofanie tych książek ze zbiorów? Jeszcze może się do tego przyczepić księgowa. Ja na Twoim miejscu bym się pod tym nie podpisała. Niech się podpisze polonistka. To jest przestępstwo gospodarcze!
Pozdrawiam.
Hania Bania

Bodzia

piątek 23 gru 2011, 23:55

Ja też powoli odpisuję stare książki. Tylko nie wiem co z nimi zrobić, ponieważ na makulaturę trochę mi żal wyrzucić. Co robicie ze starymi książkami?

ollaboga
Posty: 5
Rejestracja: wtorek 20 gru 2011, 19:17

sobota 24 gru 2011, 19:45

Haniu Baniu
"Zgodnie z przepisami można zubytkować taką ilość książek, jaka została zakupiona w czasie od poprzedniej selekcji. Ja przejmując bibliotekę autentycznie wyrzuciłam ponad 1000 książek, ale ilość zakupionych książek była wyższa (bo w mojej małej ,biednej, wiejskiej szkółce pieniądze na książki zawsze się znajdą o czym wspominałam już na tym forum).
Czy u Ciebie również ten warunek jest spełniony?
A kto Ci podpisze protokoły selekcji? Kto stawia formalny wniosek o wycofanie tych książek ze zbiorów? Jeszcze może się do tego przyczepić księgowa. Ja na Twoim miejscu bym się pod tym nie podpisała. Niech się podpisze polonistka. To jest przestępstwo gospodarcze!"

Ja pracuję już w swojej bibliotece siedem lat. W sumie wycofałam ok. 2 tys pozycji. Moje poprzedniczki nie wyrzucały niczego (ilość etatów była zależna od ilości księgozbioru). Od roku 2009 nie było zakupów.
Protokół selekcji sporządziłam ja, ale jako komisję wpisałam polonistkę i spółkę. Nie wiem jak to przyjęła księgowa, ale dyrekcja (która się niedawno zmieniła) bała się, jak te ubytki pokaże. Obawiam się, że to jednak nie będzie jedyny protokół ubytków po tej czystce. Ile książek nie zostało "zanotowanych" wyjdzie dopiero po skontrum, które zamierzam zrobić (na własny użytek) podczas ferii.

Gość

poniedziałek 26 gru 2011, 15:41

Bodzia pisze:Ja też powoli odpisuję stare książki. Tylko nie wiem co z nimi zrobić, ponieważ na makulaturę trochę mi żal wyrzucić. Co robicie ze starymi książkami?
Bodziu stare ksiązki daj na kiermasz- książka za symboliczną złotówkę.

Książniczka1

poniedziałek 26 gru 2011, 23:26

Kiedy kilka lat temu zaczynałam pracę w bibliotece szkolnej zastałam księgozbiór, w którym przechowywano książki rozpadające się w rękach, nie chcielibyście widzieć, jak brudne i obrzydliwe (np. z lat 50.)
Poprzednia pani bibliotekarka była zdania, że nie wolno książek wyrzucać. O dziwo - jednak zrobiono kilka razy selekcję, ale wycofywano tylko książki nowsze, hmmm...

Gdybym chciała stosować się do przepisu, że mogę usunąć tylko tyle książek, ile przybędzie mi do księgozbioru w danym roku - miałabym wciąż archiwum ze starymi, nieużytecznymi książkami, a nie bibliotekę. Poza tym przepis ten ma się nijak do tego, że na książki ciągle nie ma funduszy. Gdybym sama nie zadbała o to, żeby zdobyć dary, spod ziemi wyciągnąć pieniądze na nowe książki - kupiłabym może 5 pozycji... Szkoła daje mi rocznie około 100- 200 zł - i to partiami, żeby mi się w głowie ni przewróciło.
Zawsze kiedy idę do dyrektorki z pytaniem o możliwość powiększenia księgozbioru czuję się, jakbym prosiła o pieniądze na książki do mojej domowej biblioteki- bo też dyrekcja tak reaguje.
Dziwne to wszystko, ta nasza walka...
Ciekawe, kiedy w budżecie pojawi się paragraf "Biblioteka szkolna" i będziemy mogły najnormalniej w świecie zaplanować zakupy...? Ale wydaje mi się, że prędzej polecimy w kosmos na wakacje niż do tego dojdzie ;-)

A ja raczej nie mogę przeznaczać wycofywanych z księgozbioru książek na kiermasz za złotówkę - tak są stare i wstrętne.

Hania Bania
Posty: 28
Rejestracja: środa 26 sty 2011, 20:39

wtorek 27 gru 2011, 16:29

Oczywiście Księżniczko1, że każdy trochę nagina ten przepis stosownie do własnych potrzeb. Ale żeby przy zerowych zakupach wyrzucić za jednym zamachem 4 tys. książek, to już jest złamanie przepisu.
W pewnych sytuacjach, ten przepis może działać na korzyść biblioteki.

W budżecie mojej szkoły autentycznie jest paragraf "książki do biblioteki" Wystarcza mi pieniędzy na wymianę zaczytanych lektur na nowe i na nowości. Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej.
Pozdrawiam.
Hania Bania

wkurzona

wtorek 03 sty 2012, 12:23

z mojego 8 000 zbioru zostalo ponad 3 000, wszytskie starocie wywaliłam, bo było mi wstyd za te stare, brudne rozpadające się ksiązki, ktore są nosicielami zarazków i bakterii. na rok 2011 przeznaczono 200 zł i tak jest od ok 5 lat.
Filia wiejskiej biblioteki otrzymała w 2o11 5 tys. zł. Jedna gmina , a gdzie PROPORCJE!!!!!
Przeciez to biblioteka szkolna / podstawówka/ wychowuje przyszlych czytelników.
No ale trzeba miec tego świadomość > jednak w oczach OP liczy sie tylko klub sportowy i kilkunastu darmozjadów, ktorzy biegają za pilką szmacianką !!!
Przykre :(

wkurzona

wtorek 03 sty 2012, 12:28

oczywiście wywalalam je etapami, a juz mam kolejne do kasacji.
Juz wimje, że budżet na ten rok jest tragiczny !!
jak to jest możliwe, ze publibvzne maja tyle kasy na ksiązki, a nam spadaja jakies ochłapy, z "Pańskiego stołu" !!!!!

Gość

środa 04 sty 2012, 10:49

Witam!
Ja też miałam taki problem z ksiązkami. poszłam na rozmowę do dyrekcji, pokazałam im te ciekwasze przykłady, które stanowiły ponad 75% księgozbioru i dyrekcja zgodziła się na usunięcie. Zostało mi ok 1500 pozycji. Obiecała że dostanę kasę z nowego budżetu więc cierpliwie czekam.

mirka77
Posty: 54
Rejestracja: poniedziałek 11 cze 2012, 10:30

Re: mam już tak stare książki....

piątek 28 wrz 2012, 13:03

Powiedzcie mi proszę, bo nie wiem. Czy książki kupione przez Radę Rodziców powinny być wpisane na stan biblioteki? Jak to z tą Radą jest?

Maria
Posty: 3349
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

Re: mam już tak stare książki....

piątek 28 wrz 2012, 14:19

mirka77 pisze:Powiedzcie mi proszę, bo nie wiem. Czy książki kupione przez Radę Rodziców powinny być wpisane na stan biblioteki? Jak to z tą Radą jest?
Oczywiście, z RR jest tak samo jak ze szkołą, traktujesz jako zakup na fakturę, księgowość to traktuje jako dar (nie płaci z budżetu szkoły), ale Ty rozliczasz się przed RR.

laik
Posty: 85
Rejestracja: niedziela 15 lip 2012, 12:45

Re: mam już tak stare książki....

piątek 28 wrz 2012, 22:10

W jaki sposób biblioteka rozlicza się przed RR?

halinah
Posty: 938
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

Re: mam już tak stare książki....

sobota 29 wrz 2012, 15:43

Opisuję fakturę ("Książki wpisano do inwentarza biblioteki szkolnej - nr inw. 111-113"), oryginał "idzie" do RR, kopię zostawiam sobie, jako dowód wpływu.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości