tez bibliotekarka

Prosba do Pana Juliusza Wasilewskiego

czwartek 15 lut 2007, 12:09

Panie Redaktorze mysle , ze to o co teraz poprosze poprosza rowniez i inni bibliotekarze szkolni . Sprawa dotyczy poruszanego tu na forum naszego duzego pensum - 30 godzin zegarowych i groszowa godzina ponadwymiarowa ( podzielona przez wskaznik 125 ) to zbyt duzo i zbyt malo za prace , ktora przyszlo nam w ostatnich czasach wykonywac .

Prosze nas nie prosic bysmy podpisywaly sie pod Pana ewentualnym artykulem , bo jak Pan sam wie zyjemy w czasach gdy kazdy z nas boi sie o prace , a w malych srodowiskach , w malych miejsckich czy wiejskich aglomeracjach boimy sie o prace w dwojnasob . Jedynym dla nas ratunkiem jest Pana i Pana Wspolpracownikow dzialalnosc oraz dzialalnosc grup takich jak TNBSP, ktore reprezentuje to tak wazne w zyciu szkoly- srodowisko nauczyciela bibliotekarza .
Macie najwieksza sile przeforsowania tego problemu .O sile slowa pisanego wiemy nie od dzis , a Wy Panstwo maciego , bo dzialacie w duzych aglomeracjach miejskich , mozecie wnosic petycje do wyzszych urzedow i urzednikow .

Dzieki wspanialemu miesiecznikowi Biblioteka w Szkole ukazujemy nasza prace , nasze osagniecia , nasze zaangazowanie, nasza"walke" o przetrwanie , nasze umiejetnosci menadzerskie . Ale badzmy szczerzy - KTO OPOCZ NAS SAMYCH CZYTA TO CZASOPISMO ? KTO OPROCZ NAS WIE O NASZYCH OSIAGNIECIACH ? O NASZYCH ZDOLNOSCIACH MENADZERSKICH ? O TYM ILE ZDOBYLYSMY PIENIEDZY CZY KSIAZEK ? itd .....

To tylko my wiemy , ze Biblioteka Szkolna- TO SERCE SZKOLY , TO MIEJSCE W KTORYM MLODZI LUDZIE CZUJA SIE NAJPEWNIEJ , TO MIEJSCE DO KTOREGO PRZYCHODZA NAWET BY PODZIELIC SIE SWOIMI PROBLEMAMI , TROSKAMI ( prztynajmniej tak jest u mnie ) .


W ostatnich czasach dorzuca sie nam dodatkowe prace .

1. komputeryzacja zbiorow ( wprowadzanie zbiorow do MOLA)
2. godziny z przysposobienia czytelniczego
3. zakupy i opracowanie zbiorow
4. "walka" o sponsorow - czyli dodatkowa dzialalnosc menadzerska
5. praca z czytelnikiem
6. udostepnianie zbiorow
7. prace konserwatorskie zbiorow
8. zrobienie z nas " zapchajdziur " czyli nieodplatne zastepstwa ,wciskane w ostatniej chwili i czasami po pare w ciagu dnia
9. wysylanie na wycieczki bez wczesniejszego zapytania czy chcemy lub mozemy ?
i wiele wiele innych , ktorych nie ma sensu wymieniac

Wiadomo ,,ze nie mozemy miec godzin 45 minutowych jak maja nauczyciele uczacy . Musimy miec pelnozegarowe godziny pracy , ale niech w przydziale naszych czynnosci bedzie ich 25 ( tak jak maja to pedagodzy szkolni i swietliczanki ) i niech nasza godzina ponadwymiarowa( jesli oczywiscie ktos je ma ) bedzie dzielona przez wskaznik 75 a nie przez wskaznik 125 !!! Przeciez te nasze ponadwymiarowki to psie pieniadze .

Szanowny Panie Redaktorze - jesli nie Pan i Pana Wspolpracownicy i nie TNBSP , to kto nam pomoze ????

Juliusz Wasilewski
Posty: 711
Rejestracja: niedziela 09 kwie 2006, 16:06
Kontakt: Strona WWW

czwartek 15 lut 2007, 23:03

W kilku wątkach pojawiły się głosy na temat potrzeby zweryfikowania pensum nauczycieli bibliotekarzy. Dyskutanci są zdania, że pensum 30 godzin jest dyskryminujące i że etat nauczyciela bibliotekarza powinien wynosić tyle, ile etat nauczyciela pracującego w świetlicy - czyli 26 godzin (niektórzy błędnie podają 25 godzin). Padają różne argumenty. Często słuszne, ale wiele z nich jest zupełnie nietrafionych. Większość wypowiedzi kończy się apelem o pilne podjęcie działań, które miałyby doprowadzić do pozytywnego załatwienia sprawy. Adresatem apeli jest albo całe środowisko nauczycieli bibliotekarzy, albo redakcja „Biblioteki w Szkole” , albo Towarzystwo Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich. Przy czym w niektórych głosach widać przeświadczenie, że sprawę bibliotekarskiego pensum można wykorzystując te drogi szybko załatwić. Czy rzeczywiście?
Nie ulega wątpliwości, że sprawa czasu pracy nauczycieli bibliotekarzy i możliwości powalczenia o jego zmianę wymaga choćby pobieżnych wyjaśnień. Czas pracy w Polsce wynosi 40 godzin tygodniowo. Nauczyciele (na mocy Karty Nauczyciela) mają określoną, tzw.„tygodniową liczbę godzin obowiązkowego wymiaru zajęć dydaktycznych, wychowawczych, opiekuńczych”. Liczba ta jest zróżnicowana dla nauczycieli różnych specjalności. Ogólna zasada jest taka: im więcej dana grupa nauczycieli ma zajęć dydaktycznych, tym pensum jest niższe. Uznano (chyba słusznie), że zajęcia dydaktyczne są najbardziej uciążliwe, wymagają przygotowania się do nich itp. Drugie pod względem tak rozumianej „uciążliwości” są zajęcia wychowawcze, następne - opiekuńcze. Nie mam pojęcia, jak to w r. 1980 zrobiono technicznie, ale wyobrażam sobie, że w mniej lub bardziej precyzyjny sposób „rozpisano”, jaką część czasu pracy każda grupa nauczycieli poświęca na poszczególne rodzaje zajęć „nauczycielskich” (dydaktyczne, wychowawcze, opiekuńcze) i na podstawie jakichś wyliczeń ustalono dla poszczególnych grup owo pensum. I tak np. nauczyciel przedmiotowy, który głównie prowadzi zajęcia dydaktyczne, dostał pensum 18 godzin, wychowawcę w świetlicy, który co prawda ma mniej zajęć dydaktycznych, ale trochę wychowawczych i sporo opiekuńczych, „wyceniono” na 26 godzin, natomiast nauczyciela bibliotekarza – na 30 (uznając może, że ma on dodatkowo sporo zajęć typu administracyjnego). Przyjęty wówczas podział obowiązuje do dziś.
Powstają teraz następujące pytania: Czy te wyliczenia sprzed ponad 25 lat są dziś aktualne? Czy proporcje w faktycznie wykonywanych czynnościach nauczyciela bibliotekarza przez ten czas nie zmieniły się (np. zwiększenie proporcji zajęć dydaktycznych lub wychowawczych w stosunku do opiekuńczych albo też zwiększenie częstotliwości zajęć opiekuńczych kosztem prac typu administracyjnego)? Dopiero twierdząca odpowiedź na powyższe pytania i odpowiednie udokumentowanie sprawy dałyby jakieś podstawy do podjęcia starań o zmianę obowiązujących obecnie przepisów w sprawie czasu pracy nauczycieli bibliotekarzy. Innej drogi niestety nie ma!
Pensum nauczycieli (w tym nauczycieli bibliotekarzy) określone jest w ustawie Karta Nauczyciela, więc zmienić je można tylko poprzez zmianę ustawy. A to – jak wiadomo - nie jest sprawą prostą. Żeby wprowadzić zmiany do ustawy (zwłaszcza zmiany generujące koszty, a tu taki wypadek by zachodził), trzeba najpierw dobrze udokumentować, że dotychczasowe zapisy są niewłaściwe (np. zdezaktualizowały się, i to nie w części bibliotek, ale wszędzie), a następnie znaleźć sojuszników (najpierw w MEN i Komisji Sejmowej, a potem w Sejmie i Senacie) do przeforsowania koncepcji nowelizacji ustawy. Jest to trudne, ale przecież nie niemożliwe.
Nie można się jednak łudzić, że sprawę załatwi artykuł (a nawet długi cykl artykułów) w „Bibliotece w Szkole” lub jakaś akcja typu pisanie protestów, płomiennych apeli czy petycji. Konieczne byłyby bardzo poważne, zakrojone na szeroką skalę działania. Czy jako środowisko jesteśmy obecnie w stanie takie działania podjąć i przeprowadzić? Nie wiem. Oczywiście oddaję do dyspozycji „Bibliotekę w Szkole”, ale obawiam się, że to zdecydowanie za mało. Całość musiałoby koordynować Towarzystwo Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich – ale dobrze zorganizowane, sprawnie działające, otwarte, silne siłą czynnie wspierających je członków, umiejące organizować prace nad dużymi projektami, pozyskiwać sojuszników. Jeżeli TNBSP okazałoby się zbyt słabe, to trzeba szukać innego sojusznika (może ZNP?).
Zwracam też uwagę, że przy ewentualnej walce o zmianę czasu pracy trzeba używać sensownych argumentów. Dobrym argumentem za zmniejszeniem pensum może być wykazanie, że bibliotekarzowi w ostatnich latach zwiększyła się liczba zajęć dydaktycznych wychowawczych lub opiekuńczych. Natomiast kompletnie chybione są argumenty typu: konieczność komputeryzacji księgozbioru, wypożyczanie czy opracowywania zbiorów, naprawy książek, administrowanie siecia komputerową itp. Są to bowiem prace typu administracyjnego („nienauczycielskie”), dla których nie stosuje się żadnych ulg w pensum.
Przepraszam, jeśli wprowadziłem trochę wątpliwości lub ostudziłem zapały. Po prostu patrzę realistycznie a nie życzeniowo. Myślę zresztą, że zapał by się bardzo przydał, aby - niezależnie od długofalowych działań związanych ze zmianą pensum nauczycieli bibliotekarzy - zacząć się dobijać o załatwienie na początek dwóch bardzo ważnych spraw:
1. Ustalenie standardów zatrudniania w bibliotekach szkolnych. Od dawna nie obowiązują ministerialne normy zatrudniania nauczycieli bibliotekarzy (przewidywały one 1 etat na 300 uczniów), więc niektórzy dyrektorzy lub organy założycielskie porywają się na absurdy - np. 1 etat nauczyciela bibliotekarza w szkole, w której jest 550 uczniów, a w bibliotece – oprócz tradycyjnej czytelni – działa internetowe centrum informacji multimedialnej. Dzisiejsze biblioteki szkolne bardzo różnią się pod względem wyposażenia i pełnionych funkcji. Dlatego najkorzystniejsze byłoby wypracowanie standardów, które uzależniałyby wielkość zatrudnienia od faktycznych potrzeb (liczba uczniów, wielkość zbiorów, wyposażenie, faktyczny udział biblioteki w realizacji procesu dydaktycznego, praca pedagogiczna itp.) w konkretnej szkole.
2. Wyegzekwowanie sensownych i uczciwych zasad traktowania nauczycieli bibliotekarzy na terenie szkoły. Bibliotekarz nie może być „nauczycielem od zastępstw”, w dodatku bezpłatnych. Godziny nadliczbowe za zastępstwa powinny być rozliczane wg. stawek zastępowanego nauczyciela.

Ale tu znowu wraca problem możliwości podejmowania skutecznych działań na szczeblu lokalnym, regionalnym ogólnopolskim. W dzisiejszym świecie liczą się tylko z tymi, którzy umieją się zorganizować, by wałczyć o swoje, pokazać swoja siłę.
Na wszelki wypadek deklaruję wszelką możliwą pomoc i wspóldziałanie, ale proszę ode mnie nie oczekiwać cudów :(
Ostatnio zmieniony piątek 16 lut 2007, 01:19 przez Juliusz Wasilewski, łącznie zmieniany 1 raz.

Jorka
Posty: 99
Rejestracja: sobota 03 cze 2006, 21:01

czwartek 15 lut 2007, 23:41

W kwestii pytania kto czyta "Bibliotekę..."prostuję lekko :) - nie wiem w jak wielu szkołach, ale w znanych mi czyta ją znacznie szersze grono niż tylko nauczyciele bibliotekarze. Dajemy do rąk koleżeństwa to pismo chociażby z racji zamieszczanych inscenizacji i różnych pomysłów do wykorzystania w życiu szkolnym. Z pewnością czyta je / możliwe że pobieżnie/ wielu dyrektorów. Znani mi /w tym dyrektorzy koleżanek z kilku województw /znajomości studenckie zostały :) / dyrektorzy polecają czasem pewne materiały na radach ped. /np. był "Ceremioniał szkolny" bardzo cenny/. To pismo przede wszystkim SłUZY NAM. Niemniej czasem może zrobić trochę więcej :wink: :np. uświadomić korzystającym innym nauczycielom istotę naszej pracy- ciągle spotykam się ze zdziwieniem niektórych osób, że w bibliotece są inne prace poza przekładaniem książek- a to ma wpływ na nasze wzajemne relacje w szkole.
W sprawie pensum niestety, red. Juliusz Wasilewski pokazuje realia. Ta sprawa moim zdaniem/zgadzam sie ze to najwyższe pensum, że wpływa na płace- godziny, jak je ktoś ma, mnie tez boli moja gorsza pozycja niż innych nauczycieli/ jest w obecnej chwili /dyskusji czy nagonki wręcz na szkoły - tzw. "trójki Giertycha", zwiększenia funkcji opiekuńczych nad uczniem itp../ mało realna do przeprowadzenia.
Myślę, że znacznie lepsze szanse /nie mówię ze łatwiejsze/na dopracowanie mają równie bolesne kwestie: niesamowicie ważne wprowadzenie norm zatrudniania w szkołach / Pamiętacie, że z trudem umieszczono w przepisach dot. edukacji zapis, że BIBLIOTEKA MUSI W SZKOLE BYć w ogóle? w wielu szkołach ją wyprowadzono i połączono z bibl. publ.! / bibliotekarzy, uściślenia obowiązków, wyeliminowania patologii w postaci nielegalnych zastępstw czyli sprowadzania nas do roli zapchajdziur- bo to nie podnosi prestiżu szkół i nie służy wbrew pozorom samym dyrektorom /oszczędności rzekome naszym kosztem/ bo po pewnym czasie musimy poczuć zniechęcenie i gorzej pracować. W takich sprawach "Biblioteka.."ma szanse coś zrobić- jest to ważny głos w dyskusji.

Jorka
Posty: 99
Rejestracja: sobota 03 cze 2006, 21:01

piątek 16 lut 2007, 00:01

Uzupełnienie małe :wink: skoro moja dyrekcja przychodzi do mnie czasem po jakiś materiał z "Biblioteki.." bo znajomy dyr. jej powiedział ze takie coś jest /np. wspomniany Ceremoniał.. , czy karykatury pisarzy i in./ to znaczy że oni- dyrektorzy kontaktując się z sobą omawiają te kwestie. AAAA... sam art z numeru 9/05 /"Znowu o nielegalnych .."/ był powodem wielu "nerwów" znanych dyrektorów. Zatem- czytają, w każdym razie zapoznają się z treścią. Czasem jest nam samym trudno się z nimi porozumieć w pertraktacjach o swoją godność. Rozmawiamy z nimi,/ja wielokrotnie podejmowałam kroki, bywało że wojennie traktowane przez dyrekcje/ ale jesteśmy na gorszej pozycji- pracownika. Art. w piśmie docierajacym do każdego regionu w kraju, z głosami wielu nas- to znacznie więcej niż nasze słowa w obrębie jednej szkoły. RED. JULUSZOWI WASILEWSKIEMU DZIĘKUJĘ, ZE MU SIĘ W OGÓLE CHCE :) I ŻE ROBI TO DOBRZE, że jeszcze nic MU sie nie stało :wink: od słuchania nas :lol:
Przeczytajcie post "W czym do pracy" :wink: - to dyrektor, który zabłądził za forum i ..podoba mu się.

fiori
Posty: 1025
Rejestracja: wtorek 05 wrz 2006, 18:48
Kontakt: Strona WWW

piątek 16 lut 2007, 12:09

Trochę te nasze "gorzkie żale" pororzucane po forum i tez bibliotekarko - chwała Ci za to, ze zebrałaś wszystko w jednym poście.
Panie Juliuszu - wielkie dzięki za rzeczowe podejście do sprawy i zaangażowanie !
Tez mam odczucie, ze najwyższa pora na weryfikacje, najogólniej mowiąc, zakresu obowiązków bibliotekarza.
Sytuacja wymusiła na nas podejmowanie dodatkowycn działań (np. szukanie sponsorów, komputeryzacja) i postrzegana jest jako nasz obowiązek. A tak na dobrą sprawe, poszukiwania sponsorow nie miałoby miejsca, gdyby ktoś wpadł na pomysł, ze doposażanie bibliotek to obowiązek władz , a nie bibliotekarzy...
Sporo z nas dostało w tym roku ICIM i sporo z nas spodziewało sie, ze wraz z komputerami zostana nam przydzielone dodatkowe godziny, czy dodatkowe pieniądze.
Trzeba to wszystko krótko i węzłowato przedstawic i zainteresować wyższe instancje.
I nie ma co sie rozdrabniac i walczyc w pojedynke, zresztą kto miałby na tyle odwagi...
Z wpisów na forum wynika, że nawet przepisy ministerialne interpretowane są swobodnie przez OP, czy samych dyrektorów (np. zastępstwa, czy wynagrodzenia za godziny dydaktyczne).
Tak chyba nie powinno byc. W koncu wszyscy "jedziemy na tym samym wózku".
Sporo obiecuję sobie po Forum Bibliotekarzy Wojewodztwa Śląskiego. Zobaczymy.
Pozdrawiam wszystkich .
Milej pracy mimo wszystko :wink:

Juliusz Wasilewski
Posty: 711
Rejestracja: niedziela 09 kwie 2006, 16:06
Kontakt: Strona WWW

piątek 16 lut 2007, 13:02

fiori pisze:Sporo obiecuję sobie po Forum Bibliotekarzy Wojewodztwa Śląskiego. Zobaczymy
Zobaczymy, ale ja z doswiadczenia wiem, że tego typu duże imprezy kończą się tym, że ludzie wysłuchają referatów, pogadają, a po tem się rozbiegną (rozjadą) do domów. Efekt jest z reguly taki, że wszyscy wiedzą, że coś trzeba robić, natomiast nie ma nikogo, kto by to chciał i umiał fizycznie wykonać. A to jest najtrudniejsze! Tak naprawdę to z grubsza wiadomo, CO trzeba zrobić. Problem w tym, by ktoś (kilka osób) usiadło i fizycznie przygotowało jakiś plan działania, jakieś dokumenty itp. Na "wiecu" niczego konkretnego się nie zrobi, chyba że byłyby wcześniej przygotowane i dostarczone uczestnikom jakieś projekty konkretnych dzialań, dokumentów itp. , ktore zostałyby poddane dyskusji w jakiejś grupie roboczej. Druga sprawa to taka, że forum to po prostu nieformalna grupa osób. Natomiast dla władz partnerem może być jakas instytucja lub organizacja - słowem struktura formalna, która ma jakichś przedstawicieli, adres, mandat do wystepowania w imieniu innych.
Stąd mój sceptycyzm. Takie przedsięwzięcie jak forum ma do spelnienia różne ważne funkcje, ale jakichś wymiernych konkretów bym nie oczekiwał.
No, ale może dosyć tego malkontenctwa, bo jeszcze ktoś powie, że nie wierzę w możliwości bibliotekarzy woj. śląskiego :)

tez bibliotekarka

piątek 16 lut 2007, 13:37

Juliusz Wasilewski pisze:
fiori pisze:Sporo obiecuję sobie po Forum Bibliotekarzy Wojewodztwa Śląskiego. Zobaczymy
Zobaczymy, ale ja z doswiadczenia wiem, że tego typu duże imprezy kończą się tym, że ludzie wysłuchają referatów, pogadają, a po tem się rozbiegną (rozjadą) do domów. Efekt jest z reguly taki, że wszyscy wiedzą, że coś trzeba robić, natomiast nie ma nikogo, kto by to chciał i umiał fizycznie wykonać. A to jest najtrudniejsze! Tak naprawdę to z grubsza wiadomo, CO trzeba zrobić. Problem w tym, by ktoś (kilka osób) usiadło i fizycznie przygotowało jakiś plan działania, jakieś dokumenty itp. Na "wiecu" niczego konkretnego się nie zrobi, chyba że byłyby wcześniej przygotowane i dostarczone uczestnikom jakieś projekty konkretnych dzialań, dokumentów itp. , ktore zostałyby poddane dyskusji w jakiejś grupie roboczej. Druga sprawa to taka, że forum to po prostu nieformalna grupa osób. Natomiast dla władz partnerem może być jakas instytucja lub organizacja - słowem struktura formalna, która ma jakichś przedstawicieli, adres, mandat do wystepowania w imieniu innych.
Stąd mój sceptycyzm. Takie przedsięwzięcie jak forum ma do spelnienia różne ważne funkcje, ale jakichś wymiernych konkretów bym nie oczekiwał.
No, ale może dosyć tego malkontenctwa, bo jeszcze ktoś powie, że nie wierzę w możliwości bibliotekarzy woj. śląskiego :)

Panie Juliuszu wazne jest , ze wszyscy myslimy o tym samym , ze zaczynamy pisac o tym i mowic glosno . Moze zbyt rozlegle opisalam te dzialania nas szkolnych bibliotekarzy , ale wiemy o co chodzi - a chodzi nam o te nasze pelnowymiarowe godziny , o nasze "za psie pieniadze "godzine ponadwymiarowa" ( jesli je mamy :-))) ) , o dodatkowe narzucone nam prace , o te nieszczesne zastepstwa itd.

Zgadzam sie z Panem , ze nalezy wypracowac strategie dzialania , wiec zwracamy sie do Pana z haslem , z apelem - prosze nam podpowiedziec od czego nalezy zaczac , a my - wszystkie nauczycielki bibliotekarki - jak Polska dluga i szeroka ruszymy glowami :-))) i popracujemy nad tym . Trzeba nam tylko delikatnej podpowiedzi od czego zaczac ?

I tak jestesmy Panu wdzieczne za cierpliwosc , za niezliczona pomoc , za wspaniale artukuly , ktore pomagaja nam w codziennej pracy , a przede wszystkim za wspanialy miesiecznik " Biblioteka w Szkole " i za to forum , na ktorym mozemy przelewac swoje troski , niepokoje , na ktorym mozemy dzielic sie swoimi problemami , a nawet czasami pocieszyc lub udzielic rad innym kolezankom .

Maria
Posty: 3338
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

piątek 16 lut 2007, 13:37

Juliusz Wasilewski pisze: Natomiast dla władz partnerem może być jakas instytucja lub organizacja - słowem struktura formalna, która ma jakichś przedstawicieli, adres, mandat do wystepowania w imieniu innych.
Sercem jestem za postami koleżanek bibliotekarek, jednak rozum każe mi zgodzić się z p. Juliuszem - ale, żeby nie było, że jestem morderczynią pomysłów, mam pytanko czy na nasze forum zagląda ktoś z Zarządu Głównego TNBSP?

Juliusz Wasilewski
Posty: 711
Rejestracja: niedziela 09 kwie 2006, 16:06
Kontakt: Strona WWW

piątek 16 lut 2007, 14:07

tez bibliotekarka pisze: prosze nam podpowiedziec od czego nalezy zaczac , a my - wszystkie nauczycielki bibliotekarki - jak Polska dluga i szeroka ruszymy glowami :-))) i popracujemy nad tym.
Ha, ha, wyobraziłem sobie to ogólnopolskie ruszanie głowami :)
Ale poważnie: chodziło mi o to, że nie ma sensu, by wszyscy w całej Polsce ruszali głowami, bo wówczas z tego nic nie wyjdzie (zbyt dużo uwag, zbyt dużo wykluczających sie pomysłów, prac organizacyjncyh itp.). Musi się zebrac jakaś sprawna grupa robocza, wybrac k i l k a najważniejszych konkretnych problemów i zastanowić się, jak je próbować załatwić. Potrzebne są róznorodne formy działań. Pamietajmy, że zarządzanie szkolami jest zdecentralizowane, więc głos decydujacy w wielu sprawach mają samorządy.
Nie da się opisac w kilku zdaniach na forum "instrukcji" dalszego działania I - jak wspomnialem - powinno to być robione pod szyldem jakiejś organizacji - TNBSP? Sekcja Bibliotekarska ZNP? SBP? Może połączonych sił? Ale warunkiem jest sprawność organizacyjna, szybkie komunikowanie się, możliwość zbierania danych z tzw. terenu (np. o stosowanych normach zatrudniania), umiejetność pisania itp. Bez takiego operatywnego sztabu, który w razie potrzeby sięgałby do szerszych źródeł informacji niewiele się na wiekszą skale zdziała.
Ja mogę czasem coś napisać w "Bibl;iotece w Szkole" (i okazuje się, że nie tylko, bo w numerze 7/07 "Głosu Nauczycielskiego" przedrukowali tekst o zastepstwach http://www.glos.pl/numer.php?id=1167), ale główny ciężar prac musi wziąć na siebie jakaś silna grupa wyłoniona przez środowisko nauczycieli bibliotekarzy.

Gość

piątek 16 lut 2007, 14:24

Maria pisze: mam pytanko czy na nasze forum zagląda ktoś z Zarządu Głównego TNBSP?
No pewnie.
http://www.bibliotekawszkole.pl/forum/v ... .php?t=604
Szkoda, że zaglądają głównie po to, by poinformować o takich sprawach jak ciągnące się tygodniami kłopoty z odbieraniem poczty internetowej :shock: albo o tym, że najbliższe miesiące Rada Główna spędzi na rejestrowaniu zmian w statucie (przedtem przez rok przygotywawała te zmiany), ewentualnie są też informacje z terenu, kogo się uznaje za "właściwego" członka Rady, a kogo nie :(
Zbyt wiele z TNBSP to raczej nie zwojujemy :(

Jadzia

Prośba do Pana Juliusza Wasilewskiego

piątek 16 lut 2007, 19:59

Czyli co? jednym słowem odpuścić sobie bo jesteśmy zbyt słabi żeby działać.
Nie wiem, która z dziewczyn napisała, że za naszą grupą nauczycieli nikt nie stoi. I TAK JEST. O/TNBSP w Warszawie zajmuje się tylko sprawami, które ich dotyczą ( memoriał w sprawie bibliotek szkolnych- przecież problem mamy wszyscy!)
Dalej ZNP zajmuje się niby wszystkimi nauczycielami ale nie nami. Oni wcale nie znają spraw i problemów bibliotekarzy.Tak w ogóle to trzeba się cieszyć, że zaliczono nas do grupy nauczycieli!!!!!! :) :) :lol: :lol: Jeżeli nie będziemy mówić o naszych bolączkach, to będzie jeszcze gorzej. Jestem b. wdzięczna dziewczynie, która pierwsza na forum poruszyła 30 h naszego pensum!!!! Bo nasza praca to zdecydowanie praca dydaktyczna, opiekuńcza i wychowawcza!!!!! Myślcie co chcecie!!!! :!: :roll: :roll: Pozdrawiam

Jorka
Posty: 99
Rejestracja: sobota 03 cze 2006, 21:01

piątek 16 lut 2007, 20:18

I masz świętą rację, Jadziu, wszyscy to potwierdzą /bibliotekarze oczywiście/. Te 30 godz. powoduje frustrację najdalej po kilku latach pracy, jak człowiek sobie uświadomi różnice w stosunku do dydaktyków, skutki tych 30 h finansowe, nasz prestiż. Inną sprawą jest walka o zmianę :( . Tu tylko mocne lobby może cos zrobić. Pojedyncze głosy, nawet całe nasze Forum, to za mało zdecydowanie. My lobby nie mamy, ZNP - ja spotkałam sie z opinią, ze powinnam sie cieszyć że dostąpiłam zaszczytu włączenia do grona nauczycieli...taaak /jaka sie czuję zaszczycona, aż mnie czasem żołądek boli jak wracam do domu od tego "zaszczytu- zwłaszcza po "zastępstwie"- darmowym/ Ja nie sądzę, zeby chcieli walczyć o niższe nasze pensum, raczej będą za utrzymaniem w przypadku reformy dydaktycznych godzin- OBYM SIę MYLIłA. TNBSP- w moim mieście robi spotkania członków przy herbatce i kawce i ... debatuje. Chciałabym żeby kiedyś upublicznili swoje osiągnięcia, narazie są tajne. Ponieważ wiem, że zmiana pensum musi odbyć sie poprzez zmianę samej ustawy- cienko to widzę. Byłoby inaczej, gdyby z taką inicjatywą wystapił związek zawodowy, może wsparty ileś tam tys. podpisów z poparciem pomysłu i argumentami. Pewnie, że warto o tym pisac i mówić gdzie się da. Bo milcząc nic nie zyskamy, ale jestem realistką. Teraz trwa wśród posłów zajmujących sie edukacją odwrotna tendencja- śledzę w necie takie tematy- jak dołożyć nauczycielom /nauczyciel- znaczy dydaktyk, nie bibliotekarz :( / godzin trochę, bo 18 to za mało. Swoja drogą- niedawno ukazał się art. w którejś z gazet- był w necie- informacja o podwyżkach dla nauczycieli, jakich jeszcze nie mieliśmy!! (sic!)- czyli realnie kilkadziesiąt zł max dypl.- i dokładnie tak określono sprawę: w szkołach pracuje ...x..nauczycieli oraz ..x..bibliotekarzy i ..x.. świetliczanek! To są realia.

Ala
Posty: 51
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 20:56

sobota 17 lut 2007, 21:29

A ja bym sprawę pensum zostawiła. Przecież z jednej strony bardzo często wypowiadamy się, że brakuje nam czasu (np. na komputeryzację zbiorów), z drugiej strony zaczynamy wątek, że 30 godz to za dużo. Postronni obserwatorzy chwycą się za głowy i powiedzą: "o co w końcu tym bibliotekarkom chodzi?". Oni nie wiedzą, że nie mamy szansy na dorobienie do pensji, osobiście nie wyobrażam sobie ciągnięcia półtora etatu w bibliotece. Ja też zazdroszczę koleżankom, jak po 4-5 lekcjach idą do domu i mają czas na załatwienie wielu spraw do południa. Ale tak, jak naczelny pisze, nauczyciele przedmiotowcy mają uciążliwszą pracę, to chyba nie podlega dyskusji. Ale ja chciałam być bibliotekarką, wiedziały gały, co brały - czyli zamiast 18 godzin pracuję 30 zegarowych. Biblioteka jest tego warta, nieprawdaż?
Tak samo praca wychowawcy świetlicy, to mogę z własnego doświadczenia powiedzieć, bo mam świetlicowe godziny. Cztery godziny z piszczącą gromadką 30 dzieci potrafi wykończyć.
I, o ile dobrze pamiętam, w zeszłym roku wzrosło pensum psychologa szkolnego, była też mowa o naszym. Na szczęście przycichło, może nie budźmy potwora?
Uważam, że ważniejsze sprawy to nieustalone normy zatrudnienia i bezpłatne zastępstwa. Tu tkwi sęk :-)

halinah
Posty: 929
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

niedziela 18 lut 2007, 10:07

Brakuje nam czasu, bo przy tym samym pensum wzrosła ilość obowiązków (m.in. wszystko, związane z komputerami - MOL, ICIM). Również wpłynęła na to pośrednio likwidacja norm zatrudnienia bibliotekarzy. Więc - moim zdaniem - pozostaje nam urealnić normy zatrudnienia, biorąc pod uwagę dodatkowe, pracochłonne zadania. Może do tych dodatkowych zadań zatrudniać, podobnie jak na zachodzie, techników bibliotekarzy?

m

godziny

piątek 17 paź 2008, 14:12

Dlaczego???? "Wiadomo ,,ze nie mozemy miec godzin 45 minutowych jak maja nauczyciele uczacy . Musimy miec pelnozegarowe godziny pracy"
Gdzie jest to zapisane - DZIS? Kto pozbawił nas prawa do przerwy?

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 13 gości