Katka

:wink:Życzę Wam, abyście choć w jednym roku zadbali o siebie

piątek 05 wrz 2008, 09:38

pamiętajcie o herbacie i kawie i dystansie do poleceń szefa. Wypełniajcie je nie na tyle jak się boicie, ale jak Wam za nie płaca:. Ważene - przed przyjęciem każdego nie swojego zadania, zapowiedzcie w której kolejności je zrobicie: najpierw swoje, niecierpiące zwłoki 1,2, 3...a tamto oczywiście, jak najszybciej w pierwszej kolejności po (Wy wiedzcie, że po kawie) - wink: Jak Wam każą biec- to sygnał, że czas odpocząć i cieszcie się, że tylu ludzi Was potrzebuje. Zastanówcie się 10 razy nad każda czynnością: czy warto sklejać ksiązkę, która znowu wróci w strzępach?Może od razu do ubytków? Bo ''dzisiaj" jutro wygląda zupełnie inaczej.

Gościk

piątek 05 wrz 2008, 20:41

Katka brawo!!!!!!!!
Należy się szanować i niech inni szanują nas.

Katka

:wink:Życzę Wam, abyście choć w jednym roku zadbali o siebie

piątek 05 wrz 2008, 21:04

Dzięki za dzięki, a juz myśłałam, ze wszyscy sie obrazili:)

Ina 2

piątek 05 wrz 2008, 22:20

Ale cos TY Katka! za co sie obrażać .... za świętą prawde ,
Ja Twoje racje właśnie 2 rok wcielam w życie biblioteki " swojej" :roll:

Zuzza
Posty: 579
Rejestracja: czwartek 05 cze 2008, 14:15

czwartek 13 lis 2008, 14:28

Pamiętacie dobrą radę Katki?

halszka31
Posty: 111
Rejestracja: czwartek 19 lip 2007, 08:24

czwartek 13 lis 2008, 18:24

Podobają mi się Twoje rady, ale w takich przypadkach zawsze się zastanawiam gdzie jest granica między tzw "olewaniem", a szanowaniem siebie i swojej pracy.
Jestem w sytuacji luksusowej - emerytka pracująca na 3/4 etatu. Co oznacza, że mnie chcą, ale i także, że ja mogę nie chcieć. Mam wiedzę, doświadczenie i i to COS , co każdy określa "ona lubi swoją pracę - to widać" Ta niezależność pozwala mi na opór,jeśli coś nie jest zgodne z przepisami. Dlatego nie narzekam.I nie narzekają na mnie. Czego i Wam wszystkim życzę. :lol:
halszka

bogna3
Posty: 662
Rejestracja: środa 27 sie 2008, 15:03

czwartek 13 lis 2008, 19:10

Katka - w końcu ktoś rozsądnie myślący. Ja do podobnego wniosku doszłam całkiem niedawno po po pewnej imprezie bibliotecznej, którą starannie przygotowałam - nie dopatrzyłam się jednak zainteresowania dyrekcji tym co robię, a uważam ,że dużo robię. Po za rutynową pracą staram się każdego miesiąca organizować jakieś specjalne spotkania dla dzieci w bibliotece, ale nie mam pewności czy to kogoś poza uczestnikami obchodzi. Czasami wychodzą jeszcze jakieś niesnaski, bo wszystkim nie dogodzi się. Nie mam czasu na dodatkowe obowiązki. Nauczyłam się mówić NIE. Nie wiem czy dobrze na tym wyjdę, ale postanowiłam działać w myśl zasady "jeżeli sama o siebie nie zadbam to nikt inny tego nie zrobi".

katka

:wink:Życzę Wam, abyście choć w jednym roku zadbali o siebie

piątek 14 lis 2008, 11:26

Ja nie lekceważe swojej pracy, ale mam takie zdrowie, że musze już dokładnie zastanowic sie na co zużywam swoje siły, żeby wszystko zrobić.
Wiem, ze przysługuje mi 2x po 15 min przerwy w ciągu dnia ( 5 min za każda godzinę)
Jestem pozytywnym rutyniarzem- wiem jak zorganizowac sobie pracę, żeby zmiast 2 godzin zrobić coś w pół godziny. Zdarza się, że jednak trochę biblioteki biorę do domu- księgi np, bo w pracy można liczyć jedną strone z różnymi wynikami cały dzień.
Przeżyłam ( w podwójnym znaczeniu tego słowa) parę dyrekcji. Do pracy przychodze pracować.
Dyrekcja nie jest "moja kolega"- nie musi mi odpowiadac dzień dobry, chwalić, pytać jak sie czuje. ...
Dyrekcji płacą za to, żeby miała rację i mnie obtańczyła jak cos źle zrobię, bo mnie mają płacić pieniędzmi nie pochwałami za dobrze wykonaną pracę, a za złą wyciągnać konsekwencje). Ale ponieważ czasmi płaca mi tylko pochwałami, więc nie zawsze wyciągaja konsekwencje. No i jakoś się kula. Bezczelne twierdzę, choć ze smiechem, że jestem niezastąpiona do wszystkich, bo cokolwiek się dzieje to pani zrobi, pójdzie, dołaczy itd.. Mogę mieć inne zdanie i koncepcje jak dyrekcja, ale to tylko swuiadczy o tym, za na ten dzień sie mylę i nie jestem kompatybilnym pracownikiem. W końcu to rancho dyrekcji i ona za nie odpowiada.
Praca to nie jest miejsce spotkań z przyjacółmi tylko z pracownikami - jakby ktoś chciał to nawet z konkurecją. Nie mam sie cożalic, ze jestem już na tyle nieudolna czy niedokształcona, ze z czymś nie zdążę czy czegos nie umiem. Bibliotekarze zawsze byli elitą intelektualną, więc ja choćby na drabince, to staram sie wspiąć do wysokości zadania.
A w ogóle, zacznę czuć się bardziej pokrzywdzona, jeżeli choćby 1/4 ludzi będzie miała sielskie warunki i stosunki w pracy

Tunia
Posty: 63
Rejestracja: środa 21 lis 2007, 15:11

sobota 15 lis 2008, 12:01

Katka, o kawie i herbacie trudno nie pamietać- często zrobiona w pośpiechu czeka gdzies z boku, a ja z tęsknotą zerkam na nią bo zasycha mi w gardle( chroniczny nieżyt gardła- 18 lat pracy) a przy uczniach staram się nia łamać zasad i najczęściej piję ją zimną lub wylewam połowę na koniec pracy...Staram się "zwolnić' tempo , ale nawyk robi swoje. Za najbardziej krzywdzące i niesprawiedliwe DLA NAS uważam jednak funkcjonowanie ICIM na obecnych warunkach tzn. 4-8 komputerów, bez dodatkowych godzin i 1 bibliotekarz "do wszystkiego"!!!! Pozdrawiam i życzę Wszystkim JACKODyrektorów!
Tunia

Katka

:wink:Życzę Wam, abyście choć w jednym roku zadb

sobota 15 lis 2008, 15:14

Wiem Tuniu, bo żeby być bibliotekarzem dłużej niż 3 lata trzeba mieć naturę skrzętnego, cierpliwego pracusia.
Ja też pije tylko jeden łyk kawy gorącej.:)
Są proiorytety: ułozone książki na półkach, natychmiast obsłużony mały czytelnik i opisana faktura do jednostki. Reszta, nawet jak jest juz gotowa - mówię " jeszcze nie do końca, bo musałam zrobić, to i to jeszcze w tym samym czasie". Trzeba uświadamiać, że coś wymaga pracy i że wykonujemy nie tylko jedną pracę. Często podkreślam, że normalnym jest, ze w miejskiej pani siedzi i za biurkiem i czekja na czytelnika i jest jak najbardziej to normalne - w szkole to synonim "fajnie masz, siedzisz sobie.." Nie siedzę, tylko pracuję- mam pracę siedząca chwilami, to ty masz pracę stojącą przez 45 minut -oprócz zapisania tematu". Kiedyś miałam koleżeńsko znowu zastąpić pania, która miała ważne sprawy. Gdy wróciła po 2 godziach, ja zaniosłam do sekretariatu karty czytelnicze i porosiłam, zeby pani przekazać w ramach koleżeństwa, bo ja ich już dzisiaj nie zdąże wypisać- 147 sztuk. Dyrekcja p,al szału dostała, a ja jej spokojnie odpowiedziałam, że to i tak mniej niz 2 godziny jej zajmie.:)
Cały czas coś sie robi, gdy przyjdzie zrobić notaęr do dziennika, nie ma co wpisać z sensem...............i tu jest największy problem :)
Ale taka praca. Nie raz chciano mnie przesunąć na nauczyciela jakiegos przedmiotu. Nie chciałam. Musiałam nawet schować dyplom z podyplomówki. Lubię ten kontakt z dziećmi, jaki umozliwia mi praca w bibliotece. Nie chcę sobie wystawiac jedynynek, ze czegoś kogoś nie umiałam nauczyc:)

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 10 gości