gość 2

jak widzą nauczycieli bibliotekarzy

środa 26 sty 2011, 10:32

http://www.gazetasredzka.pl/forum/viewt ... sc&start=0

poczytajcie, większość uważa, że bibliotekarz szkolny nie jest nauczycielem

izkag

pochwałą głupoty burmistrza

środa 26 sty 2011, 11:48

Pan Burmistrz jak zostanie ukarany finansowo to poczuje.Na razie nie ma żadneh dyrektywy MEN, że bibliotekarz szkolny to nie nauczyciel.
...najlepiej jakby zwrócił im zmarnowane pieniądze na kształcenie pedagogiczne i informatyczne(mówię o opiekunach i szkoleniowcach pracowni multimedialnych)
Taki pomysł ma dla Pani minister grupa bibliotekarzy szkolnych.
BUrmistrz jest zapóźniony ,bo "pochwałę głupoty" napisał ktoś kilka wieków wcześniej.

Gość

środa 26 sty 2011, 12:05

ale tamci nauczyciele-bibliotekarze musieliby się chyba odwołać do odpowiednich władz, jeśli nie...to skończy się jak w Jarocinie i Wrocławiu

halinah
Posty: 921
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

środa 26 sty 2011, 12:31

Ale to wątek z 2008 roku. Ciekawe, czy pomysły Pana Burmistrza wprowadzono w życie?

gość2

środa 26 sty 2011, 13:04

PostWysłany: 2011-01-05, 18:44 Temat postu: Likwidacja stanowisk bibliotekarzy szkolnych

ostatni post Wysłany: 2011-01-12, 23:32

wątek aktualny ze stycznia , a nie 2008 r. patrz na date dyskusji, a nie na datę kiedy ktos dołączył do forum

halinah
Posty: 921
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

środa 26 sty 2011, 15:34

Rzeczywiście! Tak się mści czytanie forum w pracy. :oops:

mACIEJ

dobra ripOsta Anki

środa 26 sty 2011, 15:43

TO RIPOSTA ANKI NA TAMTYM FORUM
Proszę wszystkich wypowiadających się o pracy nauczyciela bibliotekarza a nie będących nauczycielem o podanie nazwy swego zawodu. Chętnie napiszę co o tym zawodzie myślę oczywiście kompletnie się na tym zawodzie nie znając. Jestem nauczycielem bibliotekarzem. Codziennie pracuję z uczniami szkoły podstawowej i gimnazjum. Codziennie, przez kilka godzin mam do czynienia z uczniami. Nie tylko na przerwie ale takz e w czasie lekcji (opiekuję się uczniami, którzy nie biorą udziału w zajęciach). Prowadzę lekcje w ramach ścieżki czytelniczej, prowadzę zajęcia w ramach zastępstw za chorych kolegów, opiekuję się projektem edukacyjnym realizowanym przez uczniów gimnazjum, prowadzę zajęcia czytelnicze dla pierwszaków, chodzę z uczniami na wycieczki, uczę korzystać z internetu w sposób bezpieczny i odpowiedzialny .Codziennie czy to na lekcjach czy to w indywidualnym kontakcie uczę dzieci, przeprowadzam wiele rozmów z uczniami szukającymi rady,wsparcia czy potrzebującymi zwykłego wygadania się. Pomagam w odrabianiu lekcji. Oprócz tego mam uprawnienia do prowadzenia WDŻwR i prowadzę je w gimnazjum.
Jak do tej pory nie ma możliwości prawnej likwidowania biblioteki szkolnej i zastępowania jej biblioteką publiczną (to działanie wbrew prawu). Ma to swoje głębokie uzasadnienie. Biblioteka szkolna jest jedną z pracowni, gromadzi zbiory dostosowane do potrzeb szkoły i do procesu edukacyjnego. Pracują w niej nauczyciele bibliotekarze specjalnie wykształceni do pracy w bibliotece szkolnej (praca ta znacznie różni się od pracy bibliotekarza w bibliotece publicznej). Łączenie bibliotek publicznych ze szkolnymi odbywało sie w paru krajach i szybko sie z tego wycofano bo niosło to więcej szkód niż pożytku. Jak myślicie, czy w takiej bibliotece uczeń szkoły, nauczyciel i ich potrzeby będą najważniejsze? Wyobraźcie sobie sytuację - nauczyciel prowadzi lekcję a tu przychodzi mieszkaniec miasta i wędruje po bibliotece odwracając uwagę uczniów, żądając uwagi bibliotekarza? Ćzy uczeń będzie mógł do takiej biblioteki wejść w każdej chwili? Nawt wtedy, gdy tocza się tam zajęcia komputerowe dla emerytów?Od razu odpowiem na to pytanie - nie. Szybko w takich bibliotekach drzwi wewnętrzne zostają zamknięte i mamy do czynienia z oddzielną instytucją umieszczoną na terenie szkoły.Przepracowano to juz w bibliotekach we Wroclawiu. Taka biblioteka ma służyć przedszkolakom, uczniom okolicznych szkół, gospodyni domowej, babci, hydraulikowi. Może też do niej wejść okoliczny bezdomny czy narkoman by się ogrzać. Czy taka biblioteka będzie gromadzić zbiory dla potrzeb szkoły w takim zakresie jak szkolna? A co z bezpieczeństwem ucznia? Czy bibliotekarz nie będący nauczycielem będzie się mógł zająć klasą, poprowadzić lekcje jeśli nie będzie pracownikiem szkoły?
A tych, którzy piszą bzdury o dodatkowym pokoju czy darmowym obiedzie uspakajam. Niczego takiego nie ma. Tak mam wakacje bo w takim rytmie pracuje szkoła. Bo po pracy w hałasie, ciągłym stresie, przy ogromnej odpowiedzialności za ucznia mam zszarpane nerwy( sami tu gdzieś pisaliście jaka teraz młodzież jest trudna).Bo na całym świecie nauczyciele mają wakacje i nikt tam im tego nie zazdrości.
Wszystkim, którzy twierdzą, że szkolny bibliotekarz to nie nauczyciel bo pije kawkę i wypożycza książki radzę wybierzcie sie do najblizszej szkoły, zapytajcie co robi nauczyciel bibliotekarz, jakie działania podejmuje, ile zajęć lekcyjnych prowadzi tygodniowo. Może wtedy zrozumiecie jakiego burmistrza macie i może wtedy zrozumiecie,że bibliotekarz szkolny to nauczyciel.

Cytuj Post 12

Posty [ 12 ]
Strony 1
Nap

MACIEJ2

cdn

środa 26 sty 2011, 15:44

Witam!
Rozwieję Twoje wątpliwości. Może. Choć częściowo. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Jak wszędzie są dobrzy i źli pracownicy. Dotyczy to też bibliotekarzy szkolnych. Może masz jakieś traumatyczne wspomnienia z nimi związane.
Po pierwsze : Tak, przygotowuję się do pracy w domu. W jaki sposób? Zaraz stwierdzisz, że to przyjemność, ale nie jest tak zawsze : muszę zapoznać się z treścią książek, które kupuję do biblioteki. Samo nabycie takowych, bez znajomości ich treści, byłoby bezsensowne. Nie ma dnia, żebym na lekturę nie poświęcała 1-2 godzin w domu. I może nie uwierzysz : w pracy na czytanie nie mam czasu. Po pracy często siedzę w księgarniach, żeby przejrzeć nowości - kupowanie książek tylko z polecenia Merlina czy innych stron z recenzjami nie jest zadowalające.
Po drugie : przynajmniej 2-3 razy w roku szkolnym biorę udział w różnych formach doskonalenia zawodowego. Płacę za udział w tych formach, niemało zresztą. Choć jestem nauczycielem dyplomowanym, więc mogłabym w zasadzie mieć to poniżej pleców.
Po trzecie : gardła może nie zdzieram 18 h tygodniowo, ale prowadzę zajęcia np. z bibliografowania, przygotowuję maturzystów do prezentacji maturalnych z j. polskiego, inne lekcje biblioteczne. Moja praca dydaktyczna opiera się głównie na zajęciach z uczniem indywidualnym.
Po czwarte : zajmuję się pracą wychowawczą!!!! A jak sądzisz, gdzie przychodzą najbardziej zakręcone, albo zahukane, albo ambitne, albo wymagające zwykłego pogadania dzieciaki? Do BIBLIOTEKI! Czy mi się to podoba czy nie, czy akurat mam nastrój czy nie, muszę być otwarta na problemy młodzieży. Często to właśnie bibliotekarz dowiaduje się pierwszy w szkole, ze z dzieckiem jest coś nie tak, że wymaga wsparcia. Można wiele na ten temat pisać, ale Ty i tak chyba tego nie zrozumiesz.
Pojęcia nie masz na temat pracy bibliotekarza szkolnego. To nie jest pańcia z biblioteki publicznej, która Ci poda z półki ulubioną książkę z fantastyki, na przykład.
I żeby nie było wątpliwości. Etat bibliotekarza szkolnego to 30 (plus 1 lub 2 tzw. karciane) godzin zegarowych.
Chcę Ci czegoś życzyć: Lubisz zabierać głos, to super! Ale wypowiadaj się w tematach, w których się choć w stopniu podstawowym orientujesz.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 15 gości