poszukująca

szukam pracy

środa 28 maja 2008, 17:05

witam wszystkich
pracuję ponad 10 lat w bibliotece publicznej, mam stanowisko kierownika, pensja nie najwyższa ale niczego sobie...ale mam również dziecko (uczennica klasy 1), któremu chciałabym poświęcić więcej czasu. Obecna moja praca to 40 godzin tygodniowo, na domiar złego praca wyłącznie w godz. 10-18. Tak naprawdę to nie mam ani czasu dla siebie, ani dla rodziny, bo w czasie największej aktywności córki mnie po prostu przy niej nie ma. Proszę nie odebrać tego jako żale zapracowanej bibliotekarki, piszę, bo chciałam się dowiedzieć czy ma sens zmiana biblioteki publicznej na szkolną? Lubię swoją pracę, mam spore osiągnięcia, wydaje mi się, że jestem cenionym pracownikiem, jednak mam świadomość, że umyka mi dzieciństwo mojej córki - nie ma mnie gdy odrabia lekcje, nie ma mnie gdy idzie na spacer...
Przeraża mnie jednak fakt zaczynania w szkole wszystkiego od początków (stażysta) z najniższą pensją, zwłaszcza, że człowiek przyzwyczaił się do pewnego statusu materialnego, a będąc stażystą on napewno znacznie się obniży. Ale nie chodzi wyłącznie o sprawy finansowe, może ktoś z forumowiczów zmieniał pracę z publicznej na szkolną, jakie doświadczenia, wreszcie czy warto było...
pozdrawiam

Alinaku

czwartek 29 maja 2008, 14:48

Idea teoretycznie pewnie słuszna. Z pewnością praca w szkole jest dla matki z małym dzieckiem dobrym wyjsciem. Po południu nie pracujesz, masz wakacje i ferie.
Musisz przede wszystkim sprawdzic, czy spełniasz formalne wymogi dotyczące kwalifikacji (przygotowanie pedagogiczne, studia) - może się okazać, ze musisz np. skończyć studia podyplowe, a to wiąże się z kosztami oraz jeszcze wiekszym ograniczeniem kontaktów z dzieckiem

poszukująca

czwartek 29 maja 2008, 15:10

masz racje Alinaku, teoretycznie uczelnia, którą kończyłam dała mi przygotowanie pedagogiczne (bibliotekoznawstwo na UŚl) - do rozpoczęcia pracy w szkole zaraz po studiach wystarczyło zaświadczenie z uczelni, jednak nie wiem po ilu latach one wygasają, bo minęło ponad 10 lat odkąd pracuję w publicznej. Mam oczywiście kontakt z młodzieżą i dziećmi (lekcje biblioteczne), ale nie wiem, na ile jest to brane pod uwagę przy kwalifikowaniu. Mam dość czarne myśli odnośnie tych kwalifikacji, bo obiło mi się o uszy, że po 10 latach te kwalifikacje wygasają (jeśli nie pracuje się w szkole), ale nie wiem, gdzie mogłabym to sprawdzić. Jeśli ktokolwiek wie na ten temat proszę o konkrety
pozdrawiam

Basia
Posty: 371
Rejestracja: wtorek 11 kwie 2006, 08:16

sobota 31 maja 2008, 22:18

poszukująca pisze: Mam dość czarne myśli odnośnie tych kwalifikacji, bo obiło mi się o uszy, że po 10 latach te kwalifikacje wygasają (jeśli nie pracuje się w szkole
Tym się nie martw, od kilku lat obowiązują nowe przepisy i zgodnie z nimi kwalifikacje nie wygasają. Było o tym w ostatnim numerze Głosu Nauczycielskiego.
A jeżeli chodzi o zamianę pracy: minusem w szkole jest to, że nie możesz wziąć sobie urlopu poza wakacjami, dwa dni opieki to trochę mało. A taki urlop czasem bardzo się przydaje np. w okolicach pierwszej komunii.

poszukująca

poniedziałek 02 cze 2008, 09:35

dziękuję za informacje, ciekawa jestem, czy jest ktoś na tym forum, kto przeszedł z publicznej do szkolnej i jakie ma doświadczenia. Mam mieszane uczucia co do tej zmiany (oby się nie okazało, że "zamienił stryjek siekierkę na kijek"), no i oczywiście kwestia podstawowa - ciężko o wolny etat w bibliotekach szkolnych, składałam już cv do wydziałów edukacji w dwóch miastach i nadal cisza, a było to naprawdę dawno...monitoruję również na bieżąco strony kuratorium w Katowicach no i BWSz...gdyby ktokolwiek wiedział o wolnych wakatach to bardzo proszę o namiary - wyłącznie woj. śląskie.
pozdrawiam

io

poniedziałek 02 cze 2008, 14:08

Ladnych parę lat temu przeszłam z publicznej do szkoły podstawowej, kiedy weszła reforma, zaczynałam z pozycji kontraktowego i załapałam się na skrócony staż.Z godzin Twojej pracy wnioskuję, że pracujesz w wypożyczalni, może mogłabyś pracować w opracowywaniu, zawsze to do poudnia.Przenosząc się do szkolnej zaczynasz od stażu, a i pracy dużo więcej.Ja mam bibliotekę i ICIM.Faktycznie wakacje mogą kusić.

Małgorzat

środa 04 cze 2008, 17:38

W szkole przede wszystkim zapytają Cię o przygotowanie pedagogiczne. Jeśli nie masz w dyplomie adnotacji - musisz mieć papierek. Wiem coś o tym, przerabiałam to. Kończyłam UŚ też jakieś 10 lat temu. Pracowałam od początku w szkole, ale w czasie reformy musiałam dostarczyć zaświadczenie o przygotowaniu pedagogicznym. UŚ wtedy wydawał, teraz nie wiem jakby to było.
Praca na pewno porównywalna, w jednej i drugiej pracy są plusy i minusy.

alice
Posty: 10
Rejestracja: środa 04 paź 2006, 07:38

piątek 06 cze 2008, 09:21

Poszukująca,
musisz mieć przygotowanie pedagogiczne, np. studia podyplomowe, albo można też robić odpowiedni kurs, ale wtedy trzeba być pracownikiem szkoły (ale nie jestem tego pewna). Ja też mam dziecko w pierwszej klasie, i przyznam że godziny pracy, wolne, wtedy gdy dziecko ma wolne itd., itp. skłoniły mnie równiez do pracy w bibliotece szkolnej. Powodzenia w szukaniu pracy

Gość

wtorek 17 cze 2008, 15:23

io pisze:Ladnych parę lat temu przeszłam z publicznej do szkoły podstawowej, kiedy weszła reforma, zaczynałam z pozycji kontraktowego i załapałam się na skrócony staż.
To fajnie masz. Ja przeszłam z publicznej do pedagogicznej po 13 latach pracy w tej pierwszej i nie było mowy, abym zaczynała z innego punktu niż zerowy, ani też o skróceniu stażu. A co ciekawe, w nowej pracy wykonuję w 95% identyczne obowiązki, co w starej. Plusem jest większy urlop i mniej godzin pracy w tygodniu (swoją drogą - sprawiedliwości to tutaj nie ma, ale ja akurat jestem teraz po tej "lepszej" stronie). Oczywiście w moim przypadku również dobra atmosfera pracy, jasne kryteria i zasady oceny pracownika, wymagań wobec niego, system kar i nagród, kontrola Rady Pedagogicznej nad tym co się dzieje w firmie i DLACZEGO, uśmiechnięci ludzie dookoła (w publicznej wszystko zależało od jednego - widzimisię dyrektora). Minusem - zaczynanie od zera z pensją stażysty (teraz jestem od roku kontraktowym). Ciężko się z tym pogodzić. Mam nadzieję, że te przyszłoroczne podwyżki osłodzą nieco gorycz. Jeśli będą.

halinah
Posty: 934
Rejestracja: poniedziałek 04 gru 2006, 13:23

środa 02 lip 2008, 09:44

Zgodnie z Kartą Nauczyciela, Art. 9a ust. 3. Nauczyciele akademiccy legitymujący się co najmniej trzyletnim okresem pracy w szkole wyższej lub osoby posiadające co najmniej pięcioletni okres pracy i znaczący dorobek zawodowy uzyskują z dniem nawiązania stosunku pracy w szkole stopień nauczyciela kontraktowego,
Myślę, że ten przepis mógłby mieć zastosowanie w Twoim przypadku.
Poczytaj sobie w ogóle KN i rozporządzenia MEN na temat awansu, wymaganych kwalifikacji itp.
Ja przeszłam z biblioteki publicznej do szkolnej 17 lat temu. Kwalifikacje pedagogiczne udowadniałam pismem z uczelni (napisałam podanie i odpowiedzieli mi). Dostałam "po kieszeni", ale zyskałam czas wolny, pracę na jedną zmianę i spokój.

bogna3
Posty: 665
Rejestracja: środa 27 sie 2008, 15:03

piątek 10 paź 2008, 21:35

Do Poszukujacej
W mojej "karierze zawodowej" pracowałam jako urzędnik państwowy, sekretarka w prywatnej firmie i w końcu trafiłam do biblioteki publicznej ( po skończeniu w miedzy czasie studiów bibliotekoznawczych na UMK w Toruniu). 6 Lat temu przeszłam z publicznej do szkolnej (podstawówka) i jestem zadowolona. Też mam dzieci w wieku szkolnym i cenię sobie to,że często je widuję (choćby na przerwach) no i ten wolny czas w ferie i wakacje gdzie mogę się nimi zająć. Ogólnie charakter pracy jest nieco inny ale to również jest na plus, gdyż w publicznej bibliotekarz skupiony był na pracy z dorosłym czytelnikiem (i młodzieżą). Tak przynajmniej było u nas. pracowałam tam co prawda niedługo bo 1,5 roku, ale brakowało mi tam czegoś - "za mało się działo".Po tej zamianie pracy bardziej mi odpowiada kontakt z małym czytelnikiem i możliwość wykorzystania różnych form pracy. Przygotowuję z dziećmi różne uroczystości biblioteczne, inscenizacje, organizujemy konkursy szkolne jak i bierzemy udział w tych organizowanych przez inne placówki i razem cieszymy się z drobnych sukcesów. Praca ta daje dużo satysfakcji. Jak w każdej pracy tak i w tej są też i minusy, "o błogiej ciszy" można zapomnieć, niepłatne zastępstwa, które dezorganizują pracę, hospitacje i sprawa dokumentowania awansów. Ja sześć lat temu zaczynałam od stażysty, a w tej chwili jestem w trakcie stażu na n-la dyplomowanego. Jak się lubi to co się robi to wszystko jest do pogodzenia. Osobiście ciesze się z tej zamiany. Jeśli chodzi o pieniążki to moja koleżanka z publicznej w tej chwili ( staż pracy 25 lat, ja mam łącznie 19) ma mniejsze pobory, wiec na dzień dzisiejszy nic nie straciłam.

Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość