czajola
Posty: 83
Rejestracja: czwartek 15 lis 2007, 11:35

środa 05 gru 2007, 15:47

No tak, poglądów moc ale... nie na temat. Rozpisaliście się, Kochani, ponarzekali, ale nie taki był problem do obgadania.
To, że bibliotekarzy traktuje się czasem gorzej niż sekretarki, włącza we wszystkie prace chroniąc przedmiotowców, to prawie wszyscy doświadczamy na sobie. Może właśnie nadszedł moment, aby upomnieć się o nasze prawa:
+ do równego traktowania wszystkich nauczycieli (bibliotekarz to nauczyciel),
+ do sprawiedliwości w rozliczaniu godzin pracy (może my też zaczniemy pracować po 45 min., jak dydaktycy),
+ do płatnych zastępstw, bo żaden przedmiotowiec nie pójdzie na zast. za darmo,
+ do szacunku dla naszej pracy.
Proszę, skupmy się na tych tematach, niech nasza dyskusja na forum będzie konstruktywna. Jeśli staniemy równym murem, to może ktoś w końcu zainteresuje się pracą bibliotekarza szkolnego.
Jeżeli my sami nie potrafimy upominać się o swoje, a po lekturze wypowiedzi sądzę, że poniekąd tak jest, to do kogóż możemy mieć pretensje za takie postrzeganie bibliotekarzy, z jakim spotykamy się codziennie?!
Wielkie sorki za słowa krytyki, aczkolwiek są to głównie słowa głębokiego smutku
w życiu piękne są tylko chwile

Maria
Posty: 3352
Rejestracja: środa 12 kwie 2006, 08:55
Kontakt: Strona WWW

środa 05 gru 2007, 20:37

Anonymous pisze:
Maria pisze: Musze powiedzieć, że takie stwierdzenia niestety nie są rzadkością wśród osób " nie z branży". Ja mam na to jedną odpowiedź: po co siedzisz człowieku od 7-15 w swojej pracy idź do szkoły i bądź nauczycielem skoro to taki luz i miód. Dlaczego Gościu nie poszukasz sobie pracy w szkole?
Mogę powiedzieć za siebie, iż pomimo tego, że mam już spory staż pracy( nie tylko w szkole) nie ośmieliłabym się oceniać jakiejkolwiek pracy, w której sama nie pracowałam.
Droga Mario. Jestem nauczycielem (podlegam przepisom KN i wszystkim innym) lecz nie w szkole. Pensję pobieram taką jak Wy, a pracuję przy biurku 7 godzin dziennie. W ferie i wakacje również. Niesłychane?
Słychane, słychane, ale nadal nie rozumiem dlaczego Gościu ( skoro masz kwalifikacje i nie podoba się Tobie Twoja praca)) nie chcesz pracować w szkole?

fiona

pensum

czwartek 06 gru 2007, 09:36

Do czajoli!

Właśnie skupmy się na tym co dla nas ważne. Zaproponowałam na tym forum aby napisać petycję to członkini TNBSP obruszyła się, że nie wierzymy w ich możliwości, że już niebawem otrzymamy informację i jak dotąd na stronach towarzystwa nie ma rzadnej informacji w tym temacie. Też jestem zdania,że musimy zadbać o siebie sami nie ma innego wyjścia. to co robimy? Diagnoza postawiona, czas na leczenie ! Pozdrawiam!

Gość

czwartek 06 gru 2007, 15:08

Maria pisze:
Anonymous pisze:Droga Mario. Jestem nauczycielem (podlegam przepisom KN i wszystkim innym) lecz nie w szkole. Pensję pobieram taką jak Wy, a pracuję przy biurku 7 godzin dziennie. W ferie i wakacje również. Niesłychane?
Słychane, słychane, ale nadal nie rozumiem dlaczego Gościu ( skoro masz kwalifikacje i nie podoba się Tobie Twoja praca)) nie chcesz pracować w szkole?
Jak to nie podoba mi się moja praca? BARDZO, bardzo, bardzo mi się podoba!!! I nigdy w życiu nie chciałabym się zamienić. :)))
Skąd taki wniosek?! To, że kłopotliwe jest załatwianie spraw urzędowych, nie sprawia, że nie podoba mi się moja praca! Takie kłopoty ma 90% zatrudnionych, to normalne!
Praca przy biurku od-do z komputerem, nie z dziećmi, jest tym, co najbardziej mi odpowiada.
A, jeszcze jedno; jak się lubi swoją pracę, to nie zależy człowiekowi Aż TAK BARDZO, żeby przebywać w niej krótko ;). Należę do takich osób.
I wcale nie twierdzę, że nauczyciele mają lepiej. Ja tylko twierdzę, że nie pracują 40 godzin i to udowadniam.

Aqa
Posty: 2295
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

czwartek 06 gru 2007, 22:09

Ja udowadniam z kolei, że 40 godzin w biurze znam/5 lat w tym wyjazdy w teren/ i uważam, że to znacznie MNIEJ obciąża psychicznie niż praca nauczyciela, w tym bibliotekarza. Zmieniłam ze względu na obciążenia terenem na miejsce stałe/zdrowie zdecydowało/. Z całym przekonaniem twierdzę, że praca 30 godzin w niesamowicie hałaśliwej szkole, z szturchającymi się dziećmi na porządku dziennym, o inwektywach nie wspominając,z nieustannym działaniem "autorytetem" aby nauczyć ich czego trzeba - to minimalne streszczenie działań w szkole- jest nieporównywalne do spokojnej pracy w biurze. Nawet przy różnych interesantach z rozmaitymi charakterami. To nie wiek 6- 16, gdzie rozchwianie emocjonalne jest na porządku dziennym i jest zupełnie normalne. Trzeba sobie z tym radzić i to ucząc w dodatku z uśmiechem.
Do pracy w szkole trzeba mieć przygotowanie, cierpliwość, opanowanie i masę zdrowia. Dlatego wakacje są czasem regeneracji nerwów, a i jakąś rekompensatą utraty zdrowia. Każdy ma wstęp do tego zawodu- który uważa, że tu jest jego miejsce.

Gość

czwartek 06 gru 2007, 22:37

Aquo i inni koledzy, nie udawadniajmy sobie , jak nasza praca jest stresująca i nie proponujmy Gościowi pracy w szkole.On swoją lubi, tylko chce nas przekonać do jednego - ŻE NAUCZYCIEL NIE PRACUJE W CIĄGU TYGODNIA zawsze 40 godzin zgodnie z pensum.Owszem ja te 40 godzin teraz wypracowuje jako nauczyciel bibliotekarz, mając chociażby po 6 godzin zajęć w soboty i niedziele.Ale czy naprawdę codziennie nauczyciel- dydaktyk spędza poza szkoła 4,5 godziny na pracach na jej rzecz?Ileż razy są jakieś święta szkolne, rady pedagogiczne, dyskoteki i inne mecyje.Codziennie nie ma przecież dzienników, klasówek i zeszytów do sprawdzania. Jak lwy bronnicie tego nieszczęsnego pensum i udowadniacie całemu światu jak to nauczyciel ciężko pracuje.Owszem pracuje.Ale są i inne zawody w których nie zasypia się gruszek w popiele, stresujące, wredne i wymagające odpowiedzialności finansowej.Nie demonizujmy i nie udowadniajmy na siłę.Bo przypomina to trochę dysputy na temat "O wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy".Śmieszne są i tyle.

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

czwartek 06 gru 2007, 22:42

Żaden nauczyciel (w tym bibliotekarz) nie ma obowiązku pracować 40 godzin i żaden przepis prawa oświatowego nie mówi, że tyle ma pracować. Mówi natomiast (art. 42 KN), że nie może pracować więcej niż 40 godzin. To jest zasadnicza różnica

czajola
Posty: 83
Rejestracja: czwartek 15 lis 2007, 11:35

piątek 07 gru 2007, 09:55

Do Jacko! A czy jakiś przepis prawa oświatowego mówi, ile ma pracować nauczyciel bibliotekarz?
w życiu piękne są tylko chwile

Karolina
Posty: 423
Rejestracja: poniedziałek 10 kwie 2006, 16:30
Kontakt: Strona WWW

piątek 07 gru 2007, 10:57

Spotkałam się z taką sytuacją, w której nauczycielka bibliotekarka - tylko bibliotekarka, niemająca żadnego przedmiotu w szkole - otrzymała wychowawstwo w klasie gimnazjalnej. Miała faktycznie tylko 1 godzinkę z tą klasą - godzinę z wychowawcą. Ale miała też dobry kontakt z uczniami dla których miała zawsze czas w godzinach swojej pracy - czyli 30H. W końcu przedmiotowiec tyle uwagi im nie poświęci jak ma 18/po 45min. :lol: Ja nie byłam w takiej syatuacji. Ale często czuję się wychowawcą. Uczniowie przeciez często mówią nam o sprawach o jakich nie rozmawiają ze swoimi nauczycielami przedmiotowcami :)

Książniczka
Posty: 277
Rejestracja: piątek 02 mar 2007, 10:25

piątek 07 gru 2007, 11:10

Ja też zawsze czułam się na równi bibliotekarzem, jak i wychowawcą. Taka zresztą specyfika naszego zawodu:uczyć i wychowywać...Ale to zupełnie co innego wychowywać w tak zwanym "międzyczasie", a co innego mieć na stałe pod opieką powiedzmy 30 uczniów ( i ich rodziców, których też niejednokrotnie trzeba wychowywać...), jak rok długi i szeroki, ze wszystkimi tego konsekwencjami typu: spotkania z kuratorami, kontakty z policją czy OPS-em, wizyty w domu, dokumentacja itd.itp. Myślę, że bibliotekarz ma nie tylko zbyt mało kontaktów na co dzień, jak również zbyt mało czasu ( właśnie te 30 godzin oprócz...).Ale przedmiotowiec ze swoimi 18 to już co innego - resztę może właśnie poświęcić "swoim" dzieciom...Dlatego według mnie bibliotekarz-wychowawca to jednak niezbyt dobry pomysł.I ja osobiście - znając jej wagę oraz rozmiar -takiej pracy bym sie nie podjęłą...
"Śmiejmy się, bo życie jest śmiechu warte !"...

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

piątek 07 gru 2007, 12:56

czajola pisze:Do Jacko! A czy jakiś przepis prawa oświatowego mówi, ile ma pracować nauczyciel bibliotekarz?
Przecież napisałem że art 42 KN czyli nie więcej niz 40 godz. tygodniowo a w tym 30 godzin obowiązkowego pensum. Pozostałe 10 godzin na inne zadania czyli
2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów;
3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.

Gość

piątek 07 gru 2007, 16:14

2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów;

- czyli zastępstwa za darmo, bo w ramach 40 godzin pracy, a zastępstwo to zajęcia opiekuńcze, wychowawcze i wynikający ze statutu obowiązek zapewnienia uczniom opieki - tak twierdzi dyr.

Aqa
Posty: 2295
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

piątek 07 gru 2007, 22:05

Nieprawda. Temat wałkowany jako "nielegalne zastępstwa" z podaniem wykładni MENiS, 5/2005 BwSz, czy art, z Dziennika Łódzkiego /nr gdzieś wielokrotnie cytowany na Forum, zapomniałam/. Każda godzina ponad 30 g. pensum MUSI być płatna- MENiS, jeśli zastępstwo jest w "czasie pracy bibliotekarza"- to przerywa on pracę na zajęcie sie klasą, po pracy zostaje /lub w terminie uzgodnionym z dyr/ i odpracowuje zast. PIP to potwierdza - art. Dz. Ł.
W ramach owych zajęć opiekuńczych mogą być np. konkursy w szkole po pracy bibl., czy poza szkołą - sama w takich uczestniczę /w MBP/, wycieczki szkolne- opieka całodobowa, opieka na szkolnych zabawach itp.
Dziennik Łódzki, poniedziałek, 7 maja 2007.o.

Jacko
Posty: 685
Rejestracja: niedziela 18 mar 2007, 18:43

piątek 07 gru 2007, 22:17

dokładnie tak jak napisała Aqa :-)

Aqa
Posty: 2295
Rejestracja: niedziela 26 sie 2007, 19:46

piątek 07 gru 2007, 22:28

Dziennik Łodzki z 7 maja 2007, art pani Edyty Cieślak- na tłumaczenia dyrektorów o niepłaceniu bibliotekarzowi, bo jest w pracy:.."„Czesław Kowalczyk z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi złapał się z agłowę, gdy usłyszał te tłumaczenia. – To ewidentne naruszenie prawa pracy- mówi i nie wyklucza, że do szkół wyśle inspektorów pracy.”…”Także Ministerstwo Edukacji Narodowej uważa, że bibliotekarze powinni być wynagradzani za zastępstwa.- Nie ma podstaw, aby te zajęcia były realizowane przez nauczyciela nieodpłatnie”…
Polecam wszelkim szukającym pomocy- archiwum Dz.Ł. nr 7/2007, p. E. Cieślak.
Sorry za kolejny post, edit kolejny wyrzucił mi komp- nie dajmy sobą pomiatać.

Wróć do „Biblioteka w Szkole - Forum Ogólne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 9 gości